Beyond
Jakub Józef Orliński, Il Pomo d’Oro
Earto, Warner Classics 2023, TT: 82’18”

Jakub Józef Orliński zachęca do sięgnięcia po swoją nową płytę zapowiedzią: „Na tym albumie i z tym skrupulatnie dobranym programem chcę się skupić na ogólnym znaczeniu słowa „ponad”. Przede wszystkim po to, aby pokazać ludziom, że ta muzyka jest ponadczasowa. Wciąż jest aktualna, żywa, energiczna, wzruszająca, wciągająca i zabawna”.
Jego podróż przez XVII-wieczną operę włoską obejmuje dobrze znane kompozycje Claudia Monteverdiego, Girolamo Frescobaldiego, Giulia Cacciniego, Francesco Cavallego, Barbary Strozzi, ale także kilka mniej znanych utworów. Dzięki nieustannym poszukiwaniom muzykologa i przyjaciela Orlińskiego, Yannisa Françoisa, album przynosi również pierwszy raz nagrane wokalne kompozycje Giovanniego Cesare Nettiego, Antonia Sartorio, Giuseppe Antonia Bernabei, Giovanniego Batisty Vitaliego. Łącznie – wraz z utworami instrumentalnymi – mamy tutaj aż dziesięć premier fonograficznych.
Orliński prowadzi słuchaczy przez emocje: tragizm, heroizm, szaleństwo, komizm i miłość. To wielki barokowy teatr świata, skompresowany do nieco ponad osiemdziesięciu minut.
Czy to podróż “ponad” – jak chce Orliński? I tak, i nie. Tak – jeśli głównym celem śpiewaka było pokazanie, że to muzyka ponadczasowa. Natomiast jeśli ma się nawet niewielkie pojęcie o włoskiej muzyce wokalnej tamtych niezwykle płodnych czasów, to nie da odkryć na tej płycie żadnych fundamentalnych niespodzianek.
Można za to odkryć wiele fascynujących szczegółów. Zapewnia to wyobraźnia instrumentalistów zespołu Il Pomo d’Oro, którzy lubią i potrafią improwizować. Bez osobliwych dźwięków organów czy kapitalnie zagranej partii instrumentów perkusyjnych tarantella Cappelliniego Chi vuol ch’il cor gioisca czy komiczna aria Nettiego Quanto più da donna invecchia byłyby tylko w połowie zabawne. Nawiasem mówiąc, Netti napisał także Son vercchia, pazienza, niezwykle melancholijny utwór, który śpiewany jest przez komiczną postać – starą nianię. Należy on do kanonu wczesnej włoskiej opery barokowej i często był interpretowany przez mężczyzn, ponieważ takie parodie zwiększały komizm.
Orliński wciela się w we wszystkie role naturalnie. Słychać to od pierwszego utworu na płycie, w którym staje się Ottonem z opery Koronacja Poppei Monteverdiego. Ten monolog wyznacza poziom, z którego Orliński nie zejdzie do końca. Pod względem technicznym jego głos jest doskonale ukształtowany. Wysokie i niskie rejestry łączy bardzo płynnie, technika messa de voce nie sprawia mu najmniejszego problemu, a ozdobniki w są zawsze zaśpiewane w punkt.
Pewnym ograniczeniem głosu Orlińskiego jest nieco matowy górny rejestr. Przez to piękna barwa jego głosu staje się mniej wyrazista. W rezultacie interpretacja niektórych fragmentów, które wymagają większego cieniowania, jest zbyt mało ekspresyjna. Tak dzieje się zarówno we wspomnianym wcześniej monologu Ottona, jak i w kilku innych miejscach, gdzie raczej zaznacza niektóre „dziwactwa” postaci, niż je ożywia.
Jego głos brzmi najpiękniej, gdy wydobywa delikatność i słodycz. Tak jest w arii Lunig dai nostri cor Sebastiano Moratellego, która wymaga więcej intymności, a mniej ekspresyjnego gestu.
Podsumowując. Według mnie Orliński na tej pycie wypadł najlepiej w utworach wirtuozowskich i tych, które nie wymagają aktorskiego poziomu ekspresji. Pamiętajmy, XVII-wieczna opera włoska to też “teatr mówiony”, a tu potrzeba więcej kolorów, więcej ekspresji i więcej odwagi.
Robert Majewski © 2023
