W kościołach tłumy. Metro, pociągi, autobusy w dużych miastach i sklepy spożywcze pełne ludzi. Teatry, muzea, sale koncertowe, kina puste. Kultura w podziemiu.

W świecie zamienionym przez pandemię w pustynię, Hiszpania jest kulturową oazą. W przeciwieństwie do wielu krajów europejskich, teatry, kina i hale widowiskowe mogą tam zostać otwarte pomimo trwającej pandemii. Część z nich już działa od zeszłego lata.

– Być tu przed wami to błogosławieństwo. Z całego serca oklaskuję wysiłek włożony w obronę kultury w tym kraju – powiedział meksykański tenor, Javier Camarena, który po wielomiesięcznej przerwie wystąpił przed publicznością. Na deskach Teatru Królewskiego w Madrycie oklaskiwało go 1200 osób, siedzących na swoich miejscach w płaszczach i futrach. Wszyscy byli w maseczkach ochronnych, wszystkim przed zajęciem miejsc zmierzono temperaturę.

Aby móc przyjąć widzów Teatr Królewski wydał milion euro na przystosowanie jej do warunków pandemicznych. Zwiększono przerwę między siedzeniami, zamknięto szatnię i bary, udoskonalono system wentylacji. Ponoć system cyrkulacji powietrza, jaki tam założono, przypomina ten, który mamy na świeżym powietrzu. Pomieszczenia i kostiumy dezynfekowane są systematycznie za pomocą promieni ultrafioletowych. Muzycy są regularnie testowani, wszyscy oprócz instrumentalistów grających na instrumentach dętych noszą maski i są oddzieleni od siebie przegrodami.

– Możemy i musimy to robić, ponieważ chcemy udowodnić, że kultura to bezpieczna przestrzeń – powiedział hiszpański minister kultury José Manuel Rodriguez Uribes.

Nie wszystkie miejsca w Hiszpanii, w których organizuje się koncerty są jednak otwarte. Przykładem jest choćby barcelońska opera Liceu. Według Javiera Olmedo, dyrektora stowarzyszenia Noche en vivo, zrzeszającego właścicieli 54 sal koncertowych z okolic Madrytu, 80% z nich pozostaje zamkniętych od marca ubiegłego roku. – To dla nas czas rozpaczy  skarży się Olmedo.

Tymczasem przeprowadzone badania wykazują, że pełne sale koncertowe nie stanowią ryzyka zakażenia koronawirusem.

W Barcelonie przebadano pięciuset widzów, którzy wzięli udział w koncercie rockowym. Stali jeden obok drugiego, nosili maseczki. Osiem dni później przetestowano wszystkich i żaden z nich nie był zarażony.

– Oto dowód, że życie koncertowe w warunkach pandemii jest możliwe – powiedział specjalista chorób zakaźnych, Boris Revollo.