Georg Frideric Handel: Brockes-Passion
Sandrine Piau, Stuart Jackson, Konstantin Krimmel, Arcangelo, Jonathan Cohen – direction

Alpha Classics 2020, ALPHA 644, 2CD, TT: 160’46”

 RM - Ukraina 2 RM - Ukraina 2 RM - Ukraina 2 RM - Ukraina 2 RM - Ukraina 2

W czasie gdy Jan Sebastian Bach komponował Pasję wg św. Mateusza i Pasję wg św. Jana, gatunek oratoryjnej pasji odchodził do lamusa. Był to w zasadzie relikt z XVII wieku, kiedy to rdzeniem pasji były teksty ewangelii. W czasach Bacha tę formę przyćmiło tzw. oratorium pasyjne, które nie opierało się na świętych tekstach, lecz było ich parafrazą. Oczywiście spotykamy w nich postacie, które znamy z ewangelii (Maryję, Jana, Piotra, Piłata, Jezusa itd.), i które są bohaterami wydarzeń Męki Pańskiej. Wielu autorów parafraz dodaje postacie alegoryczne, tak jak choćby Wierna Dusza i Córa Syjonu.  

Jednym z najsłynniejszych oratoriów pasyjnych czasów Bacha była tak zwana Pasja Brockesa, napisana przez Bartholda Heinricha Brockesa (1680-1747). 

Brockes zdobył wykształcenie prawnicze i filozoficzne i podróżował po Europie zanim osiadł w Hamburgu, gdzie prowadził stosunkowo dostatnie życie. Libretto Pasji Brockesa zostało wydane w 1714 roku. Nic dziwnego, że jako pierwszy skomponował ten tekst kompozytor z Hamburga – Reinhard Keiser. Drugim, który oprawił go muzycznie był Georg Philipp Telemann, zawsze otwarty na nowe trendy w muzyce. Potem muzykę stworzył Johann Mattheson (1718). W ich ślady poszli też inni kompozytorzy, m.in. Johann Friedrich Fasch (1723) i Gottfried Heinrich Stölzel (1725). 

Jednak najciekawsza muzyczna adaptacja tekstu Brockesa należy do Georga Friderika Handela. Dzieło powstało prawdopodobnie w 1716 roku. Wtedy to kompozytor osiadł już w Londynie. Zastanawiające jest czemu to zrobił akurat wtedy, ponieważ w Anglii (ze względu na niemiecki tekst) utwór był całkowicie bezużyteczny. Muzykolożka, Ruth Smith, w jednym ze swoich esejów podsuwa ciekawe wyjaśnienie: brytyjska monarchia hanowerska właśnie przetrwała bunt jakobinów (1715), mający na celu przywrócenie monarchii Stuartów. Czy Handel mógł uznać, że należy przygotować się na ewentualny powrót hanowerczyków do Niemiec? W takim razie przydałoby się mieć pewne referencje w komponowaniu niemieckiej muzyki sakralnej. 

Handel – w odróżnieniu od swoich niemiecki kolegów kompozytorów – potraktował libretto Brockesa z dużą swobodą. Między innymi pominął wskazówki poety co do formy (recytatywy i arie) oraz rodzaju użytych głosów. Zabiegi Handla zostały dobrze przyjęte, bowiem w ciągu piętnastu lat po premierze udokumentowano co najmniej trzynaście wykonań. Do dziś jest to jeden z najczęściej granych utworów pasyjnych na świecie. W tej sytuacji aż dziw bierze, że do niedawna był to jeden z najrzadziej nagrywanych utworów. Mam je chyba wszystkie, więc po interpretację Jonathana Cohena sięgnąłem z niekłamanym zainteresowaniem. 

Dyrygent wykorzystał stosunkowo niewielki, bo ośmioosobowy chór, plus obsada głosów solowych. Zespół instrumentalny jest jeszcze mniejszy. Gwiazdą w obsadzie Cohena jest Sandrine Piau. Można ją spotkać w obsadzie zespołów wykonujących muzykę dawną. Niestety często jej śpiew jest rozwibrowany, co kłóci się z przyjmowaną praktyką wykonawczą. Tym razem – choć śpiewaczka nie wyzbyła się maniery – jej śpiew jest stylowy i piękny. Szczególnie dobrze wypadła w arii Wisch ab der Tränen scharfe Lauge

Równie dobre wrażenie wywarł na mnie wcielający się w rolę Ewangelisty Stuart Jackson. On i wykonujący partię Jezusa Konstantin Krimmel zaśpiewali przejmująco i emocjonalnie, ale nie przerysowując swoich ról. 

Niektórym chórzystom Cohen powierzył role drugoplanowe. Wśród nich znajdziemy kilku doświadczonych śpiewaków, którzy często występują jako soliści w barokowym repertuarze: Alex Potter, Mhairi Lawson, Mary Bevan czy Andrew Tortise. Szczególnej uwadze polecam Mhairi Lawson, która bardzo dobrze wypada w arii Dem Himmel gleicht sein buntgefärbter Rücken, z kapitalną partią skrzypiec obligato. 

Na uwagę zasługuje też wykonanie chorałów. Należy to podkreślić, zważywszy, że brytyjskie chóry zazwyczaj mają problem z interpretacją tych części niemieckich oratoriów. 

Podsumowując: nagranie Jonathana Cohena stawiam obok dwóch innych, które uważam za najlepsze: Petera Neumanna (Carus) i Larsa Urlika Mortensena (CPO).

Płytę można kupić tutaj i tutaj.

Robert Majewski