Jean-Christophe Groffe i jego zespół muzyki dawnej, Théleme, zdobyli pięć diapazonów, przyznanych przez legendarny, francuski magazyn muzyczny Diapason. To jedna z najbardziej prestiżowych ocen nagrań płytowych w świecie muzyki klasycznej.

O tym jak piękna jest to płyta, pisałem 19 kwietnia ubiegłego roku na łamach Gazety Wyborczej Płock. Z okazji zdobycia przez zespół tej nagrody udostępniam cały tekst recenzji na moim blogu. Wszyscy chętni magą go teraz przeczytać bez ograniczeń paywalla.

Théleme, Jean-Christophe Groffe
„Amour et Mars’, Clément Janequin, Claude Le Jeune

Coviello Classics, 58’ 33”

Amour

Z płytą „Amour et Mars” zetknąłem się przypadkowo. Najpierw poznałem Jean-Christophe’a Groffe’a, szefa ansamblu Théleme. Po wymianie kilku postów okazało się, że łączy nas miłość do muzyki dawnej, a Groffe stoi na czele zespołu specjalizującego się w takiej muzyce. Po kilku dniach dostałem prezent ze Szwajcarii. Była to właśnie najnowsza płyta jego zespołu.

Nic dziwnego, że Théleme prezentuje tak wysoki poziom. W końcu Groffe i jego kompania związani są Bazyleą – a to jedno z najważniejszych miejsc na muzycznej mapie świata. Ansambl i sam szef to byli członkowie Scholi Cantorum Basiliensis. To właśnie w tym zespole swoje pierwsze kroki stawiali uznani mistrzowie: René Jacobs, Christophe Coin, Dominique Vellard, Jordi Savall, Gustav Leonhardt i dziesiątki innych. Groffe i jego drużyna, działając pod szyldem Théleme, połączyli najlepsze praktyki wykonawcze, wywodzące się właśnie z działalności w bazylejskiej scholi.

„Amour et Mars” (miłość i wojna) to druga część tryptyku, zatytułowanego „Janequin-Trilogie” i skoncentrowanego na twórczości francuskiego kompozytora Clémenta Janequina (1485-1558), jednego z najwybitniejszych twórców renesansowej polifonii. Pierwsza część jest wyobrażeniem niemożliwego spotkania Janequina i żyjącego 300 lat później Franciszka Schuberta. Naciągane? Nic bardziej mylnego. W muzyce wszystko jest możliwe, tym bardziej jeśli wyobrazimy sobie obu panów siedzących w gospodzie (obaj to uwielbiali) i czerpiących przyjemność z napitków, rozmowy i uprawiania muzyki.

Tematem drugiej części jest miłość i wojna. Już w starożytności bawiono się ich bliskością retoryczną. Na przykład bogini miłości Wenus zdradza swojego męża Wulkana z bogiem wojny Marsem. Rzymski poeta Owidiusz ujął to w słowach: „Militat omnis amans” (Każdy jest bojownikiem w wojnie między płciami). Wojny toczone w XV i XVI wieku znowu stały się inspiracją dla ówczesnych artystów. Renesansowi mistrzowie słowa i dźwięku na nowo dostrzegli podobieństwa w militarnej żarliwości (i żartobliwości) miłosnych zmagań. Théleme rozwinął ten pomysł, przedstawiając fascynującą panoramę muzycznych stanów umysłu minionych epok.

„Amour et Mars” zawiera muzykę XVI wieku, będącą niejako pomostem między średniowieczem a barokiem. Album przynosi dzieła Clémenta Janequina, który tworzył w środkowym renesansie, oraz Claude’a Le Jeune’a (1530-1600), który go zamknął i tym samym otworzył drzwi do baroku.

Le Jeune jest typowym przedstawicielem francuskiej tradycji i wspaniałym kontynuatorem wielkiego poprzednika. W swoich utworach rozwinął twórczość Janequina, dodając piąty głos do jego czterogłosowych pieśni („Le chant de l’Alouette” i „Le chant du Rossignol”), a nawet dokomponowując ich kontynuację. Płyta zwiera również wspaniałe dzieło Le Jeune’a „La Guerre”. To rodzaj udramatyzowanej opowieści muzycznej, nie tylko nawiązującej do „La Bataille” Janequina, ale i porównywanej z późniejszymi, wybitnymi madrygałami Monteverdiego („Madrigali guerrieri et amorosi”).

„Amour et Mars” jest modelowym przykładem, jak należy wykorzystywać doświadczenie płynące z różnych historycznych repertuarów. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że płyta stanowi kongenialne zogniskowanie ideałów wykonawczych muzyki średniowiecznej i wczesnobarokowej w muzyce dojrzałego renesansu. W sposób zupełnie niesłychany Groffe potrafi sprawić, że żaden z jego śpiewaków nie przestaje być indywidualnością, a jednocześnie wszyscy tworzą consort wręcz doskonały, bardzo czuły na różnorodność wykonywanych partytur. Retoryka – to słowo, które najpełniej wyjaśnia wykonawstwo Théleme. Nie trzeba podawać żadnych konkretnych przykładów. Wystarczy wysłuchać zgromadzonych na płycie kompozycji. Jakże stają się one dzięki muzykom Groffe’a bogate i fascynujące, jakże zaangażowane i mądre, jakże pełne treści i znaczenia.

Podsumowując, „Amour et Mars” ma same atuty: świetny pomysł na program, trafnie dobrane kompozycje, przyciągający uwagę tytuł oraz intrygującą szatę graficzną okładki (z malarskimi zdjęciami Martina Chianga). I co najważniejsze – pięć nieziemskich głosów Théleme, którym towarzyszą wirtuozi-instrumentaliści. Byłoby wspaniale móc gościć ich na którymś z przyszłych Festiwali Muzyki Jednogłosowej w Płocku.

Płyta dostępna na stronie polskiego dystrybutora http://www.music-island.pl i w serwisach streamingowych.