Jeśli idę ulicą, mając na sobie coś, co pozwala rozpoznać we mnie Żyda – na przykład naszyjnik z gwiazdą Dawida – i jakiś nieznajomy podchodzi do mnie i krytykuje działania Izraela w Strefie Gazy, nie pytając mnie o zdanie, ale po prostu zakładając, że jako Żyd popieram Izrael i jego politykę, jest to akt antysemicki. I odwrotnie: jeśli jakiś nieznajomy wda się ze mną w dyskusję, w której będę bronił (jako uzasadnionego) zabicia sześćdziesięciu ośmiu tysięcy Palestyńczyków w Strefie Gazy, osadnictwa na Zachodnim Brzegu i rządu Netanjahu, po czym mój rozmówca oskarży mnie o popieranie apartheidu i ludobójstwa, mogę stanowczo nie zgodzić się z tą opinią i uznać za błędną, ale nie będę miał powodu stawiać rozmówcy zarzutu antysemityzmu.

Omer Bartov jest historykiem, profesorem Uniwersytetu Browna w Providence, zajmuje się tematyką Holokaustu, nazizmu i ludobójstwa. Mieszka w Stanach Zjednoczonych, jego przodkowie pochodzą z Polski, urodził się w Izraelu. W tym kraju studiował i służył w jego siłach obronnych. Nazywa go swoją ojczyzną i domem, uwięzionym „we własnym szoku i traumie”, negującym „zbrodnie popełniane w jego imieniu przez jego mieszkańców”.

Tą książką (wydaną w 2026 roku przez Wydawnictwo Literackie w tłumaczeniu Tomasz Bieroń) jej Autor składa hołd swojemu ojcu Henochowi. Pisze, że Henoch stopniowo przestawał poznawać swój kraj. Widział bowiem, że syjonizm, w który wierzył – ideę utworzenia państwa żydowskiego w Palestynie, „mistycznej biblijnej ziemi protoplastów Żydów”; reakcję na antysemityzm, który wzrastał choćby w nowo powstałych po pierwszej wojnie światowej państwach etniczno-narodowych Europy Wschodniej, gdzie mieszkała większość Żydów – odchodzi od swoich pierwotnych założeń.

Bo jak pisze Bartov, syjonizm był „żydowskim buntem przeciwko losowi i uciskowi, religijnej rezygnacji i uprzedzeniom, ciemnocie, ubóstwu i chorobom”. Zaś deklaracja ustanawiająca państwo żydowskie w Palestynie obiecywała „równe prawa i godność wszystkim obywatelom, także tym nazwanym >>arabskimi mieszkańcami Izraela<<”. Tymczasem, jak podkreśla Autor tej książki, niecałe osiemdziesiąt lat od powstania państwa żydowskiego w 1948 roku – w tym samym roku, w którym Organizacja Narodów Zjednoczonych w ramach bezpośredniej odpowiedzi na nazistowską eksterminację europejskich Żydów przyjęła konwencję o ludobójstwie – Izrael „podejmuje ludobójcze działania” wobec Palestyńczyków. Pisząc o tym, sięga po wypowiedzi nie tylko polityków, statystyki i źródła pisane, konkretne przykłady z historii, odbyte własne rozmowy, poezję Anadada Eldana.

Bartov ma świadomość, że kraj jego urodzenia od swojego powstania jest w ciągłym zagrożeniu, strachu przed kolejnym Auschwitz; że ataki powietrzne i lądowe na Gazę to odpowiedź na zbrodnię przeciwko ludzkości, którą Hamas dokonał na mieszkańcach Izraela 7 października 2023 roku (śmierć poniosło wtedy ponad tysiąc osób). Jednocześnie daje do zrozumienia, że siły izraelskie nie stosują zasady proporcjonalności. Jako przykład podaje „zrzucenie tysiąckilogramowej bomby na szkołę, w której przebywa dwustu cywilnych uchodźców, w celu zabicia dwóch przywódców Hamasu”. Wywoływanie głodu, wysiedlenia i przemoc wobec cywilów; działania mające uczynić Gazę niezdolną do zamieszkania; podejście, że własne zbrodnie są właściwie winą wroga… Autor pisze też o pogromach na Palestyńczykach dokonywanych „z coraz większą częstością i brutalnością” przez żydowskich osadników na Zachodnim Brzegu.

Podejmuje temat nie tylko przemocy dokonywanej z bronią w ręku, ale też pogardy. Znajduje tu korelację choćby z tym, co na terenie dzisiejszej Namibii na początku XX wieku zrobili Niemcy. W odpowiedzi na to, że miejscowi Hererowie zaatakowali niemieckich osadników, którzy zajmowali coraz więcej pastwisk należących do tego pasterskiego ludu, dokonali na nich masowej zbrodni. Usprawiedliwiali to tym, że chodzi przecież o dzikusów… Bartov dodaje, że Izraelczycy „dopuszczają się ludobójstwa w Gazie, bo również postrzegają Palestyńczyków jako dzikusów”, do czego przyczyniają się też wypowiedzi osób trzymających władzę; i że okupacja dehumanizuje zarówno okupowanych, jak i okupantów. Pisze także o problemie wzrostu zjawiska stresu pourazowego i samobójstw wśród izraelskich poborowych i rezerwistów wracających ze Strefy Gazy. Również o swoich rozmowach z Izraelczykami, którzy „nie odczuwali silnej potrzeby zemsty ani dalszej przemocy. Nie wykazywali też jednak zbytniej empatii. Panowała atmosfera rezygnacji, obojętności i rozpaczy”.

Bartov jest zdania, że krokiem w dobrą stronę może być nie traktowanie katastrofy Holokaustu jako listka figowego do celów politycznych (proponuje nawet oddzielenie badań nad Szoa od polityki państwa Izrael); ponieważ „jeśli naprawdę wierzymy, iż Holokaust nauczył nas, że musimy – a właściwie mamy obowiązek – chronić nasze człowieczeństwo i godność poprzez ochronę innych, to nadszedł czas, aby powstać i zabrać głos, zanim przywódcy Izraela pogrążą swój kraj i sąsiadów w otchłani”. I popiera pomysł państwa dwunarodowego, współistnienia z perspektywą równości, co oczywiście nie byłoby proste, choćby przez działania zwolenników skrajności po obu stronach konfliktu. To może jednak pomóc przerwać spiralę wieloletniej przemocy, gdzie nie ma zwycięzców, są tylko przegrani na drodze donikąd.

Mój syn zaproponował wejście na niewielkie wzgórze Tel Napoleon, aby podziwiać widoki. Na szczycie wzgórza zobaczyliśmy ślady zniszczonych domów i ogrodzenie z sabry, które służyło do wyznaczania granic posiadłości, wskazujące, że znajdowała się tam palestyńska wioska. Następnego dnia, szukając informacji o tym wzgórzu w internecie, znalazłem w Wikipedii wzmiankę o wykopaliskach archeologicznych i wiosce Jerisha, ale nie było tam żadnej informacji o tym, co doprowadziło do jej zniknięcia. Aby obejrzeć zdjęcia wsi i poznać szczegóły dotyczące jej zniszczenia pod koniec marca 1948 roku, należy odwiedzić stronę internetową Zochrot, izraelskiej organizacji pozarządowej zajmującej się rozpowszechnianiem informacji o Nakbie [określenie czystki etnicznej dokonanej na Palestyńczykach po wojnie izraelsko-arabskiej w 1948 r.]. Wielu wypędzonych, zwłaszcza z wsi i miasteczek w północno-zachodniej części Negewu i na południowym wybrzeżu, trafiło do Strefy Gazy.

Rafał Kowalski © 2026

Omer Bartov, Izrael. Co poszło nie tak, przełożył Tomasz Bieroń, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2026, ss. 240