Komm! Bach Cantatas with Recorder. Johann Sebastian Bach: BWV 106, BWV 161, BWV 182 & Komm, süßer Tod BWV 478
Giovanni Antonini, Sheng-Fang Chiu, Maciej Gocman, Tomás Král, Stanisław Adamus, Daniel Elgersma, Piotr Olech, Wrocław Baroque Ensemble, Andrzej Kosendiak (direction)
Alpha Classics, Outhere Music 2026, ALPHA1285, TT: 68’26”

Nieczęsto zdarza się, by program płyty z kantatami Bacha był pomyślany tak konsekwentnie. Na albumie Komm! Bach Cantatas with Recorder Andrzej Kosendiak wraz z Wrocław Baroque Ensemble, Chórem Chłopięcym NFM i flecistą Giovannim Antoninim budują opowieść o jednym z najważniejszych tematów luterańskiej duchowości: śmierci nie jako katastrofie, lecz przejściu ku spełnieniu. Punktem wyjścia są trzy dzieła z okresu weimarskiego i wczesnego okresu twórczości Bacha: BWV 106, BWV 161 i BWV 182, dopełnione pieśnią Komm, süßer Tod BWV 478. Program wyrasta z przekonania, że eschatologia była jednym z centralnych wątków Bachowskiej wyobraźni religijnej, a szczególnym nośnikiem tego świata znaczeń pozostawał flet prosty.

To właśnie wokół jego brzmienia zbudowana została koncepcja całego nagrania. Kosendiak i jego muzycy podchodzą do tych utworów przez pryzmat historycznie ugruntowanej praktyki wykonawczej. Instrumentarium z epoki, kameralna obsada oraz połączenie głosów chłopięcych z dorosłymi śpiewakami tworzą brzmieniowy krajobraz, w którym flet prosty nie pełni jedynie funkcji kolorystycznej. Staje się symbolem oddechu, modlitwy, ulotności i nadziei, zgodnie z semantyką tego instrumentu obecną w samych partyturach Bacha. W interpretacjach Antoniniego jego partie rzeczywiście zdają się prowadzić narrację, komentując tekst równie wyraziście jak głosy.

Największe wrażenie pozostawia Actus tragicus. Kosendiak trafnie eksponuje architekturę tej niezwykłej kantaty, opartą na przeciwstawieniu starotestamentowej wizji śmierci i nowotestamentowej obietnicy zbawienia. Szczególnie przekonujące są fragmenty, w których surowa polifonia ustępuje bardziej świetlistym, koncertującym odcinkom. Dyrygent zachowuje przejrzystość faktury i retoryczną logikę narracji, choć momentami można odnieść wrażenie, że niektórym częściom przydałoby się nieco więcej impulsu. Tempa są starannie odmierzone i szlachetne, lecz sporadycznie zbyt powściągliwe, przez co muzyka traci odrobinę dramatycznego napięcia.

Jednym z najbardziej interesujących aspektów albumu jest powrót do rozwiązania stosowanego niegdyś przez Harnoncourta i Leonhardta: wykorzystania sopranów chłopięcych. Słyszymy je zarówno w partiach chóralnych, jak i w solowym epizodzie Actus tragicus, zaśpiewanym przez Stanisława Adamusa. Wykonanie chłopca jest godne pochwały, chociaż w końcówce dość niepewne. Trudno dziś rozstrzygnąć, jakie rozwiązanie byłoby bliższe samemu Bachowi, ale zastosowanie chłopięcych głosów wnosi do tej muzyki szczególny rodzaj niewinności i eteryczności. Nie chodzi o historyczny dogmatyzm, lecz o odmienną perspektywę brzmieniową, która pozwala usłyszeć znane strony partytury w nowym-starym świetle.

Nie wszystkie decyzje obsadowe okazują się jednak równie udane. Daniel Elgersma i Piotr Olech w BWV 161 tworzą dobrze zestrojony duet pod względem barwy, jednak ich interpretacje nie wywołują identycznego przekonania. Podobne zastrzeżenia można zgłosić wobec Krystiana Adama Krzeszowiaka. Jego tenor ma atrakcyjną barwę, lecz w arii „Mein Verlangen” wibrato bywa zbyt wyeksponowane. Na pochwałę natomiast zasługuje Maciej Gocman. Jego styl wokalny kantacie BWV 106 jest idealny dla Bacha – bez wibrata, które dostajemy od Piotra Olecha. Spośród solistów bezsprzecznie wyróżnia się bas Tomáš Král. Jego występy, a zwłaszcza zamykające album Komm, süßer Tod, przyciągają uwagę kulturą słowa, naturalnością frazowania i rzadko spotykaną umiejętnością nadawania prostym środkom dużej siły wyrazu.

Także chór, w mojej ocenie, nie zawsze osiąga pożądaną siłę oddziaływania. Koncepcja lekkiego, niemal przeźroczystego brzmienia ma swoje uzasadnienie stylistyczne, ale czasami prowadzi do nadmiernego osłabienia ekspresji. W kilku kluczowych miejscach słowo mogłoby zostać podane z większym zdecydowaniem. Z drugiej strony finałowe odcinki kantaty BWV 161 pokazują już zespół od znacznie bardziej przekonującej strony, z głębią i skupieniem, których chwilami wcześniej brakowało.

Mimo pewnych nierówności jest to nagranie wartościowe i intelektualnie spójne. Nie aspiruje do efektowności ani interpretacyjnej rewolucji. Zamiast tego proponuje starannie przemyślaną refleksję nad jednym z najważniejszych tematów Bachowskiej twórczości, widzianym przez pryzmat symboliki fletu, historycznej praktyki wykonawczej i szczególnego brzmienia zespołu łączącego głosy chłopięce z dorosłymi śpiewakami. To album, który bardziej zaprasza do kontemplacji niż olśniewa od pierwszego przesłuchania, ale właśnie dzięki temu pozostawia po sobie ślad trwalszy niż wiele bardziej efektownych realizacji.

Robert Majewski © 2026

Płyty można posłuchać w serwisie Apple Music.