Plagiaty, autoplagiaty, powrót starych treści w nowej szacie – to niejedyne grzechy nauki. Wychodzi na to, że w naukach humanistycznych można udowodnić to, co się chce. Wystarczy tylko wybrać odpowiednią grupę ludzi, którą chcemy przebadać.

Rzetelność badań nie ma ostatnio dobrej prasy. Przyczyniają się do tego opisy najróżniejszych ściem wypełniających setki prac naukowych, które co roku torują drogę do kariery wielu tak zwanym „naukowcom”.

Kilka lat temu głośnym echem odbił się przypadek sławnego holenderskiego psychologa Diederika Stapela. Stapel opublikował wiele artykułów opartych na wyssanych z palca danych. Dwa lata temu grono naukowców z Uniwersytetu Wirginii wykazało, że spośród badań z zakresu psychologii, które przeprowadzili ponownie, tylko w 36 proc. przypadków uzyskano wynik odpowiadający pierwotnemu.

Ostatnio pojawiło się też wiele artykułów opisujących zniekształcanie wyników badań. Nie zawsze wynikało to ze złej woli naukowców czy próby oszustwa. Deformacja wyników okazała się efektem skrajnie stronniczych badań. Nauki humanistyczne toczy rak zachodniocentryzmu. Krótko mówiąc, 96 proc. populacji objętej badaniami zazwyczaj pochodzi z krajów Zachodu (głównie z Europy i Ameryki Płn.). A ludność ta stanowi zaledwie 12 proc. populacji świata. W efekcie konstruuje się uogólnienia, które potem stają się normą oceny funkcjonowania całych społeczeństw.

Kilka lat temu trzech kanadyjskich naukowców – Joseph Henrich, Steven J. Heine i Ara Norenzayan – w czasopiśmie wydawanym przez Uniwersytet w Cambridge opublikowało dowody, że wyniki badań naukowych na Zachodzie są niezwykle stronnicze. Dowiedli, że nauki humanistyczne zajmują się wyłącznie „dziwnymi ludźmi” – weird people. Słowo „weird” jest akronimem utworzonym od Western, Educated, Industralized, Rich, Democtratic (czyli zachodni, wykształcony, uprzemysłowiony, bogaty, demokratyczny).

Rzecz jasna naukowcom wolno badać kogo chcą. Nawet jeśli są to wyłącznie społeczeństwa WEIRD. Tyle że „obiektywne” wyniki wielu badań wcale nie są obiektywne, bo dotyczą wyłącznie społeczeństw zachodnich. A zatem jaki jest sens wyprowadzania wniosków dla całego gatunku homo sapiens? Zaznaczyć trzeba, że zazwyczaj nie są to abstrakcyjne dywagacje. Dotyczą one często fundamentalnych spraw: funkcjonowania rodziny, wychowania dzieci, rozumienia seksualności, edukacji, problemów etycznych i religijnych. A zatem czy świat opisany przez elity WEIRD jest „obiektywny” i „uniwersalny”? Mam wątpliwości.

Pierwotnie tekst ukazał się na łamach Gazety Wyborczej Płock, 19 października 2017 roku.

Photo: Pixabay