Weiss in Nostalgia
Sylvius Leopold Weiss: Suites from the London Manuscript
Alex McCartney, Baroque lute
Veterum Musica VM019. 48’41

rm red star  rm red star  rm red star  rm red star  rm red star  polecam red

weiss

Odkąd pamiętam, staram się nie „recenzować” muzyki intymnej. Pewnie dlatego, ze ma ona cechy, które szczególnie trudno wyrazić słowami. Oczywiście w ogóle niełatwo jest napisać w zadowalający sposób o jakiejkolwiek wartościowej, „czystej” muzyce. Podobny problem mam z tym nagraniem. Spróbuję jednak jakoś ubrać w słowa swoje wrażenia, bo uważam, że takie piękno nie zasługuje na samotność. Jestem przekonany, że znajdzie gościnę domach wielu z Państwa, szczególnie w ten wyjątkowy, jesienno-zimowy, szary czas.

Muzyka na lutnię Sylviusa Leopolda Weissa (niemal rówieśnika Jana Sebastiana Bacha) unika wielkich gestów. Woli niedopowiedzenia i powściągliwość. Najpiękniejsze w niej jest ciche piękno, które z jednej strony skromnie towarzyszy nam podczas wykonywania czynności domowych, z drugiej dopomina się uwagi.

Weiss niemieckość swoich suit podlał nieco sosem francuskim i obficie włoskim. Ich lekkość i śpiewność zachwyca, ale nie dziwi – kompozytor spędził sześć lat we Włoszech, a w Dreźnie, gdzie mieszkał, można było usłyszeć sporo włoskich oper. W tych kompozycjach wspaniale też słychać – jak celnie określił styl Weissa Manfred Bukofzer – „bachowską grawitację”.

Tytuł płyty, „Weiss in nostalgia”, trafnie oddaje jej nastrój, o ile właściwie rozszyfrujemy słowo „nostalgia”. Nie jest ono związane z nowoczesnym znaczeniem tego słowa – smutkiem. Tu raczej powinna być rozumiana jako kontemplacja.

Tak jak Weiss pozostaje w zasięgu grawitacji Bacha, tak Alex McCartney – bo w końcu doszliśmy do bohatera tego cudownego nagrania – pozostaje pod wpływem grawitacji Weissa. Lutnista uchwycił jej elegancką powagę, a tytułowa „nostalgia” nigdy nie staje się pod jego palcami smutkiem. Sztukę wykonawczą McCartneya wypełnia niezmierzona delikatność i troska o wysublimowaną rozkosz, płynącą z intymności muzyki Weissa. Album „Weiss in nostalgia” należy do najpiękniejszych, jakie ostatnio słyszałem.

Tej płyty nie trzeba kupować, aby się nią cieszyć. Nawet nie trzeba mieć konta na spotify, aby ją poznać . Poniżej wkleiłem link do strony wydawcy, który udostępnia cały album bezpłatnie. Wystarczy kliknąć „play”.

Tej płyty nie trzeba kupować, ale ja ją kupiłem. Nie umiem cieszyć wirtualnym pięknem. Dodatkowym smaczkiem jest to, że wydało ją mikroskopijne wydawnictwo w niewielkim nakładzie. Polowanie na takie rarytasy to dodatkowa przygoda.

Więcej na stronie wydawcy Veterum Musica: http://veterummusica.com/catalogue/weiss-in-nostalgia/