Narodowa Orkiestra Symfoniczna Libanu odczuwa skutki kryzysu finansowego w kraju. Sprawił on, że wiele osób w w tym kraju cierpi z powodu ubóstwa i walczy o zaspokojenie egzystencjalnych potrzeb. Przez większość dnia kraj pozbawiony jest prądu.

Kryzys pogłębiła pandemia i wybuch magazynów w Bejrucie w sierpniu 2020 r. Eksplozja zabiła ponad 215 osób i uszkodziła części miasta, w tym budynek orkiestry.

Gdy wartość libańskiej waluty spadła, około stu muzyków w orkiestrze doświadczyło spadku wynagrodzeń z 3000 dolarów do około 200 dolarów. Większość zagranicznych artystów opuściła orkiestrę i kraj. Wszyscy, którym bliski jest los orkiestry zastanawiają się, jak długo jeszcze zespół będzie pracował.

Wynagrodzenie tych, którzy pozostali, pokrywa teraz niewiele więcej niż cenę paliwa potrzebnego na dojazdy na cotygodniowe próby. To zmusiło szefostwo orkiestry do zmniejszenia liczby występów z około 30 rocznie do zaledwie kilku.

– Jesteśmy zakładnikami – mówi Lubnan Baalbaki, dyrygent orkiestry. – Los sztuki i muzyki w Libanie jest zakładnikiem polityki.

Muzycy wierzą jednak, że kiedyś sytuacja znormalizuje się.

– Urodziliśmy się w tym kraju i taki jest nasz los, ale musimy znaleźć jakieś rozwiązanie i stworzyć nowe możliwości – podsumowuje Baalbaki.