Konrad Skolarski Plays Chopin
Konrad Skolarski – fortepian
Chopin University Press 2025, UMFC CD 236 | 2025, TT: 74’19”

Świeżo zakończony Konkurs Chopinowski, jak co pięć lat, wzbudza zachwyt, emocje i narodowe uniesienia. Jednak pośród oklasków i rankingów, trudno nie zauważyć, że pianistyka nie kończy się na konkursowej scenie. Istnieje bowiem inny wymiar chopinistyki – niezależny od punktacji i werdyktów jurorskich, często głębszy i bardziej intymny. Konkurs, przy całej swej roli popularyzatorskiej, bywa widowiskiem o znamionach estetycznej rywalizacji, w której artystyczna prawda ustępuje miejsca gładkiej poprawności. Ujednolicone gesty, wyćwiczone frazy, zbudowany pod konkurs sposób budowania napięcia – wszystko to tworzy iluzję tradycji, a przecież muzyka Chopina wymyka się szablonom. W istocie nie ma jednej „prawdziwej” interpretacji, tak jak nie ma jednego zwycięzcy w sztuce, której istotą jest wolność i indywidualne widzenie świata. Dla mnie prawdziwa chopinistyka (i w ogóle pianistyka) – głęboka, indywidualna, niepodległa werdyktom – rozkwita właśnie poza granicami konkursowych scen. 

Konrad Skolarski od początku swojej artystycznej drogi świadomie omijał konkursy. Uważał, że artysta nie powinien „ścigać się” w dziedzinie, która ze swej natury wymyka się porównaniom. W jednym z wywiadów przyznał, że rywalizacja w sztuce jest mu obca – zamiast niej ceni pracę nad sobą, rozwój duchowy i wolność myśli. To przekonanie słychać w każdym dźwięku jego nowego albumu Konrad Skolarski Plays Chopin, będącego dowodem dojrzałości i niezależności myślenia o muzyce. 

Skolarski zanurza się w świat Chopina bez pośredników – bez filtrów konwencji czy modnych wzorców interpretacyjnych. Jego gra wyrasta z głębokiego zrozumienia struktury dzieła i emocjonalnej logiki frazy. Ballada g-moll, otwierająca album, brzmi jak rozważania o bólu i pamięci. Pianista rozpoczyna ją niemal z namaszczeniem, powściągliwie, by w dalszej części odsłonić jej dramaturgię – nie przez wybuch, lecz przez wewnętrzne drżenie. To bunt stłumiony, przetworzony w refleksję. Skolarski nie tylko klarownie frazuje, ale i prowadzi muzyczną opowieść, nieustannie myśląc o całości dzieła. Tu nie ma miejsca dla efekciarstwa. 

W kolejnych balladach kontrasty narastają, lecz nie po to, by imponować skalą ekspresji, lecz by unaocznić złożoność emocjonalnych stanów. W Balladzie F-dur radość miesza się z melancholią, a taneczność z liryką. Pianista podkreśla narracyjność tej miniatury – pozwala muzyce oddychać, przechodzić od intymnych westchnień do świetlistych olśnień. Nie ma w tej interpretacji cienia sentymentalizmu – zamiast tego jest elegancja i pewien rodzaj dystansu, w którym ujawnia się prawdziwa klasa artysty. 

Z kolei Ballada As-dur wypełnia blask podszyty nostalgią. Skolarski prowadzi ją szeroką frazą, w której wszystko jest przemyślane, a nic nie jest wymuszone. Fortepian brzmi tu miękko, a każdy niuans ma znaczenie. W konsekwencji czujemy dojrzałość artysty, który nie potrzebuje podniesionego tonu, by mówić rzeczy głębokie. 

Najbardziej niezwykła wydaje się jednak Ballada f-moll – utwór, w którym Skolarski wyłamuje się z powszechnie utrwalonej tradycji wykonawczej. Zwłaszcza końcówka utworu zyskała w jego interpretacji nieoczekiwaną przejrzystość; gęsta faktura stała się dla mnie czytelna jak nigdy dotąd. Pianista zjawiskowo odsłonił wewnętrzną architekturę dzieła. To moment swoistego olśnienia, który mogę tylko porównać do pierwszego zetknięcia ze scherzami Chopina w wykonaniu Ivo Pogorelića – “i stała się jasność”. Oczywiście Pogorelić i Skolarski to dwie różne osobowości, ale zestawienie w tym momencie nie jest przypadkowe: to ta sama odwaga indywidualności, to samo przekonanie, że w sztuce nie chodzi o poprawność, lecz o prawdę. 

Na tle czterech ballad Chopina równie przekonująco (i imponująco) wypadają mazurki, Barkarola Fis-dur i Preludium Des-dur, zamykające album. To muzyka przepełniona marzycielstwem i melancholią, wolna od jakiejkolwiek egzaltacji. Skolarski potrafi nadać prostemu gestowi wagę metafizyczną – jego oszczędność w ekspresji jest zarazem źródłem największej siły. 

Konrad Skolarski Plays Chopin to album spójny artystycznie i intrepretacyjnie, w którym duch i intelekt, emocja i forma tworzą jedność. Z dala od konkursowych świateł, w ciszy i skupieniu, powstała muzyka, która nadaje prawdziwy sens słowu „sztuka”. W świecie pełnym konkursowych triumfów to właśnie taka cicha prawda bywa największym zwycięstwem. 

Robert Majewski © 2025 

Albumu można posłuchać w serwisie Apple Music.