Paprykarz szczeciński jest z nami od połowy lat 60-tych XX wieku. Recepturę opracowali pracownicy laboratorium Przedsiębiorstwa Połowów Dalekomorskich i Usług Rybackich „Gryf” ze Szczecina. Parę lat później doczekał się uznania władz komunistycznych i 1 grudnia 1968 roku otrzymał zaszczytny znak jakości „Q”. To wyróżnienie dostawały w Polsce Ludowej tylko produkty najwyższej jakości (sic!). No cóż – jaki produkt, taka Polska.

Z paprykarzem każdy ma jakieś wspomnienia. Za czasów PRL-u był to podstawowe wyposażenie turysty. Kiedyś, będąc w górach pod namiotem, otworzyliśmy z kolegami węgierskie wino marki bycza krew i puszkę paprykarza. Po zdjęciu wieczka okazało się, że poza rybami, pulpą pomidorową, cebulą i papryką, szczeciński produkt zawierał również żywe kultury wijących się białych glizd. A ponieważ w okolicy nie było Żabki (a nie chciało nam się czekać 30 lat, aż powstanie) wieczór spędziliśmy jedynie w towarzystwie byczej krwi.

Kultowy paprykarz szczeciński doczekał się w Polsce pomnika. Instalacja z inicjatywy Bogusława Dydka stanęła oczywiście w Szczecinie i jest dokładnym odwzorowaniem oryginalnej puszki na potrawę. Na jej odsłonięciu były nawet dwie dawne pracownice Przedsiębiorstwa Połowów Dalekomorskich i Usług Rybackich „Gryf”.