Już raczej / oceanu nie zobaczy / i raczej / nie napisze już wielkiej / powieści amerykańskiej. / Zredukowany autor w pełnym słońcu / na szarym piasku.

Może nie zobaczy, może nie napisze… Może jednak, zresztą używa słowa „raczej”, nie zaś „nigdy”… Autor tego wiersza w każdym razie z grona tych, które stworzył w latach 2023-2025 i umieścił w zbiorze „Wypisy” (wydanego w tym roku przez Wydawnictwo a5) wciąż nie zawodzi osób, którzy lubią go jako ironicznego żartownisia, wchodzącego w interakcję ze światem na własnych zasadach (można tu na przykład przywołać słowa „I nie chcę, / żeby państwo mówiło do mnie, i nie życzę sobie” z tomu „Sierotka” wydanego przez Wydawnictwo Wolno w 2023 roku). Wciąż umie też zatrzymać i zamknąć w poezji coś, co wydaje się mijane, niedostrzegane, lecz warte uwagi.

Jeśli chodzi o poetyckie zamykanie, ze wspomnianej „Sierotki”, zbioru wierszy autorstwa Marcin Świetlicki INFO z lat 2019-2022, można zapamiętać choćby stanięcie pod oknami znajomego budynku i poczucie wibrowania jakiegoś wspomnienia; architektura bywa niema, lecz mieszkająca tu zeszła miłość, niewykluczone, znów zechce (pod powiekami, ale i na żywo nawet) oprzeć się o ten mur, opierając się. Takie zwykło-niezwykłe obrazy są też w „Wypisach”. Jak ten, kiedy przez blask księżyca, krążącego „po niebie nielogicznie”, oto „przez liście leżące na ziemi / przemieszcza się bezkształt, nie jestem tam, gdzie miałem być, / najprawdopodobniej jestem tym bezkształtem, wskazówką księżyca”. Albo ten obraz Autora w pełnym słońcu w przedostatni dzień lata, zredukowanego do szarości, który „Cień rzuca szary, niepozorny, wąski. / Przymruża oczy”.

W zbiorze „Sierotka” sugeruje, że niekiedy lepiej nie otwierać drzwi, bo może „namolny świat tutaj dzwoni”, by powiedzieć coś zatrutego i pogrzebać człowieka. Być może dlatego Autor lubi być w cieniu; w nawiązaniu do tytułu najnowszego tomu przynajmniej kilka razy wypisuje sobie nieobecność – ze świata, w którym na przykład dwugłowy kandydat w telewizorze wrzeszczy i żąda („W czyim imieniu? Bo przecież nie wiersza, / który pozostał w domu i już się nie spieszy”). Raz ukrywa się na strychu z nakupionymi paczkami papierosów, innym razem jest pod powierzchnią i usiłuje mówić językiem niby podobnym, lecz innym boleśnie. Kiedy indziej można go spotkać z psem („jeszcześmy nie zginęli, / kiedy poniedziałek”) podczas spaceru do pani weterynarz – wbrew żądaniom, pretensjom i żalom „sparciałych bohaterów”.

Przechadza się więc czasem, zdaje się unikać przy tym bolesnego zgiełku świata. I pisze, również tak, że można zaśmiać, kiedy czyta się wiersz o kibolach bez przydziału – którzy w „troszeczkę zużytej / odzieży patriotycznej” nie maszerują, bo już nie ma wroga / w zasięgu wzroku”, żadnych widoków i ojczyzny, dlatego kebaby smakują im jak łzy.

Ponadto puszcza oko do obecnych wydarzeń, jak wtedy, kiedy pisze, że wierszami to w zasadzie mógłby zakończyć wojnę w dwadzieścia cztery godziny, albo jeszcze wcześniej. Bawi się słowem i skojarzeniami: „Morze / w całej swej możliwości. / Ogrom możliwości / wzmorzeń”; „odeszła / ode zła / podeszwa (…)”. I choć podkreśla, że „Zadziwiająco i bezcennie: / można tu żyć beze mnie”, można mieć nadzieję, że kokietuje; że tego świata, który według niego kończy się dzięki ludziom właśnie, trochę jednak potrzebuje. A i świat bez Marcin Świetlicki INFO byłby chyba uboższy nie tylko fizycznie.

Niczego już nie muszę / i niczego nie chcę, / nikogo już nie krzywdzę, / nikt nie krzywdzi mnie.

Rafał Kowalski © 2026

Marcin Świetlicki, Wypisy, Wydawnictwo a5, Kraków 2025, ss. 56