Kilka pięter nade mną mieszkał chłopak o imieniu Stasio, który nie miał do końca sprawnych nóg. Czasem chodził, a czasem jeździł na specjalnym rowerku, który wyglądał trochę jak wózek, a trochę jak motor. Kiedyś pokłóciliśmy się z całą grupą, w co mamy się bawić. Każdy miał inny pomysł i czuć było, że zaraz się na siebie poobrażamy. I wtedy Stasio zaproponował: A może wymyślimy taką zabawę, w której każdy będzie miał jakieś ważne zadanie?
W 2024 roku swoją premierę miały „Łobuziary. Najfajniejsze bohaterki literackie” (Znak Literanova) autorstwa Sylwia Chutnik. Tam na przykład Hermiona Granger od „samego początku wie, czego chce i realizuje swój plan niezależnie od tego, >>co powiedzą ludzie<<”. Mary Lennox zachęca do sadzenia roślin w doniczkach, i pisze, jak się do tego zabrać. Ludka protestuje przeciw wycince drzew, a Pippi Pończoszanka „często zadaje pytania, które demaskują kłamstwa i brak konsekwencji dorosłych”. Autorka tej publikacji po dwóch latach znów patrzy uważniej na młodsze osoby czytające. Tym razem za punkt wyjścia bierze przełom lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych w Polsce, by przystępnie pokazać, jak ważny to czas dla mieszkańców tego kraju, również tych nastoletnich. Jednocześnie to też książka (wydana przez Wydawnictwo AGORA) o niej samej.
W „Dżinsach…” są sytuacje znane z podręczników najnowszej historii Polski. Sylwia Chutnik stara się umiejętnie je rozbrajać, prosto tłumaczyć. Kiedy więc porusza wątek wyborów parlamentarnych w czerwcu 1989 roku, pisze o nadziei na zmiany, jakie w związku z nimi miało wiele osób; ludzie „marzyli o tym, żeby w kraju była równość, żeby można było swobodnie mówić, co się myśli, i żeby życie stało się łatwiejsze. Te wybory były początkiem drogi Polski do demokracji, czyli takiego systemu, w którym o władzy decydują obywatele”. By wreszcie był wpływ na to, kto sprawuje władzę.
Sprawnie przechodzi od ogółu do szczegółu; stąd w jej opowieści jest meblościanka, blokowy zsyp, lalka, trzepak, dwie Madonny, dziecięcy pamiętnik i skarb z puszek, które stawiało się „na regale jak najpiękniejsza ozdobę”. Dodaje przy tym, że przedmioty „mają swoją wartość w zależności od tego, jak je traktujemy i co dla nas znaczą w danym czasie”.
W tej książce jest też miejsce na kożuch, który okazuje się istotną częścią opowieści o babci Autorki; tak jak spodnie dżinsowe są ważne dla wątku dotyczącego Jacka Kuronia. To on twierdził, że solidarność zaczyna się od wrażliwości na drugiego człowieka, i lubił rozmawiać z młodymi ludźmi („Słuchał ich pytań, wątpliwości i pomysłów, bo wierzył, że dzieci i młodzież potrafią myśleć samodzielnie i mądrze. Często powtarzał, że nie ma głupich pytań, tylko takie, na które trzeba wspólnie poszukać odpowiedzi”). A skoro mowa o postaciach, przez „Dżinsy…” przewija się też pewien kowboj, który w wyobrażeniu małej Sylwusi Chutniczki ma uratować świat. Jeśli ktoś czytał dopiero co książkę o Meli Muter (Znak Literanova) autorstwa Sylwia Zientek, może tu mieć skojarzenie z kowbojką – ta malarka bowiem w dzieciństwie pochłaniała literaturę przygodową, w tym tę spod znaku Karola Maya, i wyobrażała sobie życie na własnych zasadach.
Sylwia Chutnik nie patrzy na świat przez różowe okulary. Jej wspomniane Łobuziary nie miały łatwo: a to przez fizyczną nieobecność ich opiekunów (choćby z powodu ich śmierci), to z niewiary w dziecięce i nastoletnie zdanie i umiejętności, a to z powodu nieprzyjaznych postaw rówieśników… Dlatego w „Dżinsach…” można przeczytać na przykład o dzieciach, które już po wspomnianych wyborach przychodzą do szkoły „w połatanych spodniach, patrząc na kanapki” innych swoich rówieśników. Albo o ludziach tracących pracę, braku pieniędzy na zakupy i niezgodzie na religię w szkole („Uważałam, że religia w szkole jest niesprawiedliwa wobec dzieci, które w Boga nie wierzą. Przecież w szkole powinna panować równość i wszyscy powinni czuć się dobrze”). Stara się jednak szukać rozwiązań w tym nieidealnym świecie, choćby w prostych sytuacjach, jak zabawa na podwórku. Bowiem wiele spraw zaczyna się od takich podstaw.
„A stary kożuch z Turcji, który wciąż wisi w jej szafie? To nie tylko ubranie. To wspomnienie odwagi, wolności i marzeń, które dało się zmieścić w jednej, bardzo ciężkiej, walizce. No i w pomysłowej głowie mojej babci, handlarki z krwi i kości. (…) Dziś, kiedy patrzę na moją babcię, widzę w niej bohaterkę codzienności. Kogoś, kto nie bał się świata i potrafił znaleźć drogę tam, gdzie inni widzieli mur (lub kurtynę)”.
P.S. Ta książka zyskuje jeszcze bardziej dzięki barwno-pomysłowej oprawie graficznej autorstwa Joanna Rusinek, która m.in. postawiła na rysunki i kolaże z wykorzystaniem fotografii i dokumentów z okresu czasu, o którym opowiada ta publikacja.
Rafał Kowalski © 2026
Sylwia Chutnik, Dżinsy na parapecie. O równości dla dzieci, ilustracje Joanna Rusinek, Wydawnictwo Agora, Warszawa 2026, ss. 96
