I Will Be Right There
Ida Sand
ACT Music 2026, TT: 44’00”
Ida Sand, to wokalistka, która swoim dotychczasowym dorobkiem artystycznym udowadnia, że stawianie granic pomiędzy jazzem, soulem, bluesem, folkiem czy popem nie ma większego sensu. Jej nowa płyta „I Will Be Right There” jest tego bardzo dobrym przykładem – to muzyka zakorzeniona w soulu i rhythm and bluesie, z domieszką folku i jazzu, ale przede wszystkim to muzyka niezwykłej urody piosenek.
Ida Sand pochodzi ze Sztokholmu i muzyka była obecna w jej domu od początku. Ojciec był śpiewakiem operowym, matka związana była z muzyką kościelną. Sama Ida zaczynała od wiolonczeli, później zainteresowała się fortepianem, a jako nastolatka odkryła świat, który ostatecznie miał wyznaczyć jej artystyczną drogę – muzykę soulową i gospel. Szczególnie ważni stali się dla niej Stevie Wonder, Donny Hathaway i Aretha Franklin. Studiowała w Göteborgu, gdzie jednocześnie zaczęła funkcjonować na lokalnej scenie jazzowej, występując w klubach, pianobarach i zespołach soulowych. Przełomem okazało się spotkanie z Nilsem Landgrenem. To właśnie on zwrócił na nią uwagę i wprowadził ją do szerszego środowiska szwedzkiego jazzu.
Idą Sand na swoim najnowszym albumie nie prezentuje wielkich jazzowych popisów, długich improwizacji ani wokalnych fajerwerków. Jej siłą jest coś znacznie trudniejszego: umiejętność przekazania emocji. Śpiewa ciepłym, lekko zachrypniętym głosem, który potrafi być jednocześnie intymny i niezwykle mocny. I właśnie ta naturalność sprawia, że nawet kiedy materiał zbliża się do popu, nigdy nie brzmi banalnie.
Bardzo interesująco wypadają dwa utwory, które Ida zapożyczyła od innych artystów. „Teardrop” Massive Attack otrzymuje zupełnie nowe życie. Zamiast trip-hopowego mroku dostajemy utwór organiczny, osadzony w świecie soulu i jazzu. Jeszcze ciekawszy jest „If You Go Away”, anglojęzyczna wersja klasycznego „Ne me quitte pas” Jacques’a Brela. Sand nie próbuje konkurować z legendą tej piosenki. Śpiewa ją po swojemu – bez teatralności, za to z emocją, która wynika bardziej z doświadczenia niż z aktorskiej interpretacji.
Ogromnym atutem płyty są muzycy. Ola Gustafsson na gitarach, banjo i pedal steel, Jesper Nordenström na Hammondzie i syntezatorach, Per Lindvall na perkusji oraz Dan Berglund na basie tworzą zespół, który rozumie najważniejszą zasadę tej muzyki: nie trzeba grać dużo, żeby powiedzieć dużo. Materiał nagrywano praktycznie na żywo, często w jednym lub dwóch podejściach, z minimalną liczbą dogrywek. I rzeczywiście to słychać. Płyta ma przyjemnie organiczny, lekko surowy charakter. Nie jest przesadnie wypolerowana. Muzycy zostawiają sobie miejsce, reagują na siebie, a rytm nie jest mechanicznym podkładem dla wokalu. To właśnie dzięki temu Sand może być na pierwszym planie, a jednocześnie nigdy nie odnosi się wrażenia, że reszta zespołu jest tylko dekoracją.
Album „I Will Be Right There” nie jest płytą jazzową w tradycyjnym znaczeniu tego słowa. Jazz pojawia się tutaj bardziej jako sposób myślenia niż jako gatunkowa deklaracja – w harmonii, frazowaniu, swobodzie rytmicznej i niezwykłej muzykalności zespołu. To raczej soul-jazz dla ludzi, którzy niekoniecznie uważają się za słuchaczy jazzu.
Najnowszy album Idy Sand „I Will Be Right There” polecam zdecydowanie.
Jacek Bulak © 2026
Płyty można posłuchać w serwisie Apple Music.
