Josquin The Undead
Graindelavoix, Björn Schmelzer – direction

Glossa 2021, GCD P32117, TT: 78’18”

plyta miesiaca new  rm red star  rm red star  rm red star  rm red star  rm red star

„Josquin the Undead” combines the best qualities of Graindelavoix – intellectual conception, historical, musicological and artistic courage, and departure from stereotypes. In doing so, they have succeeded in sparking my imagination and, I firmly believe, strengthening the bridge between musicology, history, and the performing arts. If I have heard it all, and not merely imagined it, then Björn Schmelzer has once again done something right

W jaki sposób słyszy muzykę Björn Schmelzer? Co widzi, analizując nuty utworów, nad którymi pracuje? Co czuje, słysząc inne wykonania tych kompozycji? Te pytania intrygują mnie, odkąd wiele lat temu, na Festiwalu Muzyki Jednogłosowej w Płocku, usłyszałem po raz pierwszy jego zespół Graindelavoix. 

Nie znam odpowiedzi i ich nie szukam. Wystarczy mi, że Graindelavoix są intrygujący, lubią epatować oryginalnością, doszukiwać się przewrotnych sensów w muzyce, iść w poprzek utartych szlaków. To wszystko sprawia, że mają duży potencjał zaskakiwania słuchaczy. A ja lubię być zaskakiwany. 

Nie inaczej jest i tym razem. Josquin The Undead to hołd z okazji 500-lecia śmierci Josquina des Presa (inny zapis jego nazwiska to Desprez). Tym razem pytanie, jakie postawiłem sobie jeszcze przed wysłuchaniem płyty brzmiało: co Schmelzer chciał przekazać przez tytuł albumu? Josquin nieśmiertelny? – pierwsze skojarzenie, czy raczej Josquin nieumarły? Podtytuł podpowiada, że mamy tu do czynienia ze zbiorem lamentów, elegii i tańców śmierci. 

Utwory na płycie pochodzą z wydanego w 1545 r., a więc w dwadzieścia kilka lat po śmierci Josquina, zbiorku jego późnych chansons, dokonanego przez flamandzkiego kompozytora Tylmana Susato. Tym razem Schmeltzer i Graindelavoix przekonują, że schyłek życia Desprez spędził w obsesji śmierci. Artyści nie są tu szczególnie oryginalni. To oczywiście nic złego, po prostu chciałbym przypomnieć Czytelnikowi o innej płycie z utworami Despreza, na której motyw śmierci był dominujący. To zachwycające nagranie Rebeki Stewart, Cantus Modalis i Seconda Pract!ca, a pisałem o niej tutaj

Wybór Susata obejmuje elegie i lamenty autorstwa samego Josquina oraz dwie elegie skomponowane przez innych kompozytorów na jego cześć: Nicolasa Gomberta i Benedicta Appenzellera. Nie wiem, czy Josquin pod koniec życia był owładnięty obsesją śmierci. Graindelavoix i Rebecca Stewart dowodzą, że była ona bardzo ważnym motorem napędowym jego twórczości. 

Josquin The Undead otwiera nowy rozdział w historii Graindelavoix. Mamy tu w stu procentach męski skład, z nowym członkiem zespołu – kontratenorem Andrew Hallockiem. Zastanawiam się czy to wpływ bardziej jednorodnego brzmienia, czy delikatnego obniżenia tonacji utworów (aby dostosować ich tessiturę do możliwości wokalnych śpiewaków), czy wspaniałego tenora Mariusa Petersona, a może wpływ zabiegów aranżacyjnych (patrz: chanson Petite camusette), a może wszystkiego po trochu – dość powiedzieć, że jestem pod ogromnym wrażeniem tego, co dzieje się na tym albumie. 

Josquin The Undead łączy najlepsze cechy Graindelavoix – intelektualną koncepcję, odwagę historyczną, muzykologiczną i artystyczną i odchodzenie od stereotypów. Dzięki temu udało im się (po raz kolejny, ale tym razem bardziej niż ostatnio) rozbudzić moją wyobraźnię i – wierzę w to głęboko – wzmocnić pomost pomiędzy muzykologią, historią i sztuką wykonawczą. 

Jeśli to wszystko usłyszałem, a nie jedynie wymyśliłem sobie, to Björn Schmelzer raz jeszcze zrobił coś dobrego. 

Płytę można kupić tutaj.

Robert Majewski