Przez wiele lat służył uczniom w szkole muzycznej w Connecticut. W końcu nadszedł kres jego ziemskiej drogi. Zanim dyrekcja szkoły zdecydowała się wyrzucić fortepian, poprosiła stroiciela o ekspertyzę. Diagnoza nie dawała nadziei – instrument jest już tak zużyty, że nie da się go nastroić. Fortepian trafił więc na śmietnik.

Steven Peck, muzyk i właściciel firmy zajmującej się projektowaniem ogrodów, usłyszał o zniszczonym instrumencie i zapytał, czy nie mógłby wydobyć z fortepianu ostatniego akordu. Tak powstał utwór, który zagrał na nim… swoją koparką. Swoją kompozycję nazwał Backhoeven. No cóż, Beethoven dobry na wszystko!

Photo i film: Steven Peck