Juvenilia. Harpsichord works by and surronding the young Bach
Gabriel Smallwood – harpsichord
Ramée, Outhere Music 2026, RAM2409TT: 73’39”

Album Juvenilia Gabriela Smallwooda odświeża spojrzenie na młodzieńcze lata Johanna Sebastiana Bacha i muzyczny krajobraz, w którym dorastał. Smallwood, świadomie unikając monumentalizowania postaci Bacha, kieruje uwagę słuchacza ku środowisku dźwiękowemu wczesnego XVIII wieku — żywemu, różnorodnemu i pełnemu stylistycznych krzyżówek. To właśnie w tym świecie, utkanym z muzyki pisanej przez mistrzów północnoniemieckiego baroku i przechowywanej w rodzinnych zbiorach Möller Manuskript oraz Andreas-Bach-Buch, rodziła się wrażliwość późniejszego kantora lipskiego. Program płyty nie tylko rekonstruuje tę dźwiękową przestrzeń, lecz także subtelnie uświadamia, jak bardzo Bach — jeszcze jako nastolatek czy młody dorosły — kształtował się dzięki obcowaniu z muzyką Buxtehudego, Reinckena, Böhma czy anonimowych autorów, wśród których kryją się zapewne uczniowskie próby samego Sebastiana lub jego rówieśników. 

Smallwood prowadzi słuchacza przez tę muzyczną topografię, zaczynając od G‑mollowego preludium Buxtehudego, monumentalnego w geście, a jednocześnie zaskakująco elastycznego formalnie, jakby zawieszonego między fantazyjną improwizacją a rygorem konstrukcyjnym. To znakomite otwarcie: pokazuje, jak w środowisku północnoniemieckim myślano o stylus phantasticus — jako o przestrzeni swobodnego, niemal mówionego muzycznego dyskursu. W tym świetle wczesne Fantasia BWV 917 Bacha jawi się jako ćwiczenie w opanowaniu języka mistrzów, ale nie jako kopia: raczej jako próba wejścia w ich idiom i przełamania go przez własną intuicję retoryczną. 

Jednym z najbardziej fascynujących momentów albumu jest Capriccio BWV 992, w którym Smallwood pięknie wydobywa narracyjny, niemal teatralny charakter utworu. Ta miniaturowa „scena rodzinna”, opowiadająca o pożegnaniu brata, pokazuje młodego Bacha jako muzyka nie tylko biegłego technicznie, lecz także wrażliwego na muzyczne obrazowanie i afekt. Smallwoodowi udaje się znakomicie uchwycić balans między elegią a lekkością, która przenika kolejne epizody — Capriccio staje się nie tyle ciekawostką, co ważnym świadectwem naturalnej skłonności młodego kompozytora do syntezy i dramaturgii. 

Osobny zachwyt budzi interpretacja dzieł mniej znanych, jak Suite fis‑moll Christiana Rittera czy Capriccio Georga Böhma. To w tej części programu najmocniej ujawnia się idea przewodnia albumu: odsłonięcie zapomnianej warstwy repertuaru, który współtworzył kształtowanie „języka Bacha”. Smallwood gra je z szacunkiem, lecz bez muzealnego zamrożenia — jego rytmika jest sprężysta, frazowanie elastyczne, a ornamentyka organicznie wpisana w przebieg muzyczny. Zwłaszcza Ritter, z jego powściągliwą, niemal ascetyczną ekspresją, brzmi tu jak artysta pierwszej rangi, nie jak marginalna postać znana kilku specjalistom. 

Dwa drobiazgi anonimowe — Courante B‑dur i chorał Auf meinen lieben Gott — są na tej płycie czymś więcej niż uzupełnieniem. W interpretacji Smallwooda stają się dokumentami procesu twórczego: szkicami, w których widać zarówno fascynację stylem francuskim, jak i kontrapunktyczne ambicje niemieckiej szkoły. Szczególnie Courante, z jej prostymi kanonicznymi zabiegami, ukazuje próbę zmierzenia się młodego kompozytora (kimkolwiek był) z idiomem l’art de toucher le clavecin — próbę niepozorną, lecz ujmującą swoją szczerością. Smallwood eksponuje tę „pracę nad stylem” z wielkim wyczuciem: nie wygładza surowych miejsc, nie ukrywa niedoskonałości, lecz pozwala im świecić jako świadectwu muzycznej codzienności Bachowskiego domu. 

W dalszej części albumu wybrzmiewa Toccata BWV 910 — jedno z najbardziej ambitnych młodzieńczych dzieł Bacha. Smallwood unika pompatyczności, za to podkreśla dramaturgiczny rozwój formy, prowadząc słuchacza od retorycznej surowości początkowych odcinków do coraz bardziej złożonej, zapowiadającej późniejsze arcydzieła architektury muzycznej. Zestawienie jej z Reinckenowską Toccata G‑dur działa jak rozmowa mistrza z uczniem: widać, jak Bach przyswaja, a następnie wykracza poza modele, które go ukształtowały. 

Całość albumu wieńczy Sonata D‑dur BWV 963, pełna błyskotliwości, niekiedy żartobliwa, czasem wręcz stylizowana „przedgallantowo”, zakończona słynnym tematem naśladującym koguta i kukułkę. Smallwood podaje ją z rzadko spotykaną lekkością — jakby chciał pokazać, że młody Bach nie był wyłącznie poważny, ale również niezwykle pomysłowy i dowcipny. To wspaniałe domknięcie idei całego albumu: ukazania Bacha jako istoty ludzkiej, młodego muzyka zanurzonego w świecie, który go inspirował. 

Warto też wspomnieć o samym brzmieniu instrumentu — kopii C. Vatera z 1738 roku zbudowanej przez Andreę Restellego. Smallwood wykorzystuje jego jasną, klarowną artykulację i wyraziste rejestry, dzięki czemu kontrasty stylistyczne programu stają się jeszcze bardziej czytelne. Nagranie jest akustycznie przejrzyste, z przestrzenią pozwalającą instrumentowi naturalnie „oddychać”. 

Juvenilia to płyta, która nie tyle opowiada o początku drogi Bacha, co umożliwia wejście do świata, w którym ta droga mogła się rozpocząć. Smallwood nie stawia pomników — raczej otwiera okna. I w tym właśnie tkwi siła jego interpretacji: w połączeniu erudycyjności z entuzjazmem, historycznej wiedzy z żywym, nowoczesnym gestem wykonawczym. To album dla wszystkich, którzy chcą usłyszeć Bachowską młodość tak, jak mogła ona naprawdę brzmieć: wielobarwnie, różnorodnie, czasem uczniowsko, a czasem olśniewająco. 

Robert Majewski © 2026 

Albumu można posłuchać w streamingu Apple Music.