Barry Manilow
What A Time
STILETTO Entertainment 2026, TT: 49’00”
Najnowszy album 82-letniego Barry’ego Manilowa (wł. Barry Alan Pincus) – „What A Time”, który właśnie się ukazał jest jego pierwszą od blisko piętnastu lat płytą zawierającą niemal wyłącznie nowy materiał.
Barry Manilow należy do najważniejszych artystów amerykańskiego popu drugiej połowy XX wieku. Jego kariera eksplodowała w połowie lat 70. za sprawą przebojów „Mandy”, „Could It Be Magic”, „I Write the Songs”, „Weekend in New England”, „Looks Like We Made It” i „Copacabana (At the Copa)”. W latach 1975–1983 umieścił na amerykańskiej liście przebojów 25 kolejnych singli w Top 40, a magazyn Billboard uznaje go za jednego z najwybitniejszych wykonawców nurtu tzw. Adult Contemporary. Na całym świecie sprzedał ponad 85 milionów płyt, zdobył nagrody Grammy, Emmy i Tony, a do historii przeszedł nie tylko jako wokalista, ale również producent i autor piosenek dla innych artystów, takich jak Bette Midler czy Dionne Warwick. Zanim został gwiazdą estrady, Manilow pisał muzykę do reklam telewizyjnych i pracował jako aranżer oraz dyrektor muzyczny Bette Midler. Ta szkoła pisania chwytliwych melodii i natychmiast wpadających w ucho refrenów pozostała jego znakiem rozpoznawczym przez ponad sześć dekad muzycznej działalności.
Po ponad półwieczu kariery Barry Manilow nie próbuje udawać kogoś młodszego ani ścigać współczesnych trendów. „What A Time”, to album człowieka, który wie, jakie są jego mocne strony – melodyjność, emocjonalna szczerość i talent do pisania piosenek, które trafiają do szerokiej publiczności. Zaskakujące jest jednak to, że płyta nie brzmi jak nostalgiczny odgrzewany kotlet. Manilow zachowuje charakterystyczny styl, ale otwiera się na subtelne wpływy R&B, gospelu i amerykańskiego pop-rocka.
Największym atutem albumu jest jego autentyczność. Głos Manilowa nie ma już tej samej siły co w latach 70. czy 80., a sam artysta otwarcie mówił o problemach zdrowotnych i rekonwalescencji po operacji nowotworu płuca. Paradoksalnie dodaje to nagraniom dodatkowej głębi – zwłaszcza w balladach, gdzie słychać kruchość i doświadczenie życiowe.
Album „What A Time” można traktować nie tylko jako kolejny album studyjny Manilowa, ale także jako podsumowanie niezwykłej kariery artysty, który w wieku 82 lat nadal nagrywa nową muzykę i pozostaje aktywny koncertowo.
Zamiast ścigać współczesne trendy, Manilow przypomina na tej płycie, dlaczego przez dekady był jednym z najpopularniejszych twórców romantycznego popu.
Barry Manilow nie nagrał płyty, która zmieni historię muzyki, ale stworzył dzieło godne swojego dorobku – pełne klasy, melodii i emocji.
Najnowszy album „Barry’ego Manilowa – „What A Time” polecam zdecydowanie.
Jacek Bulak © 2026
Płyty można posłuchać w serwisie Apple Music.
