Najnowszy film Pedro Almodóvara opowiada o granicy między życiem a sztuką, o tym, czy wolno nam opowiadać cudze historie, jeśli dzięki nim powstaje dobre dzieło. A także o cenie, jaką czasami płacą ludzie bliscy artysty, kiedy ich życie staje się jego tworzywem.

To film o miłości, stracie, pamięci i potrzebie opowiadania historii, ale także o egoizmie artysty. O tym, czy artysta ma prawo zamienić cudze życie w swoją sztukę.

Almodóvar nie epatuje już tak bardzo szaleństwem, kolorem i prowokacją jak kiedyś. Zamiast tego przygląda się ludziom, którzy mają za sobą więcej życia niż przed sobą. Ich wyborom, stratom, pamięci i temu, co zostało z dawnych emocji.

„Gorzkie święta” można odczytywać również jako osobistą rozmowę Almodóvara z samym sobą — twórcą, który przez całe życie czerpał z rzeczywistości, ludzi i własnych doświadczeń.

To jest dobre kino.

Jacek Bulak © 2026