Jean Sibelius: Violin Concerto in D Minor, Op. 47, Water Drops; Sergey Prokofiev: Violin Concerto No. 1 in D Major, Op. 19
Janine Jansen – violin, Oslo Philharmonic, Klaus Mäkelä – direction
Decca Classics 2024, TT: 55’53”
Tytuł tego artykułu odnosi się do bohaterki nagrania, Janine Jansen. Holenderska skrzypaczka z powodu chorób i gorszych stanów psychicznych wielokrotne odwoływała swoje koncerty, ale kiedy słucha się tego albumu, można odnieść wrażenie, że żaden żyjący skrzypek nie dorównałby jej śpiewnością gry i muzykalnością.
Prezentowany na albumie Koncert skrzypcowy Sibeliusa w jej wykonaniu jest cudem. W przeciwieństwie do większości interpretatorów Jansen ignoruje lodowate metafory Fińskiego kompozytora i wydobywa ciepło spomiędzy szczelin poszczególnych fraz i motywów. Tylko Jasha Heifetz i Ida Haendel, a z młodszych skrzypków Leonidas Kawakos i Hilary Hahn osiągnęli w tej kompozycji porównywalne mistrzostwo.
Janine Jansen równie znakomicie wypadła w I koncercie skrzypcowym Prokofiewa. Jej interpretacja nieodparcie kojarzy mi się z intymną nocną rozmową dwóch wiernych, starych przyjaciół. Skrzypaczka osiągnęła poziom poetycki spod znaku Borysa Pasternaka. Jeśli uważanie moja opinię za zbyt egzaltowaną, po porostu włącznie to nagranie i posłuchajcie.
Janine Jansen wspiera Orkiestra Filharmonii z Oslo. Na jej czele stoi niezawodny Klaus Mäkelä. Razem ze skrzypaczką stworzyli team marzeń, a to nagranie będzie bez wątpienia jednym z najważniejszych albumów tego roku.
Robert Majewski © 2024

Bardzo cieszę się, że znamy się ponieważ często inspirujesz mnie do słuchania bardzo ciekawej muzyki. Właśnie dzięki Tobie dowiedziałem się, że istniał taki ktoś jak Jean Sibelius fiński nie tylko kompozytor, ale i wolontariusz. Skandynawia jest bardzo ciekawym rejonem, ale jednocześnie niełatwo jest poznać artystów którzy tam tworzą.
Albumu się słucha miło i powiedziałbym, że nawet przy poszczególnych utworach – częściach odpoczywa się, oczywiście nie przy wszystkich ponieważ od czasu do czasu napięcie także rośnie. Pierwszy raz w życiu Sibeliusa słucham, ale myślę tak po swojemu, że jest wspaniale oraz z wielkim smakiem zagrany.
Album jest częściowo jakby składanką ponieważ pojawia się tutaj także Siergiej Prokofiew z obecnej Rosji, czyli tak jakby dwie kultury się tutaj spotkały. I ku mojemu zaskoczeniu wcale nie gryzą, a wręcz przeciwnie wydaję mi się jakby Prokofiew dyskutował na temat tego pierwszego. Album staje bardziej pikantny w tym momencie.
Ja jednak chyba bym wolał, żeby całość była tylko Sibeliusowi poświęcona. Niestety przez Siergieja dla mnie zbyt ostro zrobiło się oraz nudnawo troszkę. Na zakończenie rewelacyjny Water Drops.
Warto posłuchać, ale szału niema.
Pozdrawiam Robercie.
PolubieniePolubienie