Mietek Szcześniak
Brothers
Polskie Radio 2026, TT: 52’00”
Po kilku latach wydawniczej ciszy Mietek Szcześniak wraca z albumem „Brothers” – płytą, która nie próbuje gonić trendów ani przypominać słuchaczom jego dawnych sukcesów. Zamiast tego otrzymujemy dojrzałe, pełne spokoju i muzycznej mądrości dzieło artysty, który doskonale wie, kim jest i co chce przekazać.
Na nowej płycie Mietek Szcześniak nie tyle wraca, ile domyka pewien rozdział swojej kariery. Album nagrany w Los Angeles z udziałem amerykańskich muzyków i producentów jest projektem, o którym wokalista mówił od lat, próbą zanurzenia się w źródłach muzyki soul, gospel i rhythm & bluesa. Nie jest to jednak wyprawa sentymentalna. Raczej starannie wyreżyserowane spotkanie polskiego artysty z amerykańską tradycją, której od dawna pozostaje wierny.
Równoprawnymi bohaterami tego albumu, obok Szcześniaka, jest grono jego współtwórców. Na pierwszym planie stoi Wendy Waldman – postać w Polsce niemal nieznana, ale w amerykańskiej muzyce popularnej mająca status instytucji. Autorka przebojów, producentka i songwriterka wnosi do „Brothers” amerykańskie wyczucie melodii oraz narracji. To dzięki niej album unika pułapki muzealnego odtwarzania klasycznego soulu. Piosenki brzmią tradycyjnie, ale nie archaicznie.
Jeszcze większe znaczenie ma obecność H.B. Barnuma, który w historii amerykańskiej muzyki należy do pokolenia architektów klasycznego brzmienia gatunku. Na swoim koncie ma współpracę Arethą Franklin, Frankiem Sinatrą, Rayem Charlesem czy The Jacksons. Na albumie „Brothers” nie pełni funkcji ozdobnika ani marketingowego trofeum. Jego wpływ słychać w chóralnych aranżacjach, w sposobie prowadzenia sekcji dętej i w przekonaniu, że groove powinien oddychać, a nie być programowany.
Album powstał w kontrze do współczesnego popu, który obsesyjnie goni za aktualnością. Szcześniak i jego amerykańscy współpracownicy świadomie wybierają język muzyczny sprzed kilku dekad. Chcą – jak sam artysta przyznaje – pisać nowe piosenki brzmiące jak stare.
Wokalnie Szcześniak pozostaje klasą samą w siebie. Jego głos zachował charakterystyczną miękkość i umiejętność naturalnego osadzania się w soulowej stylistyce. Co ważne, nie próbuje udawać amerykańskiego wokalisty. Śpiewa po swojemu, dzięki czemu projekt nie traci jego muzycznej tożsamości. Album „Brothers” nie jest płytą przełomową. Nie zmieni pozycji Szcześniaka na polskiej scenie muzycznej, ani nie otworzy nowego rozdziału w historii soulu. Jest natomiast czymś rzadszym – starannie zrealizowanym albumem ludzi, którzy przez całe życie kochali tę samą muzykę i postanowili nagrać ją bez kompromisów. W epoce algorytmów i playlist tę należy szczególnie docenić. „Brothers”, to jedna z najbardziej dojrzałych płyt w dorobku Mietka Szcześniaka – album o wspólnocie, duchowości i sile muzyki, która nie potrzebuje krzyczeć, by zostać usłyszaną.
Najnowszy album „Brothers” Mietka Szcześniaka polecam zdecydowanie.
Jacek Bulak © 2026
Płyty można posłuchać w serwisie Apple Music.
