Preludes and Songs
François Couturier (piano), Dominique Pifarély (violin)
ECM 2025, ECM 2819, TT: 49’42”

François Couturier i Dominique Pifarély to ważne osobistości francuskiej sceny muzycznej. Powinienem napisać “sceny jazzowej”, bo tam są najbardziej znani; lepiej jednak użyć określenia “sceny muzyki improwizowanej”, ponieważ obaj w sposób zupełnie niezwykły łączą jazz, muzykę współczesną i wywodzące się z obu gatunków improwizacje. 

Na znakomitej nowej płycie Preludes and Songs odnawiają wspólną aktywność fonograficzną. O ile na scenie spotykają się systematycznie, o tyle w studio nagraniowym dość rzadko. Ich poprzednia płyta, również wydana staraniem legendarnej wytwórni ECM, ukazała się prawie trzy dekady temu i nosiła tytuł Poros

Preludes and Songs łączy zachwycającą synergię obu muzyków z genialnymi improwizacjami i szerokim spektrum muzycznych odniesień. Couturier i Pifarély nie idą na łatwiznę, to angażująca słuchacza muzyka. Paradoksalnie jednak wyjątkowo melodyjna, co jest przejawem genialności pianisty i skrzypka. Słucham tego albumu już któryś raz z rzędu i wciąż zastanawiam się, jak oni to robią? Poprzetykać świetlistymi melodiami tak wyrafinowane i jednak dość trudne w odbiorze kompozycje, potrafią wyłącznie najlepsi. 

Słuchaczom przychodzi w sukurs również koncepcja albumu. François Couturier i Dominique Pifarély postanowili połączyć swoje kompozycje z coverami utworów Duke’a Ellingtona, George’a Gershwina, JJ Johnsona, a nawet Jacquesa Brela. To podejście stworzyło muzykę o rzadkiej urodzie. Artyści zdają się nie zwracać uwagi na gatunek. Przemykają się między muzyką klasyczną, jazzem i muzyką współczesną ze zręcznością kota. Robią to z taką łatwością, że niemal niemożliwe jest rozszyfrowanie, co jest improwizacją, a co znanymi tematami tuzów jazzu i francuskiej piosenki. 

Po wielokrotnej lekturze tego albumu rośnie nadzieja, że na kolejny swój album Couturier i Pifarély nie każą nam czekać tak długo. 

Robert Majewski © 2025

Płyty można posłuchać na Apple Music