The Dream of the Blue Turtles
Sting
A&M Records 2025 (1985), TT: 132’00”
W 1985 roku, po zawieszeniu działalności supergrupy The Police, Sting stanął przed ogromnym wyzwaniem – czy uda mu się potwierdzić swój talent jako solisty i twórcy w pełni niezależnego, działającego na własny rachunek?
Swoim debiutanckim solowym albumem, „The Dream of the Blue Turtles” nie tylko odpowiedział na to pytanie twierdząco, ale też pokazał, że nie zamierza iść na kompromisy – ani artystyczne, ani komercyjne.
Po globalnym sukcesie The Police, jednej z najważniejszych grup rockowych przełomu lat 70 i 80 Sting mógłby łatwo podążyć dobrze znanym tropem innych artystów, serwując słuchaczom kolejną porcję energetycznego pop-rocka z reggae’owym pulsem. Zamiast tego wydaje album, który przynosi radykalną zmianę – stylistycznie, tekstowo i wykonawczo. To album, który łączy jazz, pop, rock, klasykę, w dodatku robi to w sposób niezwykle inteligentny, przemyślany i co ciekawe, zaskakująco przystępny. Śmiało można powiedzieć – płyta doskonała, a to potrafi tylko geniusz, którym Sting niewątpliwie pozostaje do dziś.
Album „The Dream of the Blue Turtles” to nie był odcinanie kuponów od popularności The Police. To był przemyślany, ambitny debiut, który pokazał, że Sting ma własny głos i własne idee – zarówno muzyczne, jak i światopoglądowe.
Na swój pierwszy solowy album Sting zaprosił do współpracy wybitnych muzyków jazzowych: Branforda Marsalisa (saksofon), Kenny’ego Kirklanda (fortepian), Omara Hakima (perkusja) i Daryla Jonesa (bas). To nie byli zwykli muzycy sesyjni, to była grupa twórcza, współodpowiedzialna za brzmienie i ducha całego materiału muzycznego na płycie.
Warto tu również zwrócić uwagę, że album przecierał szlaki dla innych artystów, którzy chcieli łączyć jazzowe struktury i harmonię z popową komunikatywnością. Był ważnym krokiem w upowszechnianiu bardziej wyrafinowanej muzyki w głównym nurcie.
„The Dream of the Blue Turtles” to jeden z najlepszych debiutów solowych w historii muzyki popularnej. Album, który rozpoczął nową epokę w karierze Stinga i udowodnił, że pop nie musi być banalny, a jazz nie musi być elitarny. To płyta, która zdefiniowała Stinga jako artystę kompletnie innego niż tego znanego z The Police – bardziej świadomego, dojrzalszego, szukającego dialogu , nie tylko z muzycznym światem. Sting nie bał się pisać o polityce, wojnie, uzależnieniach, stracie. Robił to bez patosu, ale z wyraźnym przekazem, co w połowie lat 80, dekadzie często oskarżanej o „plastikowość” – było czymś wyjątkowym. Niech przykładem będzie tu utwór „Russians” – oparty na motywach Prokofiewa, antywojenny manifest, który w czasach zimnej wojny brzmiał jak dzwon ostrzegawczy. Jego refren, w którym Sting śpiewa – “I hope the Russians love their children too” – to prosty, ale brutalnie skuteczny przekaz, który w dzisiejszej sytuacji geopolitycznej brzmi jeszcze bardziej przejmująco, niż cztery dekady temu.
W wywiadzie dla The Los Angeles News, w czerwcu 1985 roku Sting opowiada o tytule swojej pierwszej solowej płyty, który wziął ze swojego snu: – „Nagle w ścianie pojawia się ogromna dziura, a z niej wychodzą cztery masywne, prehistoryczne niebieskie żółwie z długimi, łuskowatymi szyjami. Są bardzo macho, atletyczne i pijane własną witalnością. Zaczynają robić salta i przewroty i przy okazji niszczą cały ogród — po prostu go demolują. W śnie obserwuję to widowisko i zamiast się złościć, śmieję się. Obudziłem się, śmiejąc się.” Tę wypowiedź uzupełnia w rozmowie z magazynem Musician –
„Dominującym uczuciem, jakie miałem w tym śnie, była radość — patrząc na ten spektakl, jak mój ogród zostaje zniszczony. A analogią jest ten zespół. Przechodząc przez ten proces z tymi muzykami, zniszczyłem wiele łatwych opcji. Łatwą opcją byłoby nagranie kolejnej płyty The Police… Ale ja napisałem tę muzykę.”
Album osiągnął drugie miejsce na liście Billboard 200 i uzyskał trzykrotny tytuł platynowej płyty w USA, otrzymał także dwie nominacje do nagrody Grammy w kategoriach „Album roku” i „Najlepszy popowy występ wokalny”.
Z okazji 40-lecia wydania „The Dream of the Blue Turtles” ukazała się właśnie specjalna, rozszerzona edycję tego przełomowego w historii muzyki albumu, wzbogacona o wiele wersji i remixów dotychczas znanych utworów czy stron B singli. Album jest dostępny wyłącznie na platformach streamingowych.
Choć moja miłość do Stinga i jego muzyki nie słabnie od kilku już dekad, to w albumie „The Dream of the Blue Turtles” zakochałem się znowu, tak jak 40 lat temu.
Płytę „The Dream of the Blue Turtles (Expended Edition)” polecam zdecydowanie.
Jacek Bulak © 2025
Albumu można posłuchać w serwisie Apple Music.
