Dopiero później dowiedziała się, że Fusagi prawie nie umie czytać ani pisać. Gdy poznała prawdę, zapytała go, jak udało mu się przeczytać wszystkie jej długie listy. Okazało się, że po prostu wędrował po nich oczami. A potem w odpowiedzi zamieszczał ogólną reakcję na wrażenie, które wywarł na nim jej list. (…) Nawet gdy stracił pamięć, pocieszał się przeglądaniem czasopism podróżniczych i robieniem notatek. (…) Sporządził listę wszystkich miejsc, do których pojechał w celu zwiedzania ogrodów. (…) Wymienił tylko miejsca, do których pojechali razem. (…) Te notatki były ostatnią deską ratunku dla Fusagiego, który stopniowo zapominał, kim jest Kohtake.

Kohtake dostrzegła to dopiero później… I o tym właśnie ta książka (wydana przez Wydawnictwo Relacja w przekładzie Joanna Dżdża) jest przede wszystkim: o niedostrzeganiu w porę tego, co kluczowe; jednocześnie o tym, że nawet jeśli już zauważymy coś istotnego, czasem ciężko wyrazić, co naprawdę czujemy.

To powieść kameralna z obecnością niekiedy tak ciekawych zdań, jak to: „Jednak znalezienie przyczyny błędu przypomina próbę destylacji i usunięcia kropli atramentu, która wpadła do dwudziestopięciometrowego basenu”. Kameralna jak kawiarnia, w której gromadzą się bohaterowie Toshikazu Kawaguchiego. W kraju, gdzie gotuje się sukiyaki, organizuje festiwal Tanabata; gdzie ludzie mają obsesję na punkcie pracy, a z początkiem lata odzywa się cykada higurashi – istnieje podziemny lokal z kilkoma stolikami, skromnym oświetleniem, zabytkowymi zegarami na ścianie, ślący ludzi w przeszłość. Choć pod kilkoma surowymi warunkami. Na przykład po przenosinach nie możesz zmienić teraźniejszości: „Zawsze seria przypadkowych zdarzeń doprowadziłaby w końcu do obecnego stanu. Na przykład gdyby uzbrojony bandyta przeniósł się z przyszłości i zastrzelił klienta kawiarni, to – jeśli ten klient żył w przyszłości – nie mógłby umrzeć, nawet gdyby został trafiony w serce”.

Jest więc sens korzystania z tej oferty? Kawaguchi nade wszystko zdaje się twierdzić, że do załatwienia ważnych spraw nie trzeba podróży w czasie.

Autor nie sugeruje, że to proste. Weźmy dwie siostry. Gdy spotykają się, jedna „ostrożnie dobierała słowa. Spoglądała w dół i przygotowywała sobie w głowie, co chce powiedzieć. Oczywiście sama prośba była prosta: >>Proszę cię, wróć do domu<<. Ale trudno było ją wypowiedzieć na głos”. Druga zaś „tyle chciała powiedzieć i przeprosić za tak wiele rzeczy: (…) Jednak żadnego z tych uczuć nie mogła ubrać w słowa”.

Jest też matka, który widzi córkę i chce zapytać: „Sprowadziłam cię na świat i nie zrobiłam dla ciebie nic więcej. Czy możesz mi to wybaczyć?” – jednak nie umie znaleźć słów.

Co ciekawe, książka udowadnia, że czasem nie umiemy reagować, jesteśmy jak sparaliżowani – a niekiedy działamy zaskakująco szybko. Jak dziewczyna w szpitalu, która postanawia poznać zabandażowanego chłopaka. Staje przed nim i: „>>Myślę, że to pan jest mężczyzną, którego chciałabym poślubić<<, oznajmiła bez wątpliwości ani zakłopotania. Powiedziała to wyraźnie i bezpośrednio do człowieka mumii – to były pierwsze słowa, które do niego skierowała”. Jak widać, człowiek jest istotą nieodgadnioną.

Autor daje do zrozumienia, że na pewne rzeczy nie mamy wpływu, jak na przykład wypadek spowodowany przez kogoś innego. Wobec tego tym bardziej warto skupić się na tym, nad czym można zapanować. Nawet jeśli to niełatwe, próbować warto. Zgodnie z tytułem tej powieści, który zdaje się dotyczyć nie tylko czasu, jaki ma się na załatwienie sprawy po przenosinach w czasie. Ale też życia bez nieśmiertelności w teraźniejszości, które stawia przed różnymi dylematami. Na przykład, czy poświęcić swoje życie na rzecz przeżycia własnego dziecka.

Wtedy warto nie patrzeć w dół, lecz silnie przed siebie. I starać się mówić.

Goro spuścił głowę i nic nie powiedział. Ale Fumiko stanęła przed tymi dwoma mężczyznami i powiedziała: (po angielsku) „Wy nie dostrzegacie jego atrakcyjnych cech”, (po rosyjsku) „Jest tak odważny, że podejmuje się trudnych zadań w pracy”, (po francusku) „Jest zdyscyplinowany i silny psychicznie, więc się nie poddaje”, (po grecku) „Dzięki swoim umiejętnościom potrafi sprawić, że niemożliwe staje się możliwe”, (po włosku) „Wiem również, że włożył ogromny wysiłek w opanowanie tych umiejętności<<, (po hiszpańsku) >>Jest dla mnie znacznie bardziej atrakcyjny niż wszyscy inni mężczyźni, których znam”. Na końcu dodała po japońsku: „Gdybyście rozumieli to, co przed chwilą powiedziałam, nie miałabym nic przeciwko waszemu towarzystwu”.

Rafał Kowalski

Toshikazu Kawaguchi, Zanim wystygnie kawa, Wydawnictwo Relacja 2022, s. 240