Sheku Keneh-Mason, Elgar
London Symphony Orchestra, Sir Simon Rattle

Decca, 68’ 51”

rm red star  rm red star  rm red star  rm red half star

O Sheku zrobiło się głośno gdy w 2016 roku wygrał konkurs BBC Young Musician. W finale zagrał  Koncert wiolonczelowy Szostakowicza. Był pierwszym czarnoskórym laureatem tego konkursu. Ma sześcioro rodzeństwa – wszyscy zajmują się muzyką. W 2015 roku cała siódemka pojawiła się w brytyjskiej wersji telewizyjnego show Mam Talent. Miesiąc temu Sheku przeszedł do historii. Jego najnowszy album, „Elgar”, znalazł się na ósmym miejscu brytyjskiej listy przebojów Top 10. Przed nim udało się to tylko jednemu muzykowi klasycznemu. W 1989 do pierwszej dziesiątki trafił Nigel Kennedy z „Czterema porami roku” Vivaldiego.

Sheku Kenneh-Mason (tak brzmi pełne nazwisko młodego wiolonczelisty) szybko zdobył międzynarodową popularność. Po wygranym konkursie zagrał na ślubie Meghan Markle i księcia Harry’ego oraz wydał swoją pierwszą płytę „Inspiration”. Znalazł się na niej I koncert wiolonczelowy Szostakowicza, który utorował mu drogę do sławy i mnóstwo zróżnicowanych stylistycznie drobiazgów – od ‘Łabędzia” Saint-Saensa, poprzez „Song of the Birds” Casalsa, a skończywszy na popowych przebojach „No Woman, No Cry” Boba Marleya i „Hallelujah” Leonarda Cohena.

Pierwszy i drugi album Sheku łączy ta sama koncepcja. W obu przypadkach punktem centralnym są koncerty wiolonczelowe, wokół których orbitują różne miniatury muzyczne. Opus magnum najnowszej płyty Sheku stanowi jedno z najbardziej kanonicznych dzieł stworzonych na wiolonczelę: Koncert wiolonczelowy Elgara (w październiku 2019 minęła setna rocznica jego pierwszego wykonania). W nagraniu 20-letniemu artyście towarzyszy London Symphony Orchestra pod dyrekcją Sir Simona Rattle’a. Pozostałe utwory związane są z Koncertem poprzez czas ich powstania lub podobne emocje, które wywołują w młodym muzyku.

Koncert wiolonczelowy Elgara przynosi natychmiastowe skojarzenia z legendarnym nagraniem Jacqueline Du Pré. Największym problemem jaki stoi przed każdym wiolonczelistą jest ukazanie kalejdoskopu emocji, które kryje ta muzyka. Du Pré przeszła do historii za swoją głębię i pasję wykonawczą, Natalie Clein – inna świetna wiolonczelistka – podkreśliła powściągliwość i szlachetność muzyki Elgara.

Sheku Kenneh-Mason na szczęście nie poszedł drogą wielkich poprzedniczek. W zbudowaniu interpretacji wykorzystał swoją młodość i biegłość techniczną. Jasnemu, nieco powściągliwemu i ładnemu tonowi wiolonczeli towarzyszy prawdziwe symfoniczne brzmienie Londyńczyków. Sheku i Rattle wspólnymi siłami młodości i doświadczenia stworzyli interesujące, bogate w szczegóły i pełne wyrazu nagranie. Nie jest to oczywiście wersja na miarę Du Pré, czy Stevena Isserlisa – nie sądzę też, abym często do  niego wracał – ale cieszę się, że je poznałem. Poza niewątpliwymi zaletami potwierdza ono prawdziwy talent młodego wiolonczelisty i dobrze wróży na przyszłość.

Iskrę bożą młodzieńca można również wyczuć, słuchając miniatur instrumentalnych Faure’go, Blocha, Klengela i kilku melodii tradycyjnych, specjalnie zaaranżowanych z tej okazji. Werwa, lekkość i elegancja z jaką Sheku wykonuje te drobiazgi, sprawiają, że są one ciekawym dopełnieniem i dodatkową atrakcją albumu.