HERitage
Julia Łozowska (piano)
Dux Recordings Procuders 2026, DUX 2202, TT: 77’43”

Niektóre debiuty przypominają wizytówkę: mają pokazać możliwie szeroki wachlarz umiejętności i przekonać słuchacza, że oto pojawił się kolejny obiecujący talent. Są jednak i takie płyty, które od pierwszych minut sprawiają wrażenie osobistej wypowiedzi. HERitage Julii Łozowskiej należy właśnie do tej drugiej kategorii. Już sam tytuł sugeruje, że nie chodzi tu wyłącznie o prezentację repertuaru, ale o muzyczną opowieść o źródłach, inspiracjach i artystycznym dziedzictwie, które ukształtowało młodą pianistkę. 

Julia Łozowska nie jest postacią anonimową dla polskich melomanów. Szerzej dała się poznać podczas XVIII Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina w 2021 roku. Choć zakończyła udział już po pierwszym etapie, wielu słuchaczy zapamiętało ją jako pianistkę o wyrazistej osobowości. Być może nie pomogło również to, że przyszło jej wystąpić po znakomitym występie późniejszego zwycięzcy konkursu Bruce’a Liu. Dziś jednak warto spojrzeć na tamten epizod z większej perspektywy. HERitage pokazuje artystkę dojrzalszą, świadomą własnych wyborów i coraz wyraźniej budującą indywidualny język interpretacyjny. 

Program albumu został skonstruowany bardzo przemyślanie. Beethoven, Schumann i Chopin nie pojawiają się tutaj przypadkowo. Łozowska układa z ich dzieł rodzaj narracji prowadzącej od klasyczno-romantycznych źródeł fantazji instrumentalnej do jej najbardziej wyrafinowanych romantycznych wcieleń. Spaja je nie tylko estetyka, ale również wspólna idea przekraczania tradycyjnych form oraz szczególna skłonność do budowania muzycznych apoteoz i emocjonalnych kulminacji. 

Największym zaskoczeniem programu jest otwierająca album Sonata As-dur op. 110 Beethovena. Na papierze może wydawać się to wybór ryzykowny. W końcu jest to jedno z najwybitniejszych i najbardziej wymagających dzieł późnego Beethovena, utwór wymagający nie tylko technicznej sprawności, ale przede wszystkim ogromnej dojrzałości interpretacyjnej. Tymczasem decyzja okazuje się trafiona. Łozowska najwyraźniej żyje tą sonatą od dłuższego czasu i czuje się w jej świecie bardzo swobodnie. 

Szczególnie przekonująco wypada finałowa część z przejmującym Arioso dolente i fugami stopniowo prowadzącymi od cierpienia ku odkupieniu. Beethoven buduje tutaj jedną z najbardziej niezwykłych dramaturgii w historii muzyki fortepianowej: od bólu, zwątpienia i załamania aż po triumfalne odzyskanie światła. Łozowska potrafi ten proces przeprowadzić z dużym wyczuciem proporcji. Nie forsuje emocji, nie szuka efektu za wszelką cenę. Dzięki temu końcowa apoteoza brzmi naturalnie i rzeczywiście przynosi poczucie zwycięstwa nad wcześniejszym dramatem. 

W centrum płyty znajduje się Kreisleriana Schumanna – jeden z najbardziej fascynujących portretów romantycznej wyobraźni. Cykl ośmiu fantazji wymaga od pianisty błyskawicznego przechodzenia między skrajnymi stanami emocjonalnymi, od euforii do melancholii, od gwałtownej ekspresji do intymnego wyciszenia. Łozowska dobrze odnajduje się w tej estetyce. Szczególnie wartościowa wydaje się umiejętność budowania narracji w większej skali. Poszczególne ogniwa zachowują indywidualny charakter, ale równocześnie tworzą logiczną całość. Nie ma tu wrażenia przypadkowego ciągu efektownych miniatur, lecz konsekwentnie rozwijana opowieść o romantycznej fantazji. 

W części chopinowskiej pianistka prezentuje dwa różne oblicza twórczości kompozytora. Scherzo cis-moll op. 39 imponuje energią i czytelnością konstrukcji. Kontrast między dramatycznymi pasażami a monumentalnym chorałem został wyraźnie zarysowany, dzięki czemu utwór zachowuje swój niemal metafizyczny wymiar walki dwóch przeciwstawnych sił. 

Jeszcze ciekawiej wypada Polonez-Fantazja op. 61, będący zarazem zwieńczeniem całego programu. Trudno oprzeć się wrażeniu, że właśnie tutaj najpełniej realizuje się idea zawarta w tytule albumu. To dzieło o niezwykle osobistym charakterze, wymykające się schematom formalnym i stanowiące rodzaj muzycznej syntezy całego romantycznego doświadczenia Chopina. Łozowska podkreśla jego improwizacyjność i narracyjny charakter, prowadząc muzykę z dużą swobodą, ale bez utraty kontroli nad konstrukcją. Finałowa koda rzeczywiście staje się ukoronowaniem całej muzycznej podróży rozpoczętej przez Beethovena. 

W wywiadach pianistka podkreślała, że zależało jej na stworzeniu programu niosącego nadzieję oraz prowadzącego słuchacza przez różne stany emocjonalne, od niepokoju i tęsknoty po ukojenie. Ta idea znajduje odzwierciedlenie zarówno w doborze repertuaru, jak i w samym przebiegu dramaturgicznym albumu. Muzyka staje się tu przestrzenią rozmowy o pamięci, tożsamości i doświadczeniu dojrzewania artystycznego. 

Najmocniejszą stroną interpretacji Łozowskiej pozostaje piękna kultura dźwięku. Jej brzmienie jest szlachetne, zaokrąglone i starannie wyważone. Równie istotna wydaje się umiejętność dostrzegania znaczenia drobnych elementów faktury. Pianistka nie ogranicza się do eksponowania głównych tematów czy wielkich kulminacji; równie wiele uwagi poświęca detalom, które często decydują o charakterze całej narracji. 

HERitage nie jest płytą mającą udowadniać wirtuozowskie możliwości młodej pianistki. To raczej starannie przemyślany autoportret artystyczny. Dzięki inteligentnemu programowi, dojrzałym interpretacjom i wyraźnej idei stojącej za całym projektem debiut Julii Łozowskiej okazuje się wydawnictwem znacznie ciekawszym niż typowa płyta „na początek kariery”. To osobista opowieść o muzyce, która ukształtowała artystkę – i zarazem bardzo obiecujący rozdział jej własnej historii. 

Robert Majewski © 2026 

Płyty można posłuchać w serwisie Apple Music.