Lindsey Webster
Music in Me
Shanachi Ent. Corp. 2026, TT: 59’00”
Lindsey Webster to amerykańska wokalistka i autorka piosenek wywodząca się ze sceny smooth jazzu i neo-soulu, która dorastała w artystycznym środowisku Woodstock (w Stanie Nowy Jork). Ukończyła publiczną szkołę muzyczną II stopnia Fiorello H. LaGuardia High School of Music & Art and Performing Arts w Nowym Jorku. Jej twórczość łączy jazz, R&B i pop, a krytycy często porównują ją stylistycznie do Sade.
Na swoim najnowszym, 7. studyjnym albumie „Music in Me”, który ukazał się w końcu lutego tego roku Webster nie szuka już potwierdzenia własnej wartości – ona ją po prostu ma. Album „Music in Me” to płyta wyciszona, ale nie zachowawcza, intymna, lecz nie hermetyczna. Wokalistka przesuwa akcent z eleganckiego smooth jazzu w stronę głębiej osadzonego soulu, gdzie emocja ma pierwszeństwo przed formą, nie rezygnując jednocześnie z rozbudowanej jazzowej harmonii.
Materiał na płycie jest niezwykle spójny. Akustycznie brzmiące instrumenty budują miękkie, nocne pejzaże, a produkcja unika przesadnej sterylności, cyfrowej doskonałości, zostawiając przestrzeń, w której głos Lindsey Webster może oddychać. To właśnie głos wokalistki jest tu osią narracji – ciepły, pewny, momentami wręcz intymny. Nie ma w nim popisowości, jest za to doświadczenie.
Różnica między muzyką na płycie „Music in Me” a tym, co zwykle funkcjonuje pod szyldem smooth jazzu, nie polega na samej estetyce, lecz na jej wypełnieniu treścią. U Lindsey Webster to nie jest muzyka użytkowa, mająca jedynie „ładnie płynąć w tle”, ale świadoma, emocjonalna narracja.Tam, gdzie smooth jazz często opiera się na przewidywalnych progresjach harmonicznych i sterylnej produkcji, Webster wraz z Keithem Slattery (pianista, współkompozytor materiału na płycie, producent) budują brzmienie oparte na subtelnych napięciach harmonicznych, bogatszej harmonii i naturalnym, oddychającym groove’ie, a aranżacje pozostają oszczędne zostawiając przestrzeń, zamiast ją wypełniać. To płyta, która nie potrzebuje singlowych „hitów”, by zapadać w pamięć, działa raczej jak długie, nocne słuchanie, które z każdym kolejnym odsłuchem odsłania nowe niuanse i muzyczne smaczki.
Nową płytę Lindsey Webster – „Music in Me” polecam zdecydowanie.
Jacek Bulak © 2026
Singla można posłuchać w serwisie Apple Music.
