This Life
Curtis Stigers

Universal Music 2022, TT: 58’07”

 RM - Ukraina 2 RM - Ukraina 2 RM - Ukraina 2 RM - Ukraina 2 RM - Ukraina 2

Curtis Stigers, to amerykański (znowu ta Ameryka!) wokalista, kompozytor i saksofonista. Na swoim koncie ma 15 autorskich albumów oraz udział w produkcjach innych artystów, w tym na ścieżce dźwiękowej z filmowego hitu wszech czasów – The Bodyguard. Otwierał koncerty takich gwiazd, jak Eric Clapton, Elton John, James Taylor, Prince, Joe Cocker, James Brown, czy Rod Stewart. Pisał piosenki z Carole King, występował w duecie z Alem Greenem czy Tomem Jonsem.

Nowy album Stigers’a – This Life – jest podsumowaniem jego 30-letniej muzycznej kariery. Na płycie znalazły się piosenki Stigers’a z poprzednich płyt, a także dwa klasyki autorstwa Georga Gershwina (Samertime) i Leonarda Cohena (Tonight Will Be Fine). Całość podana jest w smacznym jazzowym sosie, z akustycznymi instrumentami, w sam raz do jazzowego klubu gdzieś na Manhattanie, do słuchania ze szklaneczką w dłoni napełnioną czymś mocniejszym w kolorze rdzy.

Pamiętam debiutancki album Curtisa Stigers’a z 1991 roku. Miałem go w wersji wydanej na kasecie magnetofonowej. Okładka płyty opatrzona była zdjęciem wokalisty, który wtedy był długowłosym, niebieskookim przystojniakiem. Patrząc na tę okładkę muzyczne zainteresowania Stigers’a lokowałbym gdzieś w okolicy niemieckich zespołów z kręgów Modern Talking (wiem wiem… nie powinienem oceniać po wyglądzie). Okładka tej płyty była myląca, bo muzyczna zawartość była daleka od hitów typu You’re My Heart….

Dziś Stigers jest ciągle przystojnym gentlemanem, a długie włosy zastąpiła szpakowata czupryna. Brzmi jak rasowy jazzowy wokalista, z przyjemną chrypką i swingowym feelingiem w głosie. Jego muzyka starzeje się, jak dobre wino, nabiera szlachetności, subtelności i klasy. Takie metamorfozy lubię.

Najnowsza płyta Curtisa Stigers’a This Life nie wywołuje jazzowego trzęsienia ziemi, ale pozwala spędzić czas otulając kaszmirowym szalem niezwykle przyjemnych dźwięków.

Płytę polecam zdecydowanie.

Jacek Bulak