Johannes Brahms: Late Piano Works
Piotr Anderszewski (piano)
Warner Classics 2026, 5021732988096, TT: 48’00”
Są płyty, które nie tylko się słucha – one zatrzymują nas w miejscu, jakby wprowadzały w stan zawieszenia między własnym światem a światem kompozytora. „Brahms: Late Piano Works” Piotra Anderszewskiego jest właśnie takim doświadczeniem: intymnym, refleksyjnym i głęboko poruszającym.
Już od pierwszych taktów Intermezza h‑moll op. 119 nr 1 słychać, że Anderszewski prowadzi tę muzykę z ogromną uważnością. Tempo jest spokojne, przemyślane, a każda fraza wydaje się przechowywać jakiś delikatny ślad minionych emocji. Zamiast szukać kontrastów czy dramatycznych efektów, pianista buduje od początku konsekwentnie nasycony, melancholijny obraz świata Brahmsa – obraz, który pozostaje z nami do samego końca albumu. To wciągnięcie słuchacza w jeden, nieprzerwany strumień emocji jest jednym z największych atutów tego nagrania.
Program płyty składa się z dwunastu miniatur z opusów 116–119, dobranych tak, aby tworzyły narrację bardziej zwartą niż tradycyjnie rozumiana „kolekcja utworów”. Taki wybór nie jest przypadkowy – bardzo starannie układa muzyczną drogę, która prowadzi słuchacza przez różne odcienie późnego Brahmsa: od zamyślenia i łagodności po gwałtowne porywy żalu. Ten układ działa wyjątkowo organicznie, pozwalając wejść w świat kompozytora bez poczucia fragmentaryczności. Wrażenie spójności i zamkniętego muzycznego eseju jest wyraźnie odczuwalne.
W Intermezzo A‑dur op. 118 nr 2 Anderszewski wydobywa niezwykłą delikatność – jakby dźwięki rozświetlały się od środka. Zachowując umiarkowane tempo i klarowny przebieg linii melodycznych, potrafi w tej miniaturze odnaleźć zarówno czułość, jak i pewien rodzaj miłosnego smutku. Z kolei w zestawieniu Intermezzo a‑moll op. 116 nr 2 z następującym po nim Capricciem g‑moll tworzy uderzająco sugestywną parę emocji: napięcia i jego nagłego, prawie desperackiego wybuchu. To w takich momentach najpełniej widać jego zdolność do koncentracji na wewnętrznej logice muzyki, zamiast na samym efekcie brzmieniowym. Anderszewski często wybiera wolniejsze tempa, co pozwala wniknąć głębiej w strukturę i emocjonalne niuanse miniatur, kosztem szybkości czy błyskotliwości – ale ta właśnie powściągliwość staje się jednym z największych walorów interpretacji.
W interpretacjach Anderszewskiego uderza także wyjątkowa dbałość o detale. Każdy głos, każda wewnętrzna linia jest wyraźnie prowadzona; słychać, że pianistę interesuje nie efektowna powierzchnia, lecz wewnętrzna, misterna konstrukcja muzyki Brahmsa. To podejście pozwala dostrzec gęstość i znaczeniową wielowarstwowość późnych utworów kompozytora, jednocześnie nie odbierając im intymnej atmosfery, którą zwykle kojarzymy z tym okresem twórczości. Album skłania do uważnego, skupionego słuchania – i właśnie w takim odbiorze ujawnia swoje największe piękno.
Ostatnie Intermezzo es‑moll op. 118 nr 6, wieńczące płytę, brzmi jak rodzaj muzycznego pożegnania. To utwór, który łączy w sobie ciężar doświadczenia i liryczną kruchość – i tak też jest tu grany. Anderszewski operuje tu niezwykle subtelną dynamiką, jakby próbował uchwycić dźwięki na granicy milczenia. Finał nie tyle domyka program, ile raczej pozostawia słuchacza w stanie medytacyjnego zawieszenia, jakbyśmy towarzyszyli Brahmsowi w ostatnim spojrzeniu w głąb własnej twórczości.
Jest coś wyjątkowego w sposobie, w jaki Anderszewski traktuje te utwory: jak rozmowę dwóch dojrzałych wrażliwości. Jego gra jest powściągliwa, a jednocześnie głęboko szczera. Nie wyolbrzymia ekspresji, nie podkreśla ponad miarę dramatyzmu – zamiast tego kieruje się potrzebą wewnętrznej prawdy. To właśnie dzięki tej jakości album sprawia tak wielkie wrażenie na słuchaczu.
Robert Majewski © 2026
Płyty można posłuchać w serwisie Apple Music.
