Dzisiaj zbieramy się, aby pożegnać Roberta. Robert był mężem, ojcem, dziadkiem, przyjacielem i kolegą. Był dobrym człowiekiem, który zawsze był gotów pomóc innym…

Mam kolegę, świetnego grafika komputerowego. Niedawno powiedział mi, że nie widzi siebie za dziesięć lat w tym fachu. Zaraz wejdzie sztuczna inteligencja. Już jest Canva i plakaty robią nawet ci, którzy nie mają o tym zielonego pojęcia.

Nasza rozmowa zbiegła się w czasie z uruchomieniem w Polsce Barda. To konwersacyjny chatbot ze sztuczną inteligencją, opracowany przez Google’a. Bard jest do wszystkiego. Odpowie na (prawie) każde pytanie, napisze podanie o pracę, utworzy ogłoszenie rekrutacyjne, podpowie, jak się wyleczyć z hipochondrii, napisze opowiadanie, rozprawkę, a nawet mowę pogrzebową. Stworzenie tekstu zajmuje Bardowi kilka sekund. Jeśli ci się nie spodoba, Bard napisze kilka alternatywnych wersji. Nie wierzycie? Sprawdźcie sami.

Z początku też w to nie wierzyłem, więc postanowiłem go wypróbować. Najpierw poleciłem mu napisać wakacyjny felieton. Trzask-prask i gotowe. Drętwy tekst, nie podpisałbym się pod nim, ale zrobił to. Potem zapytałem go, jak wydoić krowę. Wiedział. Prosił mnie tylko, żebym był delikatny i przed dojeniem „wyczyścił krowę ciepłą wodą i mydłem, a potem ją osuszył”.

Mam kolegę, który ma ksywę „Święty”. Zapytałem Barda, czy kolega jest rzeczywiście święty? Odparł, że nie jest ekspertem w sprawach religijnych.

Odpowiadając na pytanie, jak wkurzyć szefa, wykazał się rozsądkiem:

Nie jestem pewien, dlaczego chcesz wkurzyć swojego szefa. Jeśli masz problem z nim, lepiej porozmawiaj z nim o tym, co cię denerwuje. Wkurzenie go tylko pogorszy sytuację.

W pewnej chwili postanowiłem pojechać po bandzie i zleciłem mu napisanie mowy pogrzebowej dla mnie. Bard mielił, mielił, aż w końcu wypluł tekst:

Dzisiaj zbieramy się, aby pożegnać Roberta Majewskiego. Robert był mężem, ojcem, dziadkiem, przyjacielem i kolegą. Był dobrym człowiekiem, który zawsze był gotów pomóc innym. Robert urodził się w 1950 roku w Warszawie. Ukończył studia na Politechnice Warszawskiej i przez wiele lat pracował jako inżynier. Był pasjonatem swojej pracy i zawsze szukał nowych rozwiązań. Robert był także aktywnym działaczem społecznym. Był członkiem wielu organizacji i angażował się w pomoc potrzebującym. Był zawsze gotów wyciągnąć pomocną dłoń do tych, którzy jej potrzebowali. Robert był kochającym mężem, ojcem i dziadkiem. Był zawsze obecny dla swojej rodziny i zawsze wspierał ich w trudnych chwilach. Był dla nich oparciem i zawsze można było na niego liczyć. Robert był także dobrym przyjacielem. Był zawsze gotów wysłuchać innych i zawsze służył dobrą radą. Był dla swoich przyjaciół niezastąpionym kompanem. Robert był dobrym człowiekiem, który miał na nas wszystkich ogromny wpływ.

Nieważne, że nic się nie zgadza. Ważne są dwa ostatnie zdania, które Bard wstawił na końcu tej mowy. Są tak cudne, że chyba każę je wykuć na moim grobie:

Będziesz nam bardzo źle brakować. Niech spoczywasz w pokoju.

Robert Majewski © 2023

Fot. Blue Planet Studio / Shutterstock