Mozart: Piano Concertos Nos. 22 & 24
Charles Richard-Hamelin, Les Violons du Roy, Jonathan Cohen

Analekta, 65’ 13”

plyta miesiaca new  rm red star  rm red star  rm red star  rm red star  rm red star plyta miesiaca new

If I were a millionaire, I would buy all the copies of this album and give them out to my friends

Ależ świetne nagranie! Gdybym był milionerem, wykupiłbym cały nakład tej płyty i obdarował wszystkich przyjaciół i znajomych. Tu właściwie mógłbym zakończyć recenzję, ale ok, dalej będzie dla tych, którzy lubią sobie poczytać podczas słuchania.

Charles Richard-Hamelin (srebrny medalista i laureat nagrody Krystiana Zimermana na Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym im. Fryderyka Chopina w 2015 roku) i orkiestra Les Violons du Roy pod dyrekcją Jonathana Cohena rozpoczęli zapowiadającą się na dłużej współpracę. Na pierwszy ogień poszły dwa Koncerty fortepianowe nr. 22 i 24 Wolfganga Amadeusza Mozarta. Program albumu jest jego atutem. Utwory znakomicie się uzupełniają. Zbliża je forma i pokrewieństwo tonacji (Es-dur i c-moll), różni całkiem odmienny charakter.

Koncert fortepianowy nr 22 Es-dur powstał pod koniec 1785 roku, a swoją premierę miał dzień przed wigilią Bożego Narodzenia tamtego roku. Ze względu na liryzm, wdzięk i wewnętrzne ciepło zajmuje szczególne miejsce w zbiorze dwudziestu trzech koncertów Mozarta na ten instrument. Długie wprowadzenie orkiestrowe zawiera aż siedem pomysłów melodycznych o różnym charakterze i proweniencji. Obfitość materiału muzycznego dowodzi jak wielki wkład w rozwój gatunku miał ten utwór.

Koncert fortepianowy nr 24 c-moll jest z kolei jednym z dwóch napisanych w tonacji molowej. Można więc założyć, że Mozart wybierał minorowe tonacje nie bez powodu. Rzeczywiście, Dwudziesty czwarty jest dość mroczny i posępny (jak na Mozarta), co może świadczyć o stresie emocjonalnym, jakiego kompozytor doznawał w ostatnich latach życia. Koncert, podobnie jak słynną Symfonię g-moll nr 40, uważa się za dzieła zapowiadające romantyzm. Ze względu na zaskakujące kontrasty dynamiczne, chromatyzację, bogatą orkiestrację i czytelną emocjonalność muzyki można zaliczyć go do wąskiego grona kompozycji Mozarta, ilustrujących ciemną stronę życia.

Is this one of the most important records of 2020? No doubt. But also one of the most beautiful Mozart recordings I know

Lektura tego albumu przyprawia mnie o drżenie serca i gęsią skórkę. Doprawdy trudno byłoby mi znaleźć innego pianistę, który z taką intensywnością oddałby charakter obu kompozycji. O tym jak bliskie muszą mu być te utwory, niech świadczy fakt, że Charles Richard-Hamelin wymyślił do obu i nagrał wspaniałe, autorskie kadencje. (Dla rozpoczynających przygodę z muzyką klasyczną: kadencje, to improwizowane przez solistę fragmenty koncertów; praktyka improwizowania kadencji była niegdyś bardziej popularna niż dzisiaj.)

Album zachwyca nie tylko występem solisty, ale i współpracą między nim a akompaniująca orkiestrą. Gra Les Violons du Roy pod batutą Jonathana Cohena promieniuje doświadczeniem, stylowością i wrażliwością na szczegóły.

Czy jest to jedna z najważniejszych płyt roku 2020? Bez wątpienia. Ale i jedno z najpiękniejszych Mozartowskich nagrań jakie znam.