Czasem zbaczałam ze ścieżki i kładłam się na zwalonym pniu, czując pod kościstymi plecami jego gnijącą korę, pozwalając zagościć we mnie temu dotykowi, otwarta na szelest spadających liści, chrobotanie jakiegoś małego jestestwa w martwym drewnie pode mną, dziwny, przejmujący szept, który był zbiorowym głosem rośnięcia i umierania, niesłyszalnym w mieście. Po prostu trwałam, a do dźwięków lasu dołączał mój chory umysł.


Joanny Bator Ucieczkę niedźwiedzicy (wydaną przez Wydawnictwo Znak) można doświadczać jako zbiór oddzielnych tekstów; można też wyszukiwać postacie, czołowe w jednym i ledwie przemykające w innym opowiadaniu. Jakby w nawiązaniu do słów jednej z bohaterek, że jest tylko sieć jak „osobne opowiadanie, moje, twoje, które w pewnym momencie krzyżuje się z innym, nieprzypadkowym, a to łączy je na wzór niepowtarzalny jak płatek śniegu”. Elementem tej sieci najbardziej wyraźnym zdaje się być tytułowa czynność, wykonywana nie tylko przez drapieżniczkę pokrytą futrem.


Będąca „czystym pięknem” rzeka w Szwajcarii, las przylegający do polskiej stolicy, grecka wyspa wywołująca uczucie czegoś „świeżego i czystego”, opuszczony hotel, chłodno zaniedbany i cichy dom rodzinny jak „Arktyka zamrożona od początku świata”… Tam u Joanny Bator nie tylko ludzie uciekają od czegoś. Od wspomnienia niewykorzystanej szansy być może na szczęśliwe życie, nie zmaterializowanej nowej wizji wspólnego życia („bo najpierw brakowało nam pieniędzy, a potem miłości”), matki milczącej z obawy o wybuch konfliktu, pięknych wnętrz bez życia, zagrożenia w różnej formie i postaci, poczucia bycia jak na samotnej wyspie, gdy widziało się „dalekie światła nieznanych mi sąsiadów”.


Jednocześnie często jest to ucieczka do czegoś: sensownego pogadania z drugim człowiekiem, może nawet nowo poznanym („To był najlepszy początek rozmowy, jaki mi się przydarzył”); do pragnienia bycia pogłaskaną po ramieniu, zapewnienia szczęścia komuś bliskiemu choremu (to w opowiadaniu „Trzy i pół godziny”, dla mnie jednym z najbardziej przejmujących w tej książce), wyjścia na dach przynajmniej jedną nogą (z „drugą nad przepaścią, nad moim miastem, wszystkim innym, przed czym nie da się uciec”).


W Uciecze… jest również miejsce na sytuacje niekoniecznie racjonalne. Nie są to jednak wątki niemożliwe do wyobrażenia – wystarczy zwizualizować sobie, że jeden z wymienionych w książce zwierzaków (nie zdradzę, jaki – w każdy razie ten od pochłaniania i destylacji smutku) jest człowiekiem i od razu można stłumić w sobie poczucie nienormalności. Choć tak naprawdę czym jest nienormalność? Jak mówi jedna z bohaterek: „Bo czy na przykład ryby mogą nagle zacząć spadać z nieba? Mogą. To, co się dzieje w głowie, też jest prawdziwe”.


Zresztą dobrze dla książki, jeśli Autorka nie sugeruje czegoś wprost. Bo jeśli pisze, że zalana pięknym słońcem morska woda „przynosiła coraz więcej dziwnych rzeczy i budziła trwogę, która nie dawała nam spać nocami i burzyła harmonię dni” – można sobie wyobrazić, o co chodzi. A że żaden człowiek nie powinien być nielegalny czy też niepotrzebny, sugeruje choćby postać wiejskiego ekshibicjonisty, na którego pogrzebie „mimo wstydu i kłopotów, jakie jej przynosił”, jego matka „wyła” zrozpaczona.
Dobrze jest mieć poczucie bycia potrzebną/potrzebnym, ze świadomością, że ktoś za tobą może zatęsknić. Choćby nawet jedna osoba. By na przykład stawanie w ogrodzie i unoszenie twarzy ku górze, jakby się na coś czekało, było po coś.


Ciało i umysł tancerza stopiły się przed naszymi oczami w jednię plastyczną i potężną w swojej mocy metamorfozy, jak kamień, za chwilę jak woda, podmuch wiatru, płomień, mężczyzna, kobieta, niemowlę, starzec, powstawał z martwych, rozkwitał, wiądł i gnił, by znów się odrodzić. Gdy konał wstrząsany drgawkami, i na moment zastygał w doskonałej ciszy, ogarniało mnie wzruszenie tak silne, że z trudem hamowałam szloch, bo jednocześnie współodczuwałam z nim i zazdrościłam tancerzowi tego ekstatycznego zniknięcia z życia, połączenia się z nicością.


P.S. Joanna Bator 9 lutego będzie gościnią Książnica Płocka im. Władysława Broniewskiego (17:00) – spotkanie autorskie z nią poprowadzi Renata Kraszewska.

Rafał Kowalski © 2023

Joanna Bator, Ucieczka niedźwiedzicy, Wydawnictwo Znak, Kraków 2022, s.