O płytach, które najbardziej mi się spodobały, piszę raz w tygodniu i tytułuję je mianem Płyty tygodnia | Record of the Week. Rocznie ukazuje się tyle znakomitych nagrań, że nie sposób wszystkich wysłuchać i napisać o tych, które się przesłuchało. Na koniec roku robię jednak rachunek sumienia i staram się nadrobić najważniejsze zaległości.

Z Mannheim do Berlina, czyli jak odkryłem Octavie Dostaler-Lalonde – zjawiskową wiolonczelistkę

From Mannheim to Berlin. Sonatas for cellp picollo
Octavie Dostaler-Lalonde – cello piccolo, Artem Belogurow – fortepiano, Victor García García– cello
Challenge Records 2023, CC 72961, TT: 69’00”

W mojej wieloletniej przygodzie z muzyką dawną najbardziej lubię chwile, gdy odkrywam muzyków, o których wcześniej nie słyszałem, a którzy jednym nagraniem potrafią wskoczyć do grona ulubionych. Tak jest w przypadku Octavie Dostaler-Lalonde i jej kompanów – Victora García García (wiolonczela) i Artema Biełogurowa (fortepian) – z którymi wiolonczelistka nagrała kapitalną płytę, wymownie zatytułowaną From Mannheim to Berlin

W czasach, do których odnosi się to nagranie w Europie wiolonczela zdetronizowała violę da gamba. Ilustruje to sześć sonat, z których tylko Sonata A-dur Johanna Christopha Friedricha Bacha cieszy się jakąkolwiek sławą. Pozostałe dzieła Franza Bendy, Christopha Schaffratha, Antona Filtza, Josefa Zyka i Georga Czartha bynajmniej nie należą do standardowego repertuaru. Warto dodać, że cztery z nich to światowe premiery fonogradficzne. 

Benda i Schaffrath pracowali na dworze Fryderyka Wielkiego, natomiast Filtz związany był z Mannheim. Ten ostatni skomponował zbiór sonat na wiolonczelę i basso continuo, który ukazał się jako jego opus 5. Z tego opusu wykonawcy wybrali pierwszą sonatę, która wyróżnia się wykorzystaniem wysokich rejestrów instrumentu. Jest to po części możliwe dzięki instrumentowi, na którym gra Octavie Dostaler-Lalonde – wiolonczeli piccolo Johanna Michaela Albana, która jest mniejsza od „normalnej” wiolonczeli barokowej. Instrument ma jaśniejszy dźwięk i jest wyżej strojony.

Zdaniem artystki – choć żaden z utworów prezentowanych na płycie nie był dedykowany wiolonczeli piccolo – instrument ten wpisuje się w znaczną część repertuaru komponowanego na wiolonczelę w Niemczech w połowie XVIII wieku. Niestety, ten repertuar jest rzadko wykonywany i to pierwszy powód, dla którego warto poznać tę płytę. Drugim jest entuzjazm wykonania i niebywały poziom wirtuozerii  Octavie Dostaler-Lalonde. Delikatność jej gry, zwinność i śmiałość w podejmowaniu interpretacyjnych decyzji są doprawdy zdumiewające. 

Towarzyszy solistki nie nazwałbym akompaniatorami, to współtwórcy sukcesu nagrania. Victor García García i Artem Biełogurow grają z dbałością o najdrobniejsze szczegóły. Nad całością unosi się duch improwizacji, dowcip i urok. Porywające nagranie!

Przyjaciele Pani Filharmonii

Henry Purcell, Nicola Matteis, Mrs Philharmonica: Philharmonica
Le Consort
Alpha Classics, Outhere Music 2023, ALPHA1011, TT: 71’03”

Swój nowy album Le Consort poświęcili tytułowej, anonimowej angielskiej kompozytorce – Pani Filharmonii. Za życia i pod pseudonimem Mrs Philharmonica opublikowała dwanaście sonat triowych. Le Consort proponują trzy z nich w otoczeniu suit i sonat Henry’ego Purcella i Nicoli Matteisa – neapolitańskiego wirtuoza, który zadomowił się w Londynie. 

Le Consort to zespół przyjaciół i jednocześnie dream team, co słychać w każdym fragmencie nagrania. Pani Filharmonika chyba nie mogła trafić lepiej, szczególnie biorąc pod uwagę, że to debiut fonograficzny jej kompozycji.

Gra Le Consort wyróżnia się przepięknym frazowaniem – dojrzałym, pozwalającym śledzić kształt każdego łuku melodycznego, z subtelnym acz wyraźnym podkreśleniem kulminacji. Każdy z członku zespołu jest wyczulony na to, jak (i co) grają partnerzy. Zgodny oddech i podobna wrażliwość na barwę to efekt długotrwałej współpracy, która zaowocowała już wcześniej i wciąż daje apetyt na więcej.

Ręka do góry, kto słyszał o Ludwigu Daserze? Nie widzę…

Ludwig Daser: Polyphonic Masses
Huelgas Ensemble, Paul Van Nevel– direction
Deutsche Harmonia Mundi 2023, TT: 56’11”

Prawdę mówiąc, ja też nie uniosłem. Dopiero przy okazji tej płyty dowiedziałem się, że Daser gdy przeszedł na emeryturę jako kapelmistrz na dworze katolickim w Monachium, ustąpił miejsca samemu Oraldnowi Lassusowi, i że miał do czynienia z inkwizycją. 

Twórczość Dasera to „szczytowe osiągnięcie niemieckiej polifonii”, jak to ujął Paul Van Nevel, szef Huelgas Ensemble. Nagrane przez nich msze to sześcioczęściowa Missa Praeter rerum seriem i czteroczęściowa Missa Fors seulement. Obie pochodzą z okresu monachijskiego. Huelgas Ensemble planują nagrać więcej Dasera. Będą to kompozycje późniejszej lat, gdy pracował jako kapelmistrz w Wirtembergii. 

Missa Praeter rerum seriem została napisana z wykorzystaniem techniki parodii, bowiem opiera się na motecie Josquina des Prez. Daser nie był jedynym, którego zainspirowała ta bożonarodzeniowa kompozycja Josquina. Missę Praeter znamy też w układzie Cipriana de Rore. Wersja Dasera jest, moim zdaniem, ciekawsza.  

Do nagrania Huelgas Ensemble użyli dwóch lub więcej śpiewaków na partię, co jest zgodne z obsadą chóru Dasera. Tworzy to bogate, dobrze wyważone brzmienie – nic dziwnego, Huelgasi z tego słyną. Ale prawdziwa przyjemność, która towarzyszyła mi podczas słuchania tego albumu, brała się z obserwacji podejścia Paul Van Nevel do uwypuklenia interakcji między chorałowym cantusem firmusem a dialogującą z nim polifonią pozostałych głosów. Świetnie słychać to w Kyrie

Inną częścią, która zwróciła moją uwagę jest Credo, a szczególnie obraz ponownego przyjścia Chrystusa, wspaniale zilustrowanego przez Dasera we fragmencie „et homo factus est”. 

Missa Fors seulement to zupełnie inna „para kaloszy”. Daser zaczerpnął temat z popularnej pieśni. Dzięki temu mamy do czynienia z dość bezpretensjonalnym, uwypuklającym niższe głosy dziełem, raczej o fakturze homofonicznej. I znowu świetne wykonanie. Nie mogę się doczekać kolejnego tomu.

Do dwóch razy sztuka. Manfred Honeck i Pittsburgh Symphony Orchestra w znakomitym nagraniu “V symfonii” Piotra Czajkowskiego

Peter Ilyich Tchaikovsky: Symphony No. 5; Erwin Schulhoff: Five Pieces
Pittsburgh Symphony Orchestra, Manfred Honeck – direction
Reference Recordings 2023, FR-752, TT: 60’00”

To już drugie podejście Manfreda Honecka z Pittsburgczykami do V Symfonii Piotra Czajkowskiego. Pierwszy raz nagrali ją w 2006 roku. W tym roku, nakładem amerykańskiej wytwórni Reference Records, ukazała się druga wersja. 

Nagrywanie po raz kolejny tego samego dzieła ma sens tylko w przypadku innego podejścia dyrygenta i pojawienia się szansy, że sequell co najmniej dorówna pierwowzorowi. Napisać, że tak jest w tym przypadku, to nic nie napisać. Honeck tym razem uwiecznił interpretację, która moim zdaniem wejdzie do kanonu najlepszych wykonań tej symfonii. 

Co prawda, w obu przypadkach mamy do czynienia ze stylem Honecka, który można określić jako solidny i pozbawiony zniekształceń. Dyrygent unika przesadnej emfazy i groteskowych zmian tempa, które niepotrzebnie wykrzywiają Piątą Czajkowskiego. Z drugiej zaś, jego podejście do dynamiki, wynikające ze skrupulatnej analizy partytury, sprawia, że muzyka niejako wznosi się i opada zgodnie z zamierzeniami kompozytora. Na przykład zmiana tempa w pierwszej części na Molto piu jest spokojna i płynna. Podobnie brzmi przyśpieszenie charakterystycznego fragmentu forte, w którym gamy instrumentów dętych drewnianych, arpeggia i trójdźwiękowe fanfary są pięknie artykułowane. 

W drugiej części wzruszająco zabrzmiało solo na waltorni. Rzadko gdzie można usłyszeć je zagrane tak cicho i pięknie. Wrażenie robi też płynna zmiana tempa na Con moto (czas nagrania 2’45”) i powrót do tempa początkowego (3’00”). W przeciwieństwie do pierwszej części, ta pełna jest zmian nastroju i temp, którymi Honeck nawiguje bez wysiłku – trochę jak Mrawiński w legendarnym nagraniu. 

Trzecią cześć – Walca – Honeck obdarzył wiedeńskim urokiem, a w finale rozpalił Allegro vivace i porywająco poprowadził Codę

Uzupełnieniem albumu jest Pięć utworów na kwartet smyczkowy Schulhoffa w orkiestrowej aranzacji Manfreda Honecka i Tomáša Ille. Schulhoff zmarł w obozie koncentracyjnym w Wülzburgu w 1942 roku w wieku 48 lat, pozostawiając po sobie wspaniały dorobek kompozytorski. Pięć utworów… to kompozycja pomysłowa, pełna nietuzinkowych melodii, uwodzicielskich harmonii i charakterystycznych rytmów. Bez wątpienia powinny wejść do podstawowego repertuaru orkiestr na całym świecie. Podobnie jak w przypadku V symfonii Czajkowskiego to wykonanie jest równie znakomite.

Robert Majewski © 2023