Mozart – The Organist Vol. 1
Andrzej Szadejko (organy)
Ars Sonora, Trinitas Artis 2026, ARSO-SACD-277, TT: 65’49”
W historii fonografii klasycznej coraz trudniej o projekt, który rzeczywiście wnosi nową perspektywę do repertuaru zdawałoby się wyeksploatowanego przez pokolenia wykonawców i badaczy. Mozart – The Organist Vol. 1 Andrzeja Szadejki należy jednak do tych rzadkich przedsięwzięć, które nie tylko prowokują do refleksji, lecz przede wszystkim okazują się artystycznie przekonujące. To album odważny, głęboko przemyślany i zarazem niezwykle muzykalny, otwierający przed słuchaczem fascynującą przestrzeń wyobraźni: świat hipotetycznego Mozarta-organisty.
Już sam tytuł może budzić zdziwienie. Wolfgang Amadeusz Mozart pozostawił po sobie ogromny dorobek operowy, symfoniczny, kameralny i fortepianowy, ale nie stworzył żadnego wielkiego dzieła organowego, które weszłoby na stałe do repertuaru królewskiego instrumentu. Paradoks ten od dawna intrygował organistów, zwłaszcza że sam kompozytor określił organy mianem „króla instrumentów”. Szadejko nie próbuje rozwiązywać historycznych zagadek ani udowadniać czegoś na siłę. Proponuje natomiast artystyczną hipotezę: jak mogłyby zabrzmieć Mozartowskie sonaty i fantazje, gdyby ich autor zetknął się z północnoniemieckim kręgiem organowym i wykonywał swoją muzykę właśnie na tym instrumencie.
To podejście stanowi największą siłę całego przedsięwzięcia. W epoce wykonawstwa historycznie poinformowanego przywykliśmy do poszukiwania możliwie najwierniejszej rekonstrukcji przeszłości. Szadejko wybiera inną drogę. Jego projekt jest świadomie spekulatywny, ale opiera się na gruntownej wiedzy muzykologicznej, organologicznej i wykonawczej. Nie jest to fantazja dowolna, lecz hipoteza zakorzeniona w realiach osiemnastowiecznej kultury muzycznej.
Program albumu obejmuje pięć kompozycji: Präludium/Capriccio C-dur KV 284a, Sonaty C-dur KV 330 i F-dur KV 332, Fantazję d-moll KV 397 oraz Adagio h-moll KV 540. Są to utwory należące do najbardziej reprezentatywnych przykładów Mozartowskiej literatury klawiszowej. Ich przeniesienie na organy mogło rodzić obawy o utratę lekkości, przejrzystości faktury czy charakterystycznej dla kompozytora elegancji frazy. Tymczasem dzieje się coś wręcz przeciwnego.
Szadejko odkrywa w tej muzyce nowe pokłady znaczeń. W Sonacie C-dur KV 330 uwagę zwraca niezwykła plastyczność narracji. Organowe rejestry nie tyle zastępują fortepianowe niuanse dynamiczne, ile tworzą alternatywny świat kolorystyczny. Poszczególne tematy zyskują wyrazistą tożsamość brzmieniową, a dialog między planami fakturalnymi staje się jeszcze bardziej czytelny. Szczególnie urzeka część środkowa Andante cantabile, w której wykonawca wydobywa niemal wokalny charakter melodyki, ukazując Mozartowski liryzm w sposób szlachetny i pozbawiony sentymentalizmu.
Jeszcze większe wrażenie robi Fantazja d-moll KV 397. Utwór ten, pełen dramatycznych kontrastów i afektywnej zmienności, wydaje się wręcz predestynowany do organowej transkrypcji. Szadejko wykorzystuje bogactwo registracyjne instrumentu do budowania napięcia o niemal teatralnym charakterze. Mroczne brzmienia fundamentów ustępują miejsca świetlistym odcieniom wyższych głosów, a całość nabiera wymiaru niemal symfonicznego. Interpretacja zachowuje improwizacyjny rys dzieła, nie tracąc przy tym architektonicznej spójności.
Prawdziwym odkryciem okazuje się jednak Adagio h-moll KV 540. W tej jednej z najbardziej introspektywnych kompozycji Mozarta organy odsłaniają wymiar duchowy, który w wykonaniach fortepianowych nie zawsze wybrzmiewa równie dobitnie. Szadejko prowadzi narrację z wyjątkową cierpliwością i wyczuciem muzycznego czasu. Każda kadencja, każdy oddech frazy ma tu znaczenie. Powstaje interpretacja kontemplacyjna, a zarazem wolna od patosu.
Kluczową rolę odgrywa także sam instrument. Organy Kristiana Wegscheidera w kościele św. Jakuba w Stralsundzie, ukończone w 2020 roku, stanowią fascynujący przykład współczesnej rekonstrukcyjnej wyobraźni organmistrzowskiej. Nie są kopią konkretnego historycznego instrumentu, lecz stylową syntezą północnoeuropejskich wzorców osiemnastowiecznych. Dysponując pięćdziesięcioma jednym głosem, pozwalają osiągać niezwykłe bogactwo barw: od intymnej kameralności po niemal orkiestrową pełnię. Szadejko korzysta z tych możliwości z wyczuciem godnym rasowego kolorysty brzmienia. Rejestracje, szczegółowo udokumentowane w booklecie, nie są efektem czysto technicznej kalkulacji, lecz integralnym elementem interpretacji.
Nie sposób pominąć także wymiaru osobistego tej realizacji. Rozbudowany esej zamieszczony w booklecie ujawnia, że album jest nie tylko projektem artystycznym, lecz również hołdem złożonym Janowi Kuleszy, wybitnemu pianiście i pedagogowi, który przed laty przekonywał młodego Szadejkę do odkrywania Mozartowskiego świata emocji. To właśnie owo dojrzewanie do Mozarta staje się jednym z głównych tematów całej płyty. Dzięki temu nagranie zyskuje dodatkowy wymiar humanistyczny. Nie jest jedynie eksperymentem repertuarowym, lecz świadectwem osobistej drogi artysty.
Na najwyższe uznanie zasługuje również strona realizacyjna. Rejestracja dokonana w przestrzeni stralsundzkiego kościoła oddaje zarówno imponującą skalę instrumentu, jak i subtelności artykulacyjne wykonawcy. Obraz dźwiękowy zachwyca przestrzennością, przejrzystością i naturalnością. Rzadko spotyka się nagrania organowe, które w równie udany sposób łączą monumentalność z detalem.
Mozart – The Organist Vol. 1 jest albumem wyjątkowym nie dlatego, że próbuje na nowo napisać historię muzyki, lecz dlatego, że przypomina o czymś niezwykle istotnym: wielkie dzieła żyją dzięki kolejnym interpretacjom. Andrzej Szadejko nie odbiera Mozartowi jego fortepianu. Zaprasza go jedynie na chwilę do organowego kontuaru i pozwala przemówić nowym głosem. Efekt okazuje się zaskakująco naturalny.
To jedna z najciekawszych polskich płyt muzyki klasycznej ostatnich lat: projekt wybitnie autorski, intelektualnie intrygujący, wykonawczo znakomity i estetycznie porywający. Nagranie, które nie tylko poszerza granice recepcji twórczości Mozarta, ale również potwierdza, że Andrzej Szadejko należy dziś do najoryginalniejszych osobowości europejskiej organistyki. Mozart zapewne uśmiechnąłby się, słysząc te dźwięki.
Robert Majewski © 2026
Płytę można kupić w sklepie wydawcy Ars Sonora.
