Endless
Adam Bałdych & European Quartet
ACT Music 2026, TT: 52’00”
Najnowszy album Adama Bałdycha, to kolejny ważny etap artystycznej drogi skrzypka, który od lat konsekwentnie poszerza granice jazzowej wiolinistyki. Bałdych zaczynał jako niezwykle efektowny wirtuoz, którego techniczne możliwości zdają się wręcz nieograniczone. Z czasem coraz mocniej interesowała go jednak przestrzeń pomiędzy jazzem, muzyką klasyczną, improwizacją i europejską tradycją melodyczną. Album „Endless”, który właśnie ujrzał światło dzienne jest jednym z najbardziej przekonujących rezultatów tej ewolucji.
Tym razem Bałdych spotkał się z muzykami, którzy idealnie rozumieją jego potrzebę przestrzeni – Jacobem Karlzonem na fortepianie, Daniele di Bonaventurą na bandoneonie i Michelem Benitą na kontrabasie. Nie ma między nimi walki o pierwszeństwo. Jest rozmowa. Czasami bardzo cicha.
Adam Bałdych gra na „Endless” inaczej niż na płytach, które uczyniły z niego jednego z najbardziej rozpoznawalnych europejskich skrzypków jazzowych. Oczywiście jego charakterystyczna technika nadal jest tu obecna, ale nie znajduje się już na pierwszym planie. Skrzypek pozwala wybrzmieć pojedynczym frazom, zawiesza dźwięki, gra ciszą. Jego skrzypce bywają liryczne, niemal wokalne, ale potrafią też zabrzmieć surowo i ciemno. Zagraniczni recenzenci, którzy coraz bardziej entuzjastycznie piszą o Bałdychu zwracają uwagę właśnie na ten bardziej intymny, kameralny charakter jego najnowszej muzyki.
Muzyka na albumie „Endless” nie chce słuchacza zaatakować. Nie potrzebuje efektownych kulminacji ani demonstracji instrumentalnej sprawności. Przeciwnie – jego siła bierze się z koncentracji i spokoju. Muzyka płynie powoli, często niemal medytacyjnie, ale nie oznacza to monotonii. W kolejnych kompozycjach zmieniają się proporcje pomiędzy fortepianem, skrzypcami, bandoneonem i kontrabasem, a każdy z muzyków dostaje wystarczająco dużo przestrzeni, aby stworzyć własną opowieść.
„Long Way Home”, „Horizon”, „Wanderer”, „Traveler”, „Between Here and Forever” – już same tytuły układają się w opowieść o drodze, przemijaniu, poszukiwaniu własnego miejsca. Ale najważniejsza jest chyba „Michalina”, kompozycja związana z narodzinami najmłodszej córki Bałdycha.
„Endless” przestaje być tylko tytułem płyty. Staje się opowieścią o czymś, co rzeczywiście jest ważne – o miłości, pamięci i ciągłości. To muzyka o drodze, ale także o zatrzymaniu. O tym, że czas płynie, ludzie przychodzą i odchodzą, dzieci dorastają, a muzyka zostaje.
Album „Endless” ukazał się nakładem ACT Music i Imaginary Music. ACT to nie jest tylko kolejna nazwa wytwórni umieszczona drobnym drukiem na okładce. To jeden z tych europejskich wydawców, których logo od lat jest swego rodzaju znakiem artystycznej jakości. Niemiecka wytwórnia konsekwentnie wydaje ambitny jazz, łącząc uznanych artystów z muzykami, którzy mają własny język i coś rzeczywiście nowego do powiedzenia. Bałdych jest z ACT związany od lat i trudno się dziwić, że właśnie tam znalazła się także ta płyta.
Album „Endless” nie jest płytą do słuchania w pośpiechu. To nie jest muzyka do samochodu, w którym próbujemy jak najszybciej pokonać kolejne kilometry. To muzyka do słuchania wieczorem, kiedy już nigdzie nie trzeba jechać.
Najnowszy album Adama Bałdycha – „Endless” polecam zdecydowanie.
Jacek Bulak © 2026
Płyty można posłuchać w serwisie Apple Music.
