Mikołaj Dylecki (Mykola Dyletsky): Liturgia RekwialnaKanon Zmartwychwstania; Chrystus powstał z martwych; Dawid, praojciec Boży
Wrocław Baroque Ensemble, Andrzej Kosendiak – dyrygent
Narodowe Forum Muzyki, CD Accord 2024, ACD 338, NFM 92, TT: 39’08”

To moje pierwsze zetknięcie z twórczością Mikołaja Dyleckiego. Zawdzięczam je czternastemu albumowi z serii Music First. Muzyka I Rzeczypospolitej, wydawanej przez Narodowe Forum Muzyki (NFM) i CD Accord. 

Za tą cenioną serią stoją zespoły NFM, kierowane przez szefa wrocławskiej instytucji Andrzeja Kosendiaka. Tym razem skład wokalny Wrocław Baroque Ensemble nagrał Liturgię Rekwialną i Kanon Zmartwychwstania Dyleckiego, dzieła powstałe w XVII w. i przeznaczone na dwa czterogłosowe zespoły wokalne. 

Jak pisze Andrzej Kosendiak w tekście dołączonym do płyty, prace nad przygotowaniem nagrania rozpoczęły się w 2019 roku, kiedy po raz pierwszy zetknął się z muzyką Mikołaja Dyleckiego. Fragmenty jego Liturgii Rekwialnej Wrocław Baroque Ensemble wykonywał wtedy w Kijowie. 

W twórczości Dyleckiego dochodzi do spotkania Wschodu z Zachodem. “Język, liturgia i melodyka Kościoła wschodniego współgrają z zachodnimi technikami kompozytorskimi i stylami muzycznymi. Widocz­ne są wyraźne inspiracje polichóralnym stylem weneckim i stile concertato, często odcinki tutti przeplatają się z fragmentami figuracyjnymi w obsadzie solowej. Można dostrzec także elementy retoryki muzycznej, szczególnie w troparionie Dawid, praojciec Boży” – pisze Kosendiak. To wyjaśnia, dlaczego zdecydował się na “zachodnią” w stylu interpretację. Właściwie nie tyle interpretację, co brzmienie zespołu. 

Ci, którzy szukaliby w tym nagraniu brzmienia chóru cerkiewnego, nie znajdą go. Po pierwsze, Wrocław Baroque Ensemble i Andrzej Kosendiak, nie będąc specjalistami w tej stylistyce, pewnie nie zdecydowaliby się na ten krok; po drugie dyrygent wyraźnie znalazł w twórczości Dyleckiego cechy muzyki zachodniej. “W moim przekonaniu sposób ich wyko­nania powinien być zbliżony do tego, jak wykonujemy religijną muzykę polichóralną tego okresu, tworzoną dla Kościoła katolickiego w obrządku łacińsko-zachodnim. Mam nieodparte wrażenie, że gdyby uzupełnić obecną w tych dziełach fakturę a cappella o instrumenty typowe dla muzyki euro­pejskiej pierwszej połowy XVII wieku (np. kornety i puzony), czyli instru­mentarium używane m.in. przez Claudia Monteverdiego czy Bartłomieja Pękiela i Mikołaja Zieleńskiego, wtedy by się okazało, jak bardzo bliska jest muzyka Dyleckiego temu, co działo się wówczas w Europie Zachodniej. Wydawałoby się, że jest to oczywiste, ponieważ Dylecki miał kontakt z polskimi twórcami – studiował u jezuitów w Wilnie, był zaznajomiony m.in. z dziełami Marcina Mielczewskiego, Jacka Różyckiego, ale przecież nie musiało to skutkować przeniesieniem technik kompozytorskich na grunt muzyki prawosławnej, a jednak to nastąpiło” – uzasadnia decyzję Kosendiak. 

Niezależnie od poglądów szefa Wrocław Baroque Ensemble, kompozycje Dyleckiego noszą wyraźne cechy muzyki wschodniej. I chociaż wrocławianie zaśpiewali je przekonująco, chciałbym kiedyś posłuchać tych utworów w wykonaniu dobrego chóru cerkiewnego. Mam nadzieję, że odkrycie dla świata twórczości Dyleckiego zainspiruje “wschodnich” chórmistrzów do sięgnięcia po ten ciekawy repertuar. Póki co, czternasty wolumin serii z muzyka staropolską ponownie dowiódł, że Rzeczpospolita Obojga Narodów była przestrzenią nieskrępowanej wymiany idei artystycznych i ich wzajemnego przenikania się. 

Robert Majewski © 2024

Płyty można posłuchać w serwisie streamingowym Apple Music.