Arakatak
Metropole Orkest
V2 Records 2026, TT: 56’00”

Są zespoły, orkiestry, które celebrują swoją historię, grając repertuar z przeszłości. Są też takie, które jubileusze traktują jako pretekst do zadania pytania: „co dalej?” Właśnie do tej drugiej kategorii należy Metropole Orkest, o której dokonaniach pisałem już przy okazji współpracy tej orkiestry z takimi artystami, jak np. Jacob Collier, czy Snarky Puppy, lub wtedy, kiedy orkiestra wydawała samodzielne albumy.

Album „Arakatak”, przygotowany z okazji 80-lecia zespołu, nie jest więc nostalgicznym powrotem do złotej ery orkiestr radiowych, lecz świadomą próbą zdefiniowania miejsca dużej orkiestry jazzowej w muzycznej przestrzeni XXI wieku.

Urodzona w Tokio, mieszkająca w Nowym Jorku dyrygentka i dyrektorka artystyczna Miho Hazama zaprosiła do współpracy kompozytorów reprezentujących różne estetyki współczesnego jazzu i muzyki pokrewnej. Wśród nich znaleźli się m.in. Vince Mendoza, Donny McCaslin, Mark Guiliana, Shai Maestro, Louis Cole oraz Tineke Postma. To nazwiska, który sam w sobie sugerują stylistyczną rozpiętość materiału – od tradycyjnej orkiestracji jazzowej, przez nowoczesny, funkowy groove i elektronikę, po stylistykę bliską muzyce filmowej.

Holenderska Metropole Orkest, będąca obecnie największym pełnoetatowym zespołem tego typu na świecie. pozostaje jednym z nielicznych zespołów, które potrafią płynnie połączyć dyscyplinę orkiestry symfonicznej z rytmiczną elastycznością jazzowej sekcji. Aranżacje są gęste, wielowarstwowe, z mnóstwem nieoczekiwanych zwrotów akcji, ale nigdy nie tracą przejrzystości – to cecha, która od dekad wyróżnia ten zespół, bez względu na to czy grają samodzielnie, czy towarzyszą innemu artyście.

Najbliżej klasycznej estetyki Metropole znajduje się kompozycja Mendozy „Bright Lights and Jubilations”. Vince Mendoza, wieloletni współpracownik orkiestry, pisze dla niej z wyczuciem rzadko spotykanym wśród współczesnych aranżerów.

To muzyka, która równie dobrze mogłaby funkcjonować jako partytura do wielkobudżetowego kina – zresztą granica między jazzem orkiestralnym a muzyką filmową dawno już w tym repertuarze się zatarła.

Albumem „Arakatak” Metropole Orkest po raz kolejny udowadnia zdolność do asymilowania różnych języków muzycznych bez utraty własnej tożsamości. Niezależnie od tego, czy materiał wychodzi spod ręki pianisty jazzowego, producenta z pogranicza elektroniki czy klasycznego aranżera, Metropole brzmi zawsze jak Metropole.

„Arakatak” nie brzmi jak album jubileuszowy. Brzmi raczej jak zapowiedź kolejnego rozdziału, więc jest na co czekać.

Album „Arakatak” Metropole Orkest polecam zdecydowanie.

Jacek Bulak © 2026

Singla można posłuchać w serwisie Apple Music.