Love
Simone Kermes, La Magnifica Comunita, Enrico Casazza – direction

Sony Classical, 2016, 65’

rm red star  rm red star  rm red star  rm red star  rm red star

So, if you don’t know the difference between love and a unfulfilled love by now… listen to Simone Kermes’ album „Love”.

Nie bierz poważnie muzyki poważnej. W obliczu atrakcyjnej w swej prostocie i melodyjnej muzyki rozrywkowej, muzyka klasyczna w powszechnej opinii uchodzi za elitarną i nudną. Nic bardziej mylnego. Simone Kermes na swojej płycie zatytułowanej po prostu Love dowodzi, że kompozycje sprzed niemal czterech wieków mogą z łatwością trafić pod strzechy.

Love, podobnie jak jej poprzednia płyta Dramma, jest mieszanką kilku przepięknych i znanych arii (a w zasadzie piosenek) Purcella, Dowlanda i Monteverdiego z paroma mniej znanymi Antoine’a Boësseta, Tranquinio Merluli i Barbary Strozzi.

Słodycz bólu niespełnionej miłości i rozpacz po jej utracie, to znak rozpoznawczy tego albumu. Mało kto tak pięknie potrafi wyśpiewać emocje jak czyni to Kermes. Już w pierwszej piosence, Lamencie nimfy Monteverdiego, Simone po prostu obezwładnia. Tak delikatnego balansowania między perfekcyjną dykcją i podłością kochanki, dawno nie słyszałem. W następnej zamienia się w kapryśną kokietkę, a w Frescos ayres del prado zapiera dech delikatnością i szlachetnością wykonania. To tylko trzy piosenki, a płyta zawiera 65 minut pysznej uczty dla uszu i duszy.

Simone Kermes towarzyszą świetni muzycy. Czarujący akompaniament to zasługa wszystkich, ale nie sposób pominąć grającego z niebiańską słodyczą kornecistę czy improwizującego perkusjonalistę. Jeśli dotąd nie wierzyłaś/nie wierzyłeś, że najpiękniejsza miłość, to ta niespełniona, posłuchaj Love.