Enescu & Mendelssohn: Octets
Quatuor Ébène, Belcea Quartet
Earto, Warner Classics 2026, TT: 71’00”

Album „Enescu & Mendelssohn: Octets” w wykonaniu Quatuor Ébène i Belcea Quartet to nagranie, które pokazuje, że kameralna muzyka może osiągnąć rozmach niemal symfoniczny, nie tracąc przy tym swego intymnego charakteru. Spotkanie dwóch światowej klasy kwartetów – Ébène, znanego z elastyczności i barwnej ekspresji, oraz Belcea, słynącego z aksamitnej kantyleny i skrupulatności – przyniosło interpretacje łączące w sobie młodzieńczą werwę i dojrzałość formy. Warto też dodać, że oba zespoły grają na instrumentach najwyższej klasy, takich jak Stradivari, Guarneri czy Amati – i to naprawdę słychać w świetlistości najwyższych dźwięków i niezmierzonej głębi brzmienia. 

Mendelssohn miał zaledwie szesnaście lat, gdy stworzył Oktet Es-dur op. 20 – utwór, który do dziś pozostaje swoistym hymnem młodzieńczego romantyzmu i entuzjazmu. W tym nagraniu partia otwierającego Allegro moderato ma con fuoco aż tętni żywiołowością, choć nigdy nie ginie klarowność polifonii. Artyści wyraźnie podkreślają kontrasty dynamiczne, a frazowanie pierwszych skrzypiec Pierre’a Colombeta lśni blaskiem niemal solowego koncertu. Scherzo, brzmi niemal jak miniaturowy „Sen nocy letniej”, i zyskuje tu lekkość idealną, nie popadając w powierzchowną eteryczność; każdy dźwięk i detal jest starannie przemyślany i dopracowany. Finałowe Presto wybrzmiewa niczym triumfalny galop, trzymając w ryzach napięcie, nie zacierając jednak wyrazistości poszczególnych głosów. 

Enescu, mając osiemnaście lat, skomponował swój Oktet C-dur op. 7 – dzieło monumentalne, zbudowane w cyklicznej formie, które wymaga od wykonawców nie tylko sprawności technicznej, ale i swoistej umiejętności „formowania czasu”. Narrację prowadzi Belcea z naturalną swobodą, a Corina Belcea w partii pierwszych skrzypiec imponuje frazami, które zdają się przypominać na przykład szeroką frazę Fauré’go. „Très fougueux” tutaj nie jest tylko popisem siły, lecz wynika z przemyślanego rozwinięcia motywów; część „Lentement” oddycha półcieniami, gdzie altówki i drugie skrzypce tworzą delikatne barwne mikstury. Finał przypomina walc – rozległe, liryczne fale dźwięku brzmią w tej interpretacji z prawdziwie hipnotyzującą mocą. 

Całość nagrano w Schloss Elmau i nie sposób nie wspomnieć o akustyce, która zachwyca gęstością i przejrzystością. Słychać wyraźnie melodię i harmoniczne bogactwo, które składają się na prawdziwą ucztę dla ucha. To płyta, która pokazuje, jak dwie znakomite grupy potrafią razem stworzyć wspólny język muzyczny – bez zbędnej rywalizacji, za to z duchem partnerskiego dialogu. W efekcie otrzymujemy interpretacje, które nie tylko rejestrują najwyższy poziom kameralnej sztuki, ale też przywracają blask dwóm wielkim dziełom młodzieńczej odwagi. Ta płyta pozostaje w pamięci długo po wybrzmieniu ostatniego akordu. 

Robert Majewski © 2026 

Albumu można posłuchać w serwisie Apple Music