Devotion
Cory Henry
Apostle Music Group 2026, TT: 44’00”

Cory Henry należy dziś do najbardziej cenionych klawiszowców swojego pokolenia. Jest nie tylko znakomitym pianistą i wirtuozem organów Hammonda B3, ale również kompozytorem, wokalistą, producentem i aranżerem.

Dla jednych pozostaje przede wszystkim fenomenalnym organistą i pianistą, który dał się poznać, jako muzyk Snarky Puppy (zdobyli wspólnie trzy nagrody Grammy), dla innych jest jednym z najciekawszych współczesnych muzyków łączących jazz, funk, soul, R&B i gospel.

Jego najnowszy album „Devotion” pokazuje Henry’ego, który przestaje przede wszystkim demonstrować swoje możliwości, a zaczyna mówić własnym, muzycznym głosem.

Sam Henry określa album mianem „gospel soul” i mówi o nim jako o świadectwie swojego życia dorosłego człowieka.

W przeciwieństwie do albumu „Church” (2024), który był w dużej mierze powrotem do muzyki jego dzieciństwa i brooklyńskiego kościoła, „Devotion” jest zapisem jego obecnego doświadczenia wiary.

Religijność Henry’ego jest otwarta i bardzo bezpośrednia, momentami wręcz kaznodziejska, ale jeśli zaakceptujemy ten punkt wyjścia, dostajemy album pełen znakomitej muzyki – soulu, gospel, jazzu, funku i R&B, połączonych przez jednego z najbardziej utalentowanych klawiszowców swojego pokolenia.

Henry jest oczywiście absolutnie genialnym wirtuozem, ale „Devotion” nie jest płytą wirtuoza. To album muzyka, który coraz lepiej rozumie, że największa dojrzałość przychodzi wtedy, kiedy nie trzeba już każdej frazy kończyć efektowną figurą.

W jego grze nadal jest mnóstwo energii, rytmicznej swobody i charakterystycznej dla niego spontaniczności, ale tym razem podporządkowane są one piosenkom.

Jest na tej płycie oczywiście dużo chóralnego śpiewu, organów Hammonda, fortepianu, Rhodesa, Wurlitzera i całego tego bogactwa brzmieniowego, tak charakterystycznego dla muzyki gospel.

Ten album nie brzmiałby tak doskonale, gdyby nie udział zespołu wokalnego, który od wielu lat współpracuje z Henry’m – The Apostle Voices oraz The Brent Fischer Orchestra. Brent Fischer przygotował aranżacje i dyrygował orkiestrą. To właśnie orkiestracje nadają części nagrań bardziej rozbudowane, niemal filmowe brzmienie.

Na płycie oprócz wyżej wymienionych jest wielu gości, w tym Stevie Wonder, który zagrał partię harmonijki ustnej w piosence „Something Happens”.

„Devotion” nie jest więc kolejnym albumem Cory’ego Henry’ego, na którym możemy podziwiać, jak świetnym jest muzykiem. Jest czymś znacznie bardziej interesującym – płytą, na której ten znakomity artysta próbuje powiedzieć nam, kim jest i być może właśnie dlatego jest to jego najbardziej dojrzałe nagranie.

Najnowszy album Cory Henry’ego – „Devotion” polecam zdecydowanie.

Jacek Bulak © 2026

Płyty można posłuchać w serwisie Apple Music.