Henry Purcell: Birthday Odes for Queen Mary
The King’s Consort, Robert King – direction

Vivat Music 122, 2021, TT: 77’10”

rm red star  rm red star  rm red star  rm red star  rm red star

The album „Birthday Odes for Queen Mary” is not only a programmatic continuation of „Royal Odes”, but also contains all the hallmarks of Robert King’s style, all the features of an outstanding interpretation and finally brings the highest quality of recording realization

To druga płyta z nowej serii Roberta Kinga poświęconej utworom Henry’ego Purcella. Nie zostaje ona Płytą tygodnia/CD of the Week tylko dlatego, że ten tytuł dostała pierwsza, o której pisałem tutaj. Ukazuje się tyle świetnych nagrań, że postanowiłem nie blokować innym artystom tego mojego skromnego wyróżnienia, które przydzielam raz w tygodniu.

Album Birthday Odes for Queen Mary jest nie tylko programową kontynuacją Royal odes (pisałem o nie tutaj), ale i zawiera wszystkie właściwości stylu Roberta Kinga, do których nas przyzwyczaił w ciągu wielu lat swojej działalności artystycznej, posiada wszystkie cechy wybitnej interpretacji i wreszcie przynosi najwyższą jakość realizacji nagrania – a więc to wszystko, nad czym rozpływałem pisząc o poprzedniej płycie The King’s Consort.

Pierwszy krążek wydany przez wytwórnię Vivat zawierał dwie z sześciu pieśni urodzinowych dla królowej Marii. Drugi przynosi trzy kolejne. Z tego wynika, ze na kolejnej płycie zostanie nagrana ostatnia z sześciu. I co jeszcze? Wkrótce się tego dowiemy.

Arise My Muse (1690) artyści wykonują, korzystając z nowego przejrzanego wydania dzieła, które pozwala znakomitym śpiewakom, takim jak Charles Daniels i Iestyn Davies, na piękne ukształtowanie linii melodycznych i nadaniem im indywidualnego rysu i stylu. Tekst tej ody zawiera chyba wszystkie znane Bogu (i zapewne królowej Marii) komunały pochwalne, choć jest tu jeden zaskakujący dialog, dramatycznie zaśpiewany przez Davida de Wintera i Matthew Brooka, który życzy królowi Wilhelmowi bezpiecznego powrotu z bitwy pod Boyne i zawiera niechrześcijańskie zwroty skierowane pod adresem wroga.

Love’s goddess sure was blind (1692) jest spokojniejsza, co znacznie uwypukla pomysłowość akompaniamentów instrumentalnych (np. w części Many Such Days).

W ostatniej odzie, Celebrate this festival (1695), też jest kilka pięknych części, choć trzeba przyznać, że to chyba najsłabsza kompozycja Purcella w zestawie. Przytłoczony ilością obowiązków kompozytor cierpiał wtedy na brak czasu. While for a Righteous Cause jest świetnie wykonana przez duet wokalno-instrumentalny – David de Winter (tenor) i Neil Brough (trąbka). Warto też zwrócić uwagę na Let sullen discord smile, gdzie Caroline Sampson stworzyła prawdziwą perłę interpretacji, a chór w końcówce osiągnął wprost mistrzowską ekspresję.

Płytę można kupić tutaj.

Robert Majewski