Z zawstydzeniem przypominam sobie gorączkowość, dziką pilność, z którą zdzierałam przed nim ubranie, lecz chciałam i skórę, i mięśnie. Rozedrzeć nerwy, wyłuskać kości. Wydrzeć z ciała i rzucić na ten stos bezwstydu wszystko, co we mnie piękne; i wszystko, co nijakie, poślednie, opaczne, wstrętne. (…) Byłam kompletnie zdewastowana i zrujnowana, ale wydawałam się sobie, wręcz przeciwnie, po raz pierwszy w życiu wyrzeźbiona i uformowana przez tę miłość; w zadanym mi przez nią zniszczeniu dopiero stworzona.
Dorota Masłowska dzieli się zbiorem swoich najnowszych opowiadań (wydanych przez Wydawnictwo Karakter). Po ich lekturze można mniemać, że mają uwierać i zachęcać do śmiania się z samych siebie. Wzruszać wśród kompleksów i aspiracji, zakupów w Żabce, oglądania serialu „Piaści” i pisania calloutów; rękopisu znalezionego w butelce po Fancie, jedzenia ramen i fondue, włanczania (tak, włanczania) wieży. Mają też rzucać światło na nieodłączną obecność zawiedzionych nadziei i chwil ze szczęściem.
Bohater opowiadania „Malaya” twierdzi, że samochodem wiezie go „jakiś cia… jakiś leszcz z Tadżykistanu”. Wspomina o pe… geju… osobie, a przed budynkiem widzi, jak siedzi „stara podtatusiała pro… pracownica seksualna ze swoim równie zgąbczałym alfo… menedżerem”. Jakby był ładnie pomalowaną ścianą, pod warstwą której, po ledwie lekkim podrapaniu, wyłania się jego inne oblicze.
Tym samym może się okazać, że windziarz w niewielkiej przestrzeni dźwigu, który „wypełniały zapach wczorajszego i przedwczorajszego alkoholu, żrące perfumy i kwaśne miazmaty rozstrojonego żołądka” to inżynier i pasjonat wiedzy, który swego czasu prawie wygrał znany teleturniej. Atrakcyjna dziewczyna, rzekomo lubiąca tylko ćwiczyć, może mieć siłę, mądrość i godność pływające we łzach, wykorzystaniu i samotności. Reżyser, bywa, swoje niepowodzenia będzie odreaguje na innych. Przyjaciółka rzeknie, że nie chce twojego smutku, bo jeszcze pociągnie on ją energetycznie w dół. A członkowie inteligenckiej rodziny, kto wie, nie uszanują tych, którzy zechcą kroczyć swoją drogą.
Dochodzi do tego, że zamiast walczyć z beznadzieją (choć to niełatwe, przydałoby się na przykład wsparcie choć jednej osoby), przesiąkamy nią tak bardzo, że jesteśmy jak bohaterka opowiadania „W raju”. Kiedy znalazła się w miejscu, w którym na przykład dzieci z ułomnościami są traktowane jak normalni ludzie, z należnym im szacunkiem, paradoksalnie czuje niechęć „do tego świata pięknego i wolnego od fermentu”; twierdzi, że nie ma prawa należeć do niego, gdyż „wywodziła się z chaosów, burdeli, buzujących od procesów gnilnych usypisk, nie nadawała się do tego życia”.
Podczas lektury tej książki można zaśmiać się na głos – na przykład z pomysłów władz pewnego miasteczka, czy z postawy mężczyzny, który pokorą i przymilnością próbuje zapobiec wybuchom irytacji domowników. Można też wzruszyć się losami bohaterki opowiadania „Rękopis znaleziony w butelce po Fancie”, może najlepszego w tej książce… Przy czym Dorota Masłowska – dająca dowód bogatej wyobraźni, sprawności językowej („Moje serce zawsze było skrytą bombą, a tamtej jesieni wybuchła ona ze szczególnym okrucieństwem, okaleczając głównie mnie”), umiejętnej zabawy popkulturą, trzymaniu dłoni na pulsie codzienności – wspomniane miasteczko określa jako P., bo być może sami mieszkamy w takim miejscu. Że, niewykluczone, mamy do czynienia z takim ojcem, jak wyżej. I kto wie, czy któraś lub któryś z nas zainspiruje się postawą jednej z bohaterek, próbującej „wydrukować moje wypowiedzenie z pracy – tym gestem pożegnać się ze starym życiem i rozpocząć nowe”.
Może się uda.
Starzy zajęci swoimi dramami, on – nieświadomy swojego bezsensu – plącze się im pod nogami jak smród. (…) Nie jesteś moim ojcem – mógłby do niego śmiało powiedzieć z otwartą przyłbicą. Gdyby tylko nie mieszkał ciągle w jego domu. Kiedyś będzie mieszkał w swoim. I wtedy mu powie. Czy to jest ten model wspaniałej rodziny, który stawiałeś mi za wzór? Czy może zgodzisz się, że zaproponuję swój własny, nieco inny? Zero darcia ani bicia, zero chodzenia na palcach po domu, bo piszesz ważny artykuł, tato.
P.S. Warto zwrócić uwagę na pomysł Wydawnictwo Karakter, związany z promocją tej książki. Przed jej oficjalną premierą, która miała miejsce 28 sierpnia, można było ją wcześniej kupić w księgarniach kameralnych – czyli miejscach będących w trudnej sytuacji, zasługujących na wsparcie. Swój egzemplarz „Magicznej rany” nabyłem w Księgarnia Smak Słowa.
Rafał Kowalski © 2024
Dorota Masłowska, Magiczna rana, Wydawnictwo Karakter, Kraków 2024, s. 160
