Keith Urban
flow state
A Hit Recirds, MCA Nashville Relesae 2026, TT: 45’00”
Keith Urban, urodzony w Nowej Zelandii i wychowany w Australii gitarzysta i wokalista od końca lat 90. należy do najważniejszych artystów współczesnego country. W trakcie kariery zdobył cztery nagrody Grammy i opinię jednego z najwybitniejszych gitarzystów gatunku. Urban wielokrotnie łączył country z rockiem i popem, współpracując m.in. z Johnem Mayerem czy Taylor Swift. Jego dyskografia pokazuje nieustanną chęć eksperymentowania, dlatego jego najnowszy album „Flow State” można traktować jako kolejny, zaskakujący rozdział w karierze artysty, który od dawna wykracza poza tradycyjne ramy country.
Po ponad dwóch dekadach balansowania między country, popem i rockiem Keith Urban wykonuje niespodziewany zwrot. Album „Flow State” to nie próba odświeżenia własnego brzmienia, lecz świadome zanurzenie się w nostalgii. Album zawiera interpretacje takich utworów jak „Baby Come Back”, „Just the Two of Us”, „Summer Breeze” czy „Guitar Man”, a jedyną nową kompozycją jest „We Go Back”, nagrana z legendarnym Michael McDonald.
Największą zaletą płyty jest jej konsekwencja. Urban nie próbuje „ucountrowić” tych piosenek na siłę. Zamiast tego zachowuje ich lekkość i elegancję, dodając charakterystyczne gitarowe ozdobniki oraz nowoczesną, ale nienachalną produkcję. Szczególnie dobrze wypadają „Magnet and Steel” z Little Big Town (wokalny zespół country) oraz „Guitar Man” z Johnem Mayerem. Urban od lat należy do autorów, którzy potrafią pisać osobiste i emocjonalne utwory. Tutaj większość materiału to cudze kompozycje.
Warto jednak docenić ten pomysł. W czasach, gdy większość mainstreamowego country zmierza w stronę stadionowego rocka lub popowych beatów, Urban nagrał album spokojny, ciepły i pozbawiony pośpiechu. „Flow State” działa najlepiej jako letnia ścieżka dźwiękowa — muzyka do jazdy samochodem przy zachodzie słońca, a nie materiał do głębokich analiz. Taki był zresztą zamysł artysty, który określał yacht rock jako antidotum na stres i podziały współczesnego świata.
Ważnym elementem „Flow State” są również goście specjalni. Keith Urban zaprosił do współpracy artystów idealnie wpisujących się w estetykę albumu. Najważniejszym z nich jest Michael McDonald, jedna z ikon yacht rocka, który pojawia się w jedynym autorskim utworze na płycie – „We Go Back”. Jego charakterystyczny głos nadaje kompozycji autentyczności i sprawia, że utwór brzmi jak naturalne ogniwo łączące klasyczne inspiracje z współczesnym country-popem.
Nie mniej trafionym wyborem jest udział wokalnego zespołu country – Little Big Town w interpretacji „Magnet and Steel”. Słynąca z wielogłosowych harmonii grupa wzbogaca nagranie o dodatkową głębię i podkreśla miękkie, nostalgiczne brzmienie całego projektu. Z kolei John Mayer pojawia się w zamykającym album „Guitar Man”, tworząc z Urbanem gitarowy dialog dwóch muzyków powszechnie uznawanych za jednych z najlepszych instrumentalistów swojego pokolenia.
„Flow State” nie jest najważniejszym albumem Keitha Urbana, ani jego najbardziej ambitnym dziełem. Jest za to niezwykle przyjemną, dopracowaną i zaskakująco szczerą płytą o muzycznej nostalgii. Jeśli lubisz klasyczny soft rock i gitarową finezję Urbana, album ma spore szanse stać się jednym z najprzyjemniejszych soundtracków tego lata.
Najnowszą płytę Keitha Urbana – „Flow State” polecam zdecydowanie.
Jacek Bulak © 2026
Płyty można posłuchać w serwisie Apple Music.
