Pamiętacie, jaką burzę w prawicowych mediach wywołała Nagrody Nobla dla Olgi Tokarczuk? Większej ilości bzdur napisanych na temat literatury dawno nie czytałem. Uważam, że wszyscy ci autorzy powinni dostać zbiorowego Antynobla (Ig Nobel) – najważniejszą we wszechświecie nagrodę za badania bzdurne oraz durne.

My, Polacy, powód do dumy mamy nie tylko z Tokarczuk. Grupa polskich naukowców otrzymała antynagrodę w dziedzinie biologii. Stwierdzili oni, że martwe karaluchy mają inne właściwości magnetyczne niż żywe. Dobrze wiedzieć. Jeśli ktoś chciałby sobie zrobić kompas z karalucha, to musi na szpilkę nadziać żywego, a potem bardzo się spieszyć, zanim ten wyzionie ducha.

Zespół uczonych z Australii, Wielkiej Brytanii i Salwadoru ustalił, że ludzie nie czytają instrukcji obsługi urządzeń, które kupują. Nic dziwnego: życie jest za krótkie na czytanie dokumentacji technicznej. Z pewnością przodują w tym nasi prawicowi dziennikarze. Przecież muszą mieć czas na czytanie opasłych Ksiąg Jakubowych Tokarczuk.

Polacy to dziwny naród. Nawet datę śmierci potrafimy sobie wybrać. Wykazał to laureat Ig Nobla z roku 2001 – dr Wojciech Kopczuk – za pracę na temat związków daty śmierci z podatkiem od spadków. Okazuje się, że Polacy starają się umierać wtedy, gdy przyniesie to korzyść finansową spadkobiercom.

Ig Noble da się dostać kilkakrotnie. Na przykład ta sama grupa badaczy z USA, Tajwanu, Australii, Nowej Zelandii, Szwecji i Wielkiej Brytanii najpierw dostała nagrodę za odkrycia dotyczące oddawania moczu przez różnej wielkości ssaki. Ustalili, że ssaki niezależnie od wielkości – a zatem zarówno mysz, jak i słoń – sikają tyle samo czasu: ok. 21 s. Kilka lat później wręczono im Antynobla za wyjaśnienie, jak i dlaczego australijskie wombaty robią kupę w kształcie sześcianu. Okazało się, że po zrobieniu kupy układają z niej budowle, w ten sposób oznaczając swój teren.

Uwaga rodzice i nauczyciele! Proces uczenia można znacznie usprawnić, wykorzystując podczas nauki kliker stosowany w tresurze psów. To niewielkie urządzenie z przyciskiem emituje charakterystyczny krótki dźwięk. Takie kliknięcie to dla psa sygnał, że zrobił coś, czego oczekiwał jego pan i że dostanie smakołyk. Kupujcie klikera! Polecają laureaci w dziedzinie edukacji.

A teraz coś dla panów. Czy wiedzieliście, że wasza moszna bez ubrania jest chłodniejsza niźli odziana? Nie wiem, czy tę prawidłowość można stwierdzić u wszystkich przedstawicieli płci brzydkiej, ale bez wątpienia dzieje się tak u francuskich listonoszy. Na anatomicznego Ig Nobla właśnie za te badania zasłużyli Francuzi.

Wiadomo, że pieniądze są brudne. Wiecie które? Pomyślicie pewnie, że te, które pochodzą z przestępstwa. Nic podobnego. Najbrudniejsze okazały się rumuńskie leje, na których trzy typy lekoopornych bakterii utrzymywały się lepiej niż na euro, dolarach amerykańskich i kanadyjskich czy indyjskich rupiach. A wszystko dlatego, że rumuńskie banknoty mają dodatek polimerowych włókien, mających zwiększać trwałość rumuńskiej waluty i utrudniać jej fałszowanie. Właśnie te badania przyniosły nagrodę w dziedzinie ekonomii naukowcom z Holandii i Turcji. Przy okazji, aż dziw bierze, że nikt z prawej strony nie wykorzystał tego argumentu, że inne nacje to nawet pieniądze mają brudniejsze niż my.

Ucieszył mnie inny Antynobel z medycyny. Niestety radosne było tylko pierwsze zdanie: „Włoski naukowiec dr Silvano Gallus z Istituto di Ricerche Farmacologiche Mario Negri w Mediolanie dowiódł, że jedzenie pizzy jest korzystne dla zdrowia (pizza chroni między innymi przed nowotworami układu pokarmowego i zawałem)”. Drugie zdecydowanie ostudziło moją radość: „Ale tylko tej zjedzonej we Włoszech”.

Na koniec, tradycyjnie, przyznano pokojową nagrodę Antynobla. Dostały ją hiszpańskie naukowczynie (specjalnie używam tej formuły, aby nie być posądzonym o niepoprawność polityczną i antyfeminizm) za badanie agresji na drogach. Panie udowodniły, że używanie podczas jazdy wulgaryzmów zwiększa liczbę wypadków. To prawda, jeżdżąc francuskimi autami (które wiecznie się psuły), miałem je poobijane jak wielkanocne jajka. Zapytacie, co ma jajko do samochodu? No cóż, zawsze jeżdżę ubrany, więc temperatura moszny nie miała tu nic do rzeczy.

Pierwotnie tekst ukazał się na łamach Gazety Wyborczej Płock, 14 listopada 2019 r.

Photo: Daria Rem