Joachim Mencel
Etno Machina
Artisena Joachim Mencel, homerecords.be 2026, TT: 43’00”

Etno Machina Joachima Mencela wymyka się doraźnym kategoriom i modom, a jego sens najlepiej odsłania się w perspektywie długiego trwania historii muzyki. Aby uchwycić istotę tej płyty, trzeba rzeczywiście cofnąć się myślą o kilka stuleci – do czasów, gdy lira korbowa była nośnikiem zarówno sacrum, jak i ludowej ekspresji, instrumentem wędrownych muzykantów, mnichów i dworskich wizjonerów dźwięku. Mencel sięga po ten archaiczny, hybrydowy mechanizm nie z pobudek rekonstrukcyjnych, lecz traktuje go jak pełnoprawny instrument współczesny, zdolny do budowania złożonych narracji sonorystycznych. 

Idea projektu jest klarowna, choć bynajmniej nie uproszczona: lira korbowa zostaje tu poddana swoistej próbie modernistycznej. Artysta eksploruje jej naturalne brzmienie, mikroprzesunięcia intonacyjne i rytmiczną ambiwalencję wynikającą z pracy korby, czyniąc z nich podstawę rozbudowanego języka muzycznego. W efekcie instrument ten pełni rolę porównywalną do sitaru w klasyce indyjskiej – nie tylko prowadzi melodię, lecz wytwarza całe pole dźwiękowe, w którym czas zdaje się zagęszczać i rozrzedzać jednocześnie. Szczególne znaczenie w tym kontekście ma cały cykl kompozycji składających się na album – zaprojektowany jako spójny program brzmieniowy, w którym ascetyzm środków łączy się z magnetyczną siłą narracji, opartej na długim oddechu formy i subtelnych napięciach harmonicznych, rodzących się niejako „od środka” instrumentu. 

Joachim Mencel nie jest tu oczywiście artystą jednego pomysłu. Pianista, kompozytor, doktor sztuk muzycznych, od lat obecny na styku jazzu, muzyki improwizowanej i tradycji etnicznych, dał się już poznać jako twórca obdarzony rzadką umiejętnością syntetycznego myślenia o muzyce. Jego doświadczenia akademickie i sceniczne – od projektów jazzowych po pracy z materią ludową – owocują na Etno Machina szczególną dyscypliną formalną. Każda z dwunastu kompozycji sprawia wrażenie precyzyjnie zaprojektowanej, a jednocześnie otwartej na naturalną nieprzewidywalność instrumentu, którego mechanika nigdy nie daje się całkowicie podporządkować woli wykonawcy. 

Krótka refleksja nad samą lirą korbową pozwala lepiej zrozumieć wyjątkowość tego albumu. Instrument ten, znany w Europie już w średniowieczu, przez wieki balansował między centrum a marginesem kultury muzycznej. Jego stałe burdonowe tło i surowa barwa długo uchodziły za anachroniczne. Tymczasem Mencel wydobywa z liry zaskakującą paletę barw – od brzmień niemal elektronicznych, poprzez skojarzenia z muzyką chasydzką, aż po repetytywne struktury bliskie minimal music. To muzyka, w której „pomiędzy dźwiękami” dzieje się równie wiele, co w samych dźwiękach, a cisza staje się pełnoprawnym elementem frazowania. 

Albumu słucha się z rosnącym poczuciem obcowania z dziełem głęboko kontemplacyjnym, lecz nie hermetycznym. Etno Machina zachowuje wysoką kulturę narracji: tematy rozwijają się logicznie, napięcia narastają i opadają, tworząc przestrzenie sprzyjające skupieniu. W tej muzyce jest i nostalgia, i duchowość, i swoista filmowość – jakby kadry dźwiękowe same domagały się obrazów. To płyta, która mogłaby funkcjonować jako autonomiczna forma muzyki użytkowej, ale jednocześnie z powodzeniem broni się jako obiekt analizy muzykologicznej, pełen świadomych decyzji formalnych i brzmieniowych. 

Entuzjazm, jaki budzi Etno Machina, nie ma w sobie nic z egzaltacji. Jest raczej spokojną radością obcowania z muzyką, która wie, skąd przychodzi i dokąd zmierza. Joachim Mencel proponuje słuchaczowi spotkanie z dźwiękiem myślącym, zakorzenionym w tradycji, a jednocześnie odważnie współczesnym. To album, który nie narzuca się, lecz zostaje w pamięci na długo – jak dobrze wypowiedziane zdanie, do którego chce się wracać. Jeśli entuzjazm może mieć klasę, Etno Machina jest tego znakomitym przykładem. 

Robert Majewski © 2026 

Płyty można posłuchać w serwisie streamingowym Apple Music.