Lamento
Damien Guillon, Café Zimmermann

Alpha Classics, ALPHA 626, 2020, 69’ 06”

plyta miesiaca new  rm red star  rm red star  rm red star  rm red star  rm red star plyta miesiaca new 

For me, the most impressive was the natural and exceptionally accurate reading of the drama and its expression in every fragment, in every vocal, instrumental part, in every accompaniment, in every obligato part and in every solo part (Céline Frisch in Froberger or Pablo Valetti in Biber’s Passacaglia) . Everything serves the drama – from the order of the pieces on the record, through the perfect sounds of ensemble and the absolute purity of Guillon’s intonation, to the balanced and not exaggerated emotional expression of the performance.

Rozpacz złączona jest z utratą nadziei. Jak pisał Jan Tomkowski w „Czarnej wstążce”, „rozpacz to znikanie, nieuchronna utrata własnego ja, bezsilność w obliczu wydarzeń, którym nie umiemy albo nie chcemy sprostać. Ponieważ zawodzi nas instynkt samozachowawczy, rozpacz prędzej czy później zwraca nas ku śmierci postrzeganej jako oczywiste, choć nie zawsze jedyne rozwiązanie. Drugim, być może nawet trudniejszym, wydaje się trwanie w rozpaczy”.

Wielu szuka otuchy w metafizyce, w sztuce albo w muzyce. Ta ostatnia, szczególnie chętnie w czasach baroku sięgała po tematykę lamentacji. Najczęściej pojawiała się ona w twórczości niemieckich kompozytorów. Ten świat postanowili przybliżyć w swoim najnowszym nagraniu francuscy artyści: zespół Café Zimmermann i kontratenor Damien Guillon.

W XVII wieku życie i śmierć były ze sobą ściślej powiązane niż obecnie. Wojna trzydziestoletnia i jej następstwa, epidemie wyludniające całe regiony oraz fakt, że medycyna od średniowiecza prawie się nie rozwinęła, oznaczały, że życie ludzkie nie miało tyle wartości co teraz. Nieustanna obecność śmierci rządziła prawie wszystkimi dziedzinami życia publicznego i prywatnego, nic więc dziwnego, że śmierć była również centralnym tematem sztuki. Jednym z głównych zadań poezji w tamtych czasach było nieustanne podkreślanie przemijalności wszystkiego, co ziemskie, a muzyka była źródłem pocieszenia. W barokowym światopoglądzie zawsze obecne łacińskie napomnienie Memento mori (Pamiętaj, że umrzesz) zostało uzupełnione hasłem Carpe diem (Chwytaj dzień). Te dwie przeciwstawne idee odzwierciedlają wewnętrzne sprzeczności ówczesnej filozofii życia, a to twórcze napięcie jest tłem dla nagranej na płycie muzyki instrumentalnej i wokalnej.

Café Zimmermann i Damien Guillon malują różnorodny portret barokowych lamentacji. Rozpoczynająca nagranie Serenata a cinque Johanna Heinricha Schmelzera została napisana na zakończenie wiedeńskiego karnawału. Cesarz i cesarzowa, przebrani za zwykłych oberżystów, podawali swoim dworzanom jedzenie i napoje. Muzyka skomponowana na tę okazję była pełna hałaśliwych żartów. Zabawę ostatkową, o północy, kończyło uderzenie dzwonu. W ten sposób nastawała żałoba po śmierci świętego Karnawału A.D. 1667.

Podobne środki muzycznego wyrazu zastosował Schmeltzer w Lamencie na cześć śmierci Ferdynanda III. Utwór łączy w sobie podniosły styl, charakteryzujący adresata kompozycji, z lamentującymi – wręcz odrętwiałymi z żalu – frazami skrzypiec otwierającymi początkowe Adagio.

W programie płyty nie mogło zabraknąć arcydzieła ówczesnej literatury skrzypcowej: monumentalnej Passacaglii na skrzypce solo, pochodzącej z Sonat misteryjnych Heinricha Ignaza Franza Bibera. Passacaglia to w istocie rzeczy muzyczny wszechświat zamknięty minimalistycznej formule.

Dwa inne utwory Bibera nagrane na płycie – III suita z cyklu Mensa Sonora i O dulcis Jesu – są wyrazem swoistego mistycyzmu przenikającego całą twórczość tego kompozytora. To właściwie koncerty duchowe ze zredukowaną do minimum wirtuozerią i mistrzowsko uwypuklonym kontrapunktem.

Ten styl znakomicie łączy się z kompozycjami dwóch członków dużej rodziny Bachów: Johanna Michaela i Johanna Christopha. Ach, dass ich Wassers gnug hätte Johanna Christopha Bacha to jeden z najbardziej poruszających przykładów lamentacji w muzyce. Tekst oparty został na wersetach z Księgi Jeremiasza, Psalmu 38. i Lamentacji Jeremiasza. Ponad gęsto utkaną fakturą dźwiękową, realizowaną przez trzy viole da gamba, solowy głos rozwija poruszający tren, którego frazy są nieustannie podejmowane i imitowane przez skrzypce.

Album Lamento zachwyca jakością wybranej muzyki. Ale jaka jest ta płyta wykonawczo? Café Zimmermann i Damienowi Guillonowi wyszła świetna rzecz. Pod wieloma względami po prostu rewelacyjna. Dla mnie największe wrażenie zrobiło naturalne i wyjątkowo trafne odczytanie dramaturgii i służącej jej ekspresji. Słychać to w każdym fragmencie, w każdej partii wokalnej, instrumentalnej, w każdym akompaniamencie, w każdej partii obligato i w każdej partii solistycznej (Céline Frisch we Frobergerze czy Pablo Valettiego w Passacaglii Bibera). Dramaturgii służy tutaj wszystko – od porządku utworów na płycie, poprzez perfekcyjne brzmienia zespołu i absolutną czystość intonacji Guillona, a skończywszy na wyważonej i nie przesadzonej ekspresji emocjonalnej wykonania. Café Zimmermann i Damien Guillon może nie nagrali oryginalnej płyty pod względem pomysłu estetycznego, ale pomysł artystyczny i zaangażowanie wykonawcze muzyków czynią z niej jeden z najciekawszych fonogramów tego roku. Do słuchania nie tylko w Zaduszki.