Antonio Vivaldi, Concerti per la Pietà
Europa Galante, Fabio Biondi

Glossa, 71’ 04”

Biondi Vivaldi pieta front

Antonio Vivaldi przez trzydzieści lat pracował w weneckim sierocińcu Ospedale della Pietà. Prowadził tam znakomitą orkiestrę, złożoną dziewcząt, wychowanek przytułku. Trzysta lat później, na fali mody na muzykę dawną, Włosi dochowali się całej plejady wykonawców – specjalistów od baroku i Vivaldiego. Jednym z nich jest zespół Europa Galante, obchodzący w tym roku jubileusz 30-lecia istnienia. Z tej okazji artyści nagrali płytę z kompozycjami, które Vivaldiego napisał dla swojej orkiestry. Album Concerti per la Pietà dowodzi, że Europa Galante pod wodzą Fabio Biondiego zachowała wyjątkową zdolność do odnajdywania w muzyce „Rudego Księdza” wciąż czegoś nowego i ekscytującego.

Ospedale della Pietà była sierocińcem, który przyjmował, opiekował się i kształcił dziewczęta osierocone lub porzucone. W programie nauczania wiodąca rolę odgrywała muzyka. Wysoki poziom kształcenia zaowocował świetną orkiestrą, której sława dotarła na krańce Europy. Dla swoich podopiecznych Vivaldi napisał mnóstwo muzyki. Wiele koncertów instrumentalnych zadedykował najzdolniejszym uczennicom. Ponieważ w weneckich sierocińcach zapisywano tylko imiona, utwory przetrwały z charakterystycznymi dedykacjami: dla Bettiny skrzypaczki, dla Margherity harfistki, dla Luciety trębaczki, no i oczywiście dla Signory Chiary i Anny Marii, wirtuozek skrzypiec. Te dwa ostanie koncerty (plus cztery inne) Fabio Biondi wybrał na jubileuszowy album.

Trzy dekady temu Biondi i Europa Galante otworzyli przed nami różnorodny i wspaniały świat muzyki Vivaldiego. Byli tymi, którzy zadali kłam powszechnej i niesprawiedliwej opinii, wyrażonej słowami Igora Strawińskiego: „to nieprawda, że Vivaldi napisał czterysta koncertów, prawdą jest, że napisał jeden koncert czterysta razy”. Po ukazaniu się ich debiutanckiego albumu z Czterema porami roku, melomanom z wrażenia opadły szczęki. Puryści odsądzili od czci i wiary kompanię Biondiego, reszta melomanów uznała ich za nowych bogów muzyki barokowej. Po dziś dzień ta historyczna już interpretacja uchodzi za jedną z najwspanialszych i najoryginalniejszych.

Porównując tamte Cztery pory roku z albumem Concerti per la Pietà łatwo dostrzec przyrost dojrzałości i doświadczenia zespołu. Blask, kolor i wspaniałe brzmienie towarzyszą nam od pierwszej do ostatniej sekundy nagrania. Błyskotliwemu liderowi, w koncertach na dwa instrumenty, towarzyszą nie mniej biegli partnerzy: skrzypek Andrea Rognoni, wiolonczelista Alessandro Andriani, organistka Paola Poncet i lutnista Giangiacomo Pinardi.

Przez lata istnienia Europa Galante przyzwyczaiła nas do tak wysokiego poziomu artystycznego, że to, co słyszymy na płycie jest po prostu zwyczajnie nadzwyczajne. Wszystkie sześć koncertów to granie niewymuszone, cudowne, zrelaksowane i przepięknie brzmiące. Jestem przekonany, że w mniej doświadczonych rękach te przeciętne bądź co bądź kompozycje zabrzmiałyby nudno. I właśnie za to kocham Europę Galante – nawet pospolity materiał potrafią zamienić w złoto. Może Włosi już nie jadą „po bandzie”, jak robili to dawniej, ale niemało w nowym nagraniu ekstrawertyczności, atletycznego brzmienia i zmysłowości, co – jak wie każdy fan – stanowi ich markę i znak rozpoznawczy.

Ewolucję brzmienia zespołu zawdzięczamy wielu czynnikom, jednak najistotniejszym wydaje się zmiana podejścia muzyków do artykulacji i smyczkowania, o czym ciekawie opowiada esej dołączony do płyty. Krótką, „zestresowaną” artykulację smyczka, zastąpiono bardziej przestrzennym frazowaniem.

Trzydziestoletnia Europa Galante jest jedyna w swoim rodzaju. To zespół oksymoron, który zyskując dojrzałość, zachował artystyczną młodość. A wszystko na chwałę muzyki, nie tylko barokowej. Odpryskom ich muzycznego uniwersum zawdzięczmy również „nową twarz” Stanisław Moniuszki.