Hildegard von Bingen: Divan-e Shohud – The Book of Visions. Symphonia harmoniae caelestium revelationum
Lieselot De Wilde, Eugénie de Mey, Christos Barbas, Nabil Naïr, Nathan Daems, Illuminans Tenebras, Tristan Driessens (direction)
Ramée, Outhere Music 2026, RAM2411, TT: 58’08”
Tym razem zacznę od wysokiego “c”: „Divan-e Shohud – The Book of Visions” zespołu Illuminans Tenebras (Tristan Driessens) to album obowiązkowy dla miłośników muzyki dawnej, admiratorów duchowości i wszystkich, którzy wierzą, że prawdziwie wielka sztuka potrafi przekraczać granice czasu, kultur i religii. Z wielu powodów. Najważniejszym wydaje się ten, że nagranie nie próbuje on zamykać twórczości Hildegardy von Bingen w muzealnej gablocie. Przeciwnie, przywraca jej żywotność, pokazując, że mistyczne wizje XII-wiecznej benedyktynki mogą prowadzić fascynujący dialog z tradycjami muzycznymi Bliskiego Wschodu.
Punktem wyjścia projektu jest słynny Kodeks z Dendermonde (Codex Villarensis), powstały pod nadzorem samej Hildegardy około 1175 roku. To niezwykły dokument, zawierający między innymi Symphonia harmoniae caelestium revelationum – zbiór pieśni będących muzycznym odbiciem jej wizji, teologii i duchowych doświadczeń. Właśnie z tej części kodeksu pochodzą utwory wybrane na płytę.
Ogromnym atutem albumu jest odwaga interpretacyjna. Tristan Driessens i jego współpracownicy wychodzą od obserwacji, że monodyczne melodie Hildegardy wykazują zaskakujące pokrewieństwo z modalnymi systemami muzycznymi Wschodu, szczególnie z tradycją makam. Nie jest to jednak tani zabieg egzotyzujący ani próba sztucznego „unowocześnienia” średniowiecznej muzyki. Wprost przeciwnie. Im dłużej słucha się tej płyty, tym bardziej oczywiste staje się, że oba światy spotykają się na głębszym poziomie: w umiłowaniu melodii, improwizacji oraz poszukiwaniu doświadczenia przekraczającego codzienność.
Już od pierwszych dźwięków O Mirum Admirandum słuchacz zostaje wprowadzony w przestrzeń kontemplacji. Kontralt Eugénie De Mey i sopran Lieselot De Wilde prowadzą linie wokalne ze swobodą. W ich interpretacji nie ma chłodnego akademizmu. Jest skupienie, naturalna ekspresja i niemal namacalna świadomość każdego śpiewanego słowa. Hildegard traktowała muzykę jako przedłużenie mistycznego doświadczenia. W tym nagraniu można odnieść wrażenie, że wykonawcy doskonale to rozumieją.
Szczególną rolę odgrywają instrumenty. Brzmienie ney, starożytnej fletni trzcinowej, staje się niemal trzecim głosem opowieści. W tradycji sufickiej instrument ten symbolizuje duszę tęskniącą za powrotem do swojego źródła. To skojarzenie okazuje się zadziwiająco bliskie duchowości Hildegardy, która w swoich wizjach nieustannie poszukiwała drogi ku boskiemu światłu – lux vivens, „żywemu światłu”. Oud Tristana Driessensa oraz subtelne improwizacje instrumentalne nie pełnią funkcji akompaniamentu. Raczej odsłaniają warstwy znaczeniowe ukryte w średniowiecznych melodiach.
Wyjątkowo pięknie wypada O Frondens Virga. W bookletcie utwór opisano jako muzyczny obraz wzrastającej rośliny, symbolizującej Maryję jako źródło nowego życia. Rzeczywiście, melodia rozwija się organicznie, niemal jak powolne rozchylanie się pąka ku światłu. Interpretacja Illuminans Tenebras podkreśla ten proces z niezwykłą delikatnością.
Jeszcze większe wrażenie robi monumentalne O Tu Suavissima Virga. To jeden z tych utworów, w których teologia Hildegardy osiąga niemal kosmiczny wymiar. Motyw gałęzi wyrastającej z pnia Jessego staje się symbolem nadziei, odnowy i spełnienia boskiej obietnicy. Wokalne frazy unoszą się wysoko ponad ziemskie ograniczenia, a dialog pomiędzy głosami i instrumentami tworzy atmosferę zachwytu nad tajemnicą stworzenia.
Centralnym momentem albumu wydaje się Cum Processit. To właśnie tutaj najpełniej ujawnia się idea połączenia Zachodu i Wschodu. Improwizowane fragmenty instrumentalne płynnie przenikają średniowieczną melodię, zacierając granice między XII-wieczną Nadrenią a światem sufickiej medytacji. Trudno oprzeć się wrażeniu, że ta muzyczna relacja była obecna od zawsze, a wykonawcy jedynie pomogli ją usłyszeć.
Na uwagę zasługuje również dramaturgia całego programu. Kolejne antyfony i responsoria układają się w swoistą drogę duchową. Od zachwytu tajemnicą wcielenia, przez refleksję nad stworzeniem i upadkiem człowieka, aż po doświadczenie światła, odkupienia i jedności z Bogiem. Muzyka Hildegardy zawsze była czymś więcej niż ozdobą liturgii. Była formą teologii wyrażonej dźwiękiem. Tutaj ten wymiar staje się wyjątkowo czytelny.
Znakomicie prezentuje się także realizacja nagrania. Akustyka kościoła w Sint-Truiden zapewnia odpowiednią przestrzeń i pogłos, ale nigdy nie zamazuje szczegółów. Głosy pozostają bliskie i wyraźne, a instrumentalne niuanse zachowują pełnię barw. Dzięki temu słuchacz może zanurzyć się w tej muzyce bez poczucia dystansu.
Album Divan-e Shohud – The Book of Visions odbieram też jako udaną próbę przywrócenia znaczenia słowu „mistyka”. Nie poprzez efekciarstwo czy atmosferę sztucznej tajemniczości, lecz dzięki głębokiemu zaufaniu do samej muzyki. Nagranie pokazuje, że Hildegarda von Bingen nie jest jedynie fascynującą postacią historyczną ani ikoną średniowiecznej kultury. Pozostaje twórczynią, której wizja świata nadal przemawia z niezwykłą siłą.
Projekt jako całość zachwyca erudycją, inspiruje odwagą interpretacyjną i urzeka pięknem wykonania. Co najważniejsze, po zakończeniu ostatniej ścieżki nie pozostawia słuchacza z poczuciem obcowania wyłącznie z muzycznym zabytkiem. Pozostawia go z doświadczeniem spotkania. A to w dzisiejszych czasach jest wartością bezcenną.
Robert Majewski © 2026
Albumu można posłuchać w serwisie Apple Music.
