Anna Arno
Kot. Opowieść o Konstantym A. Jeleńskim

Wydawnictwo Iskry, 2020

rm red star rm red star rm red star rm red star rm red star polecam red

Ile kot ma żyć? Siedem, dziewięć, a może jedno? Konstanty Jeleński, zwany Kotem, miał jedno, ale tak rozbudowane, że mógłby obdzielić nim wielu ludzi.

Kot Jeleński to jedna z najbarwniejszych postaci, jakie stąpały po tej ziemi. Sam o sobie tak napisał w liście do Józefa Czapskiego: „Byłem może (w przypadkowym porządku): liberałem, synem, humanistą, czytelnikiem, sumiennym urzędnikiem, Polakiem, przyjacielem, kochankiem, pederastą itd.”. Renata Gorczyńska wspomina go tak -„By opisać Kota, trzeba by odwołać się do oksymoronów, bo był on uważny i roztrzepany, troskliwy i arogancki, bezbożny i nabożny. Był liberałem i reakcjonistą, kombatantem i pacyfistą, szydercą i kolanopokłonnym. I to nie raz jednym, a raz drugim, lecz tym wszystkim jednocześnie”. Jeśli dodać do tego, że był absolwentem elitarnego liceum, służył u generała Maczka, był studentem Oxfordu, biologicznym synem włoskiego arystokraty Carlo Sforzy, wychowywanym przez ojca dyplomatę i alkoholika, przyjaźnił się z Baczyńskim, Miłoszem, Giedroyciem i wiódł życie u boku starszej od siebie o 15 lat argentyńskiej malarki Leonor Fini, to wyłania się obraz człowieka barwnego i pełnego niedomówień.

Ale to nie wszystko. Będąc jednym z najwybitniejszych polskich krytyków literackich i eseistów, wylansował w świecie Gombrowicza. Kiedy w 1981 r. otrzymał nagrodę PEN Clubu za przekład literatury polskiej na francuski, w liście do profesora Jana Białostockiego pytał, jak to możliwe, „że członkowie PEN Clubu przyznali mu nagrodę za tłumaczenia, a tymczasem w telewizji pokazywany jest film szkalujący „Kulturę” i prezentujący go jako amerykańskiego agenta”.

Jan Czapski zwerbował go do paryskiej „Kultury”. Ujawniona tam błyskotliwość eseistyczna i talent krytyczny Jeleńskiego zaowocowały wypromowaniem na świecie wielu polskich poetów i pisarzy. Gombrowicz był mu dozgonnie wdzięczny, gdy przyznawał: „Wszystkie wydania moich dzieł w obcych językach powinny być opatrzone pieczątką «dzięki Jeleńskiemu»”. Promował też Miłosza, ale między nimi panowały inne relacje – „Jeleński potrzebował Miłosza poety, a Miłosz Jeleńskiego przyjaciela”.

Kot Jeleński prowadził barwne, ale niełatwe życie. Władał perfekcyjnie wieloma językami, znajomości nawiązywał z godną pozazdroszczenia łatwością, drzwi na europejskie salony były przed nim stale otwarte. Jednocześnie musiał bardzo wcześnie dorosnąć. Od dziewiętnastego roku życia troszczył się o rodziców (ojca alkoholika i rozrzutną matkę – oboje bardzo kochał). Mimo to zachował do końca swoich dni beztroskę i radość życia, nawet wtedy gdy bardzo schorowany czekał na śmierć. Zmarł w Paryżu w roku 1987 mając 65 lat. Przyczyną śmierci okazał się guz mózgu, będący konsekwencją AIDS.

Taki portret Konstantego Jeleńskiego kreśli Anna Arno na kartach biografii „Kot. Opowieść o Konstantym A. Jeleńskim”. Odmalowanie wielu żyć bohatera opowieści, wymagało nie lada zachodu, ale wyszło znakomicie. Książka Arno to w zasadzie wielogłosowa fuga. Poszczególne jej tematy autorka wywodzi z cytatów, relacji, wspomnień i porządkuje według chronologii i najważniejszych w życiu Kota postaci. Zastosowana w książce barokowa forma fugi, sprawia, że równoległe życia Kota przedstawione zostały jednakowo czytelne. Tytaniczna praca Anny Arno zapiera dech w piersiach. Ilość opracowanych przez nią materiałów źródłowych (listów, czasopism, książek, archiwalnych rozmów, zdjęć) jest tak ogromna, że samych przypisów w biografii mamy dwa tysiące. O Jeleńskim wiedzieliśmy dotychczas sporo, głównie z jego korespondencji z Czapskim, Miłoszem, Gombrowiczem i Iwaszkiewiczem. Biografia Anny Arno nie tylko porządkuje i systematyzuje wszystko, co wiemy i czego wcześniej nie wiedzieliśmy, ale przede wszystkim daje niezwykłą przyjemność czytelniczą w podążaniu za poszczególnymi tematami fugi na wiele żyć Kota Jeleńskiego.

(Tekst recenzji pierwotnie ukazał się na łamach Gazety Wyborczej Płock 5 lipca 2020 r.)