Philip Glass: Hourglass
Baroklyn, Simone Dinnerstein (piano)
Naïve Records 2026, V9238TT: 57’00”

Czas w tej muzyce nie płynie liniowo — raczej osiada, warstwami, jak drobiny piasku w klepsydrze, które powoli zmieniają swoje wzajemne relacje, choć każdy z nich wydaje się ten sam. Właśnie to doświadczenie staje się osią albumu Hourglass, w którym Simone Dinnerstein i jej zespół Baroklyn proponują wyjątkowo skupioną i dojrzałą interpretację twórczości Philipa Glassa. 

Program płyty jest celowo zwięzły, lecz niezwykle trafnie dobrany. Obejmuje dwa duże dzieła: Tirol Concerto (czyli I Koncert fortepianowy Glassa) oraz trzyczęściową Suite from The Hours – opracowaną przez Michaela Riesmana wersję muzyki filmowej do słynnego obrazu Stephena Daldry’ego. W obu przypadkach mamy do czynienia z reprezentatywnymi przykładami dojrzałego stylu kompozytora: muzyki opartej na powtarzalnych strukturach, lecz jednocześnie nieustannie zmieniającej się na poziomie napięć, barw i relacji między głosami. 

Już w suicie z The Hours ujawnia się największa siła tego nagrania. Dinnerstein traktuje partyturę nie jako proces mechaniczny, lecz jako ciąg zdarzeń organicznych, wynikających z wewnętrznego oddechu muzyki. Powściągnięte tempa i subtelne różnicowanie dynamiki pozwalają wydobyć melancholijny, introspektywny charakter tej partytury, której emocjonalny ciężar – obecny już w filmowym oryginale – zostaje tutaj jeszcze bardziej pogłębiony. 

Równorzędnym filarem albumu jest Tirol Concerto, dzieło o bardziej wyrazistej dramaturgii. Skrajne części przynoszą energię i ruch, w których słychać echa neobarokowej motoryki, natomiast część środkowa – szeroka, niemal elegijna – stanowi emocyjne centrum utworu. Dinnerstein zachowuje tu idealną równowagę między impulsem a kontrolą, prowadząc narrację w sposób klarowny, lecz niespieszny, z dużym wyczuciem proporcji. 

Kluczem do sukcesu tego nagrania jest sposób myślenia o muzyce Glassa. Zamiast podkreślać jej strukturalną dyscyplinę, wykonawcy traktują ją jako żywy organizm, w którym każda repetycja pozostaje reakcją na poprzednią i zapowiedzią kolejnej. Dzięki temu muzyka nie „stoi w miejscu”, lecz nieustannie się rozwija — subtelnie, ale konsekwentnie. 

Simone Dinnerstein należy dziś do najbardziej charakterystycznych osobowości pianistyki współczesnej. Znana przede wszystkim z interpretacji Bacha, od lat buduje równie głęboką relację z muzyką Glassa. Jej styl — łączący klarowność faktury z miękkim, „śpiewnym” dźwiękiem — idealnie odpowiada tej estetyce. Nie ma tu ostentacyjnej wirtuozerii; jest za to pełne skupienie i zdolność do stapiania się z całością brzmienia. 

Zespół Baroklyn, założony przez pianistkę, okazuje się partnerem idealnym. Kameralna obsada pozwala zachować przejrzystość faktury, a jednocześnie daje możliwość subtelnego modelowania kolorystyki. Muzycy grają z dużą wrażliwością na detale i naturalnie reagują na puls utworu, co w tym repertuarze ma kluczowe znaczenie. Ich gra unika mechaniczności — zamiast tego oferuje elastyczność i ciągłe „oddychanie” frazą. 

Interpretacyjnie album wyróżnia się przede wszystkim tym, że przywraca muzyce Glassa wymiar emocjonalny, zbyt często przysłaniany przez jej formalną stronę. Powtarzalność nie jest tu celem samym w sobie, lecz środkiem do budowania napięcia i tworzenia subtelnych transformacji. Dzięki temu słuchacz doświadcza nie tyle struktury, ile zmiany — nieustannego przeobrażania się materiału muzycznego. 

Robert Majewski © 2026 

Albumu można posłuchać w serwisie Apple Music.